Marcina Bani przygody z Eurowizją. „Steczkowska to perfekcjonistka. Smok miał być powalający”
Finał Ligi Mistrzów, druga tura wyborów prezydenckich. Można by rzec, że od finału Eurowizji, który w połowie maja tego roku odbył się w Bazylei, sporo wody w Wiśle upłynęło. I choć Justyna Steczkowska w ogólnym rozrachunku zajęła dopiero 14 miejsce, to warto na moment cofnąć się do jej show: w kontekście krakowskim. Mało kto wie, ale za wizualną oprawą występu polskiej piosenkarki stoi m.in. Marcin Bania. Urodził się w Tuchowie, a obecnie mieszka w Krakowie.
Miksowanie obrazu
Marcin Bania urodził się w Tuchowie. To malowniczo położone miasteczko u podnóża Pogórza Ciężkowickiego. – Do Krakowa przyjechałem na studia. Studiowałem na Wydziale Matematyki Stosowanej na AGH. Od zawsze wiedziałem, że chcę mieszkać w Krakowie. Ma dobrze rozwiniętą scenę klubową i na tej scenie zacząłem swoją przygodę z tworzeniem i miksowaniem obrazu do muzyki – dodaje. Jak wspomina, przeżył wiele klubowych nocy jako VJ (Video Jockey). – To ktoś, kto do miksowanej muzyki przez DJ-a maluje obraz na żywo, który wyświetla się z projektora na różne nośniki. Pracowałem z prawie każdym znanym DJ-em w Polsce. Poznałem też wielu zagranicznych DJ-ów w krakowskich klubach i na festiwalach muzycznych, takich jak Tauron Nowa Muzyka, Free Form, Snow Fest czy OFF Festiwal – opowiada nam Bania.
W pewnym momencie wraz ze swoim przyjacielem Maćkiem Malinowskim stworzył duet VJ-ski: Temporary Space Design. – Dzięki dobrym splotom okoliczności zaczęliśmy pracować w obszarze współczesnej muzyki klasycznej i muzyki filmowej. We współpracy z Krakowskim Biurem Festiwalowym uczestniczyliśmy w wielu wspaniałych, prestiżowych projektach, związanych z Festiwalem Sacrum Profanum oraz Festiwalem Muzyki Filmowej – wspomina. I dodaje: – Poznaliśmy tam wielkich artystów, takich jak Krzysztof Penderecki, Steve Reich, Johny Greenwood, Hans Zimmer, Philip Glass, Joe Hisaishi i wielu innych. Dzięki współpracy z miastem Kraków poznaliśmy też Jamiroquai’a, który dał super koncert na Wiankach w Krakowie, oczywiście z naszą oprawą wizualną.
Pytamy Marcina, skąd wybór akurat takiego fachu, takiej drogi zawodowej? – Myślę, że jak byłem dzieckiem, to nie było takiej profesji jak VJ. VJ-ing i proces tworzenia wizualizacji do muzyki na koncertach rodziły się na moich oczach i jeśli chodzi o polską scenę, na pewno byłem częścią tego ruchu. Dotknęło mnie to, czego doświadczają teraz nasze dzieci. Obecnie nie ma zawodów, które one będą wykonywały w przyszłości – twierdzi Bania.
Park Jordana i Zakrzówek
Marcin ma 47 lat. Mieszka z żoną i córką w Bronowicach. – To nasze okolice: Rudawa, Błonia, Park Jordana i Las Wolski. Uwielbiamy też spędzać czas na Zakrzówku. W weekendy wyjeżdżamy w góry, w Beskid Wyspowy na Kudłaczach. Mamy tam małą chatkę z pięknym widokiem. To jest nasza odskocznia od codzienności – dodaje. Pasją Marcina są pływanie i koszykówka. – Jestem częścią drużyny Bądź w Dobrej Formie, z którą regularnie trenuję i gram w lidze KNBA. Moje plany na przyszłość? Właśnie skończyłem pracę nad oprawą graficzną do koncertu Raz na milion lat – piosenki Republiki. Fajna to była przygoda. Pracuję teraz nad oprawą do koncertu Debiuty i Zróbmy sobie prywatkę na Festiwalu w Opolu. Zbliża się również Europejski Stadion Kultury, na którym od pięciu lat jestem odpowiedzialny za oprawę wizualną wszystkich koncertów – kwituje.