Mariusz Jop zaliczył kolejną setkę. Średnia robi wrażenie
Szkoleniowiec przejął Wisłę 24 września, zastępując swojego szefa – Kazimierza Moskala. W tym czasie poprowadził drużynę w 32. meczach. W 28. ligowych zespół zdobył 59 punktów, co daje bardzo dobrą średnią 2,1. Mimo to krakowianie nie awansowali z nim do ekstraklasy, ulegając w poprzednim sezonie Miedzi Legnica w półfinale baraży. Jop prowadził drużynę także w dwóch spotkaniach Pucharu Polski (zwycięstwo i porażka) oraz w przegranym o Superpuchar.
Zwycięski start Wisły po czterech latach
W debiucie jako pełnoprawny pierwszy trener Jop zaliczył zwycięstwo 5:0 z Odrą Opole. W niedzielę jego podopieczni pokonali 4:0 Stal Mielec. Była to pierwsza wygrana Wisły na inaugurację po spadku z ekstraklasy. W 2022 roku bezbramkowo zremisowali z Sandecją Nowy Sącz, a dwa lata temu i przed rokiem dzielili się punktami z Górnikiem Łęczna (2:2) i z Polonią Warszawa (0:0). Warto tu przypomnieć, że w poprzednim sezonie wiślacy rozegrali pierwszy mecz o punkty w 2. kolejce. Było to spowodowane przełożeniem rywalizacji ŁKS-em Łódź z racji występów w europejskich pucharach.
Biała Gwiazda miała mocno zacząć ten sezon, by nie powtórzyć błędów z trzech poprzednich. Wówczas jesienią traciła sporo punktów, których ostatecznie brakło do bezpośredniego awansu lub baraży. Taki start w Mielcu musi cieszyć drużynę i kibiców, natomiast za wcześnie jest, by popadać w euforię. Sezon 2021/2022 krakowianie zaczęli od pokonania 3:0 Zagłębia Lubin, a zakończyli go spadkiem z ekstraklasy. Było to pierwsze z zaledwie pięciu zwycięstw w tamtej kampanii.
Nerwowy początek
Wróćmy jednak do tego, co wydarzyło się w niedzielę w Mielcu. Wisła zaczęła kontrolować mecz po strzeleniu pierwszego gola w 29. minucie. Wcześniej nie wyglądała najlepiej, po nieporozumieniu zawodników sędzia podyktował rzut karny i go odwołał, a Kamil Broda wybronił sam na sam.
– Pierwsza połowa, szczególnie jak jest to pierwszy mecz, to pewnego rodzaju niepewność. Jeszcze ta sytuacja z początku dodała nam niepotrzebnej nerwowości. I faktycznie sytuacje jakoś się nam specjalnie nie kleiły. Zbyt szybko traciliśmy piłkę, byliśmy za bardzo niecierpliwi. Natomiast w drugiej to już było to, co byśmy chcieli. Dużo, dużo lepiej to wyglądało, szczególnie z piłką – tłumaczył Jop w rozmowie z TVP Sport.
Trener pozytywnie ocenił debiutantów. Od początku występował Julis Ertlthaler, na drugą połowę w miejsce ukaranego żółtą kartką Jakuba Krzyżanowskiego wszedł Julian Lelieveld, a w końcówce szansę dostał Ardit Nikaj. Świetnie zaprezentował się Ertlthaler, który miał udział w akcjach, po których padły gole, a także pracował w defensywie. Jego postawa nie była żadnym zaskoczeniem, ponieważ pokazywał to już w przedsezonowych sparingach. – To piłkarz, który zna tę ligę, daje nam dobrą intensywność w zespole, jest bardzo inteligentny taktycznie – ocenił Jop.