Mariusz Jop nie ma wątpliwości. Wisła Kraków dała 45-minutowy koncert
Wygrana Wisły ze Stalą
Biała Gwiazda od początku „dobierała” się do mającej duże kłopoty Stali Mielec. Rywali napoczął Kacper Duda, strzelając pierwszego gola w tym sezonie I ligi. Po nim szybko przyszły dwa kolejne trafienia Frederica Duarte i Angela Rodado.
– W żadnym momencie nie podlegało dyskusji to, kto dominuje w tym meczu, kto jest zespołem lepszym i kto zasłużenie wygrał – cieszył się Mariusz Jop, trener Wisły.
Gospodarze pokazali dobry futbol ponad 19 tysiącom kibiców, którzy przyszli na stadion w późny niedzielny wieczór. Wielokrotnie na stadionie im. Henryka Reymana zasiadało znacznie więcej fanów.
Jeżeli trzymać się muzycznych porównań, to do przerwy wiślacy postawili na energiczne utwory. Po zmianie stron, mając świetny wynik, a w perspektywie jeszcze dwa mecze w tym tygodniu, zaprezentowali nieco spokojniejszy repertuar. Jop uważa jednak, że w szatni nie było przekazu, by nieco zwolnić tempo.
– Chcieliśmy iść po kolejne bramki i początek był bardzo dobry – podkreślał. – Trochę za bardzo koronkowo chcieliśmy kończyć te akcje, bo Rodado mógł bez przyjęcia oddać strzał chyba z pięciu metrów. Szansę miał także Duda, dosyć mocno się tam kotłowało. Sporo było też zagrożenia po stałych fragmentach gry, więc absolutnie nie chcieliśmy traktować drugiej połowy jako czasu na przetrwanie – zaznaczał Jop.
Faktem jest, że Wisła straciła rozmach, na co wpływ mogły mieć zmiany i rotacje na pozycjach.
Jeden z lepszych
W wyjściowej jedenastce po raz pierwszy znalazł się Marko Bozić. Austriacki skrzydłowy przeprowadził kilka ciekawych akcji, miał tez asystę przy trafieniu Kacpra Dudy. Latem nie wszedł płynnie do drużyny, ponieważ pojawiła się kontuzja.
– Zapracował na pierwszy skład w czasie treningów i w sparingach, Czekał na ten moment i myślę, że go wykorzystał, był jednym z lepszych piłkarzy. Zresztą o nikim chyba nie możemy powiedzieć, że zaprezentował się słabo, każdy zagrał naprawdę na bardzo dobrym poziomie – uważa trener Wisły Kraków.
Gol palce lizać
Portugalczyk Frederico Duarte wrócił do łask trenera w dwóch ostatnich meczach. W Siedlcach zaprezentował się słabo, a mimo to Jop postawił na niego także przeciwko Stali. Szkoleniowiec miał nosa, bowiem piłkarz zdobył najpiękniejszą bramkę tego meczu i jedną z ładniejszych w całym sezonie.
Opiekun lidera wskazuje, że w ostatnich tygodniach Duarte na nowo zapracował sobie na regularną grę.