Marszałek Krupa: Małopolska traci, zyskuje SPA w Toruniu [Rozmowa]
O tym, czy Małopolska potrzebuje antysmogowego programu LIFE oraz o szansach i zagrożeniach dla inwestycji w regionie rozmawiamy z marszałkiem województwa Jackiem Krupą.
Patryk Salamon, LoveKraków.pl: Panie marszałku, zasugerował pan delikatnie, że Małopolska straciła pieniądze na rzecz o. Tadeusza Rydzyka. Czy rzeczywiście tak jest?
Jacek Krupa, Marszałek Województwa Małopolskiego: Nie mam takiej pewności, bo nie mam dokumentów, z których by to wynikało. Natomiast zastanawiające to jest, że nie przyznano Małopolsce 20 mln złotych na program LIFE na tym samym posiedzeniu, na którym przyznano 26 mln złotych dla o. Rydzyka. Pomimo tego, że mieliśmy wcześniejsze deklaracje z Zarządu NFOŚ, że te pieniądze województwo dostanie. Przypominam, że to 30% wartości całego projektu.
Wspomniał pan o deklaracjach, ale w piśmie jest jasne, że musi być akceptacja rady nadzorczej. Czytamy również, że program ten był na liście rezerwowej.
W 2014 roku Fundusz założył program wsparcia dla programów zintegrowanych i namawiał podmioty, aby takie programy były tworzone i deklarował do 30% wsparcia. Składając wniosek do Komisji Europejskiej w 2015 roku, mieliśmy promesę NFOŚ.
Ale była ona warunkowana tym, że musi być decyzja rady nadzorczej. Z dokumentu wynika, że pieniądze będą, jeśli rada nadzorcza tak zdecyduje i czy środki zostaną przesunięte ze środków rezerwowych.
Nie, nie, nie. Programy się w taki sposób tworzy, że pokazuje się źródła finansowania. Deklaracje z NFOŚ, które wcześniej stworzyły zaplecze finansowe, były jednoznaczne. Aż do grudnia nie przyszło nam do głowy, że tych środków nie dostaniemy…
Jednak była furtka, że tych pieniędzy może nie być. Państwo się nie spodziewali takiej decyzji?
Różnica działań proekologicznych i zrozumienie tego tematu między Polską i innymi krajami jest taka, że jeszcze bez podpisania umowy z KE dostaliśmy pod koniec roku 2 mln euro do wykorzystania. Tak się podchodzi do projektowania. Nie oszukuje się aplikantów obietnicami. Komisja podeszła do promesy NFOŚ jako pewne pieniądze i sama je dała. Zwłaszcza, że te środki unijne są dwukrotnie większe niż daje fundusz.
Zarząd województwa ma zamiar wchodzić w spór prawny z funduszem?
Nie będziemy się bawić w procesy. Dla nas sprawą istotniejszą jest przekonstruowanie projektu, aby był realizowany. To jeden z systemów walki z niską emisją w Krakowie i Małopolsce. Tak czy inaczej jesteśmy zdeterminowani, o ile ktoś nas znowu nie zablokuje, na przykład w wojewódzkim funduszu. Parę dni temu została odwołana przewodnicząca rady nadzorczej reprezentująca NFOŚ. Można się spodziewać różnych działań. Natomiast tak, jak wcześniej powiedziałem – dziwna zbieżność miejsca i dat na tym samym posiedzeniu, kiedy to 26 mln zł przyznano na SPA w Toruniu.
Czy w ogóle uważa Pan, że ten program jest koniecznością dla Małopolski? Jak przeglądamy dokumenty, to widzimy jasno i wyraźnie, że tam podnoszony jest problem ekodoradców, czyli umiejscowienia nowych urzędników w strukturach urzędów gmin.
Po pierwsze nie zgadzam się z tym, że to są urzędnicy.
Ale jednak umiejscowieni w strukturze urzędu. Zadania również mają urzędnicze.
To znaczy, że ogłosimy przetarg i wybierzemy firmę, która będzie zatrudniała i szkoliła jako doradców? Nie. To jest program kompleksowy, dotyczący działań województwa, gmin i naszego miasta. Dotyczy również innych instytucji, w tym społecznych, takich jak Alarm Smogowy w Krakowie.
Program został oceniony najwyżej w Europie przez specjalistów z Komisji Europejskiej jako program towarzyszący i wspierający zasadniczą część programu. Chodzi o przekazywanie środków już na działania bardziej trwałe, takie jak wymiana kotłów czy podłączanie budynków do sieci miejskiej. Ekodoradca to człowiek, który będzie musiał skończyć studia podyplomowe na uczelni technicznej w zakresie inżynieryjnym, jeśli chodzi o wszystkie sprawy związane z nowymi technologiami odnośnie kotłów czy kamer termowizyjnych. Będzie pomagał ludziom poprzez dokonanie szybkiej oceny termicznej budynku. Ma również pomagać w tworzeniu planu walki z niską emisją. Chodzi o źródła finansowania różnego rodzaju projektów pro-ekologicznych ze szczególnym nastawieniem na te dotyczące niskiej emisji. Do kogo ma w tej chwili człowiek iść w gminie i kogo zapytać: co mogę zrobić ze swoim budynkiem?
Urzędnicy odpowiedzialni za wydziały ochrony środowiska.
Ale urzędnik jest urzędnikiem. Natomiast tutaj mówimy o pewnym poziomie eksperckim, kiedy to ktoś posiadający wiedzę będzie odpowiednio wyposażony również w środki technologiczne i techniczne. Wszystko w celu udzielenia ekspertyz.
Pozostańmy w temacie walki ze smogiem. Chodzi o transport publiczny. Małopolska stawia na swoją spółkę Koleje Małopolskie. Czy w najbliższym czasie przewidywany jest jej rozwój?
Głównym założeniem jest tak zwana Szybka Kolej Aglomeracyjna. To są trzy główne linie. Pierwsza z nich to Sędziszów-Kraków, Sędziszów-Miechów-Słomniki-Kraków i Skawina-Podbory Skawińskie. Funkcjonująca już druga linia, czyli Wieliczka-Balice, to był ten wielki pilotaż, który znakomicie się udał. Jesteśmy usatysfakcjonowani, ale bardziej chyba pasażerowie, bo przesiedli się w większości z innego rodzaju komunikacji i to na całym odcinku. Trzecia linia to jest Tarnów-Trzebinia i od grudnia tego roku będziemy uruchamiać szybką kolej aglomeracyjną na trasie pomiędzy Tarnowem a Krakowem. I tutaj mamy pewne bariery techniczne.
Pierwsza bariera techniczna, opóźnienie o około pięć miesięcy. Bo linia miała wystartować w czerwcu, a wystartuje dopiero w grudniu. Rozumiem, że chodzi tutaj o ten przetarg na dostawę pociągów?
Nie, nie. Byliśmy gotowi już w grudniu, aby realizować te przewozy w ramach Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej. Nasze pociągi nie zmieściły się na torach, ponieważ modernizacja linii prowadzana przez polskie linie kolejowe miała się zakończyć w jesieni ubiegłego roku, a jeszcze trwa. Wszystko wskazuje na to, że uda się modernizację ostatecznie zakończyć przed Światowymi Dniami Młodzieży. My takiej pewności też nie mamy, w związku z tym pewną datą jest grudzień 2016. Jeżeli powstaną takie możliwości techniczne, to uruchomimy nawet w połowie roku, bo czerwiec też takie możliwości sprawia. Organizacja ruchu na danej trasie musi być doskonała. Tak jak się mówi popularnie, pociągi muszą się zmieścić. Nie chcemy jeździć co 2-3 godziny, tylko tak, jak na trasie do Miechowa, mniej więcej co 40 minut nowym taborem, szybko i wygodnie z wpisem do Małopolskiej Karty Aglomeracyjnej. Polega to na zintegrowaniu tego transportu z komunikacją miejską, zarówno w Tarnowie jak i Krakowie. Czekamy natomiast na zakończenie dwóch ważnych inwestycji. Po pierwsze, łącznika na Krzemionkach, który wyeliminuje konieczność jazdy z Dworca Głównego w Krakowie do Płaszowa i zawracania pociągów. Oczywiście umownie, bo tylko przesiada się maszynista i jedzie w kierunku Skawiny i Podborów Skawińskich. W tym momencie, w którym ten łącznik zostanie wykonany, uruchamiamy na drugi dzień niemalże nitkę z Sędziszowa, z Miechowa co najmniej do Podborów Skawińskich. To powinno być mniej więcej za 1.5 roku.
Na razie kolej małopolska też ma pewien problem. Z tego co mi wiadomo, jest problem z synchronizacją Krakowskiej Karty Miejskiej z Małopolską Kartą Aglomeracyjną.
To jest problemik, dla nas nie do końca zrozumiały
Ale dla pasażerów to jest uciążliwe
Nie przesadzajmy z tą uciążliwością, bo dotyczy to jednej sytuacji, gdy ktoś zakupi bilet w systemie mobilnym i potem chce przełożyć to na kartę. I może zrobić to oczywiście na naszych automatach, natomiast nie może na automacie MPK pomimo tego, że były uzgodnienia. ZIKIT stoi na takim stanowisku jak my, że ta integracja powinna nastąpić. Nie wiem, na czym problem polega, interweniował również prezydent Krakowa, ale jak na razie nic z tego nie wyszło. To taka niechęć ze strony MPK. Nie chodzi o konkurencyjność – to jest jeden system, który ma być zintegrowanym systemem krakowskiej karty, tarnowskiej i innych kart, które się pojawiają. Niezależnie od tego, że będzie dotyczył wielu innych usług na terenie całej Małopolski.
Małopolska ma podpisany kontrakt terytorialny. Ale po zmianie władzy pewne napięcia na linii rząd-samorząd województwa mogą występować i pewnie występują. Czy ten kontrakt jest Pana zdaniem zagrożony?
Tuż po wyborach parlamentarnych i po utworzeniu nowego rządu oraz zapowiedziach wielu ważnych polityków Prawa i Sprawiedliwości, w tym pana ministra Adamczyka wydawało się nam, że ten kontrakt zostanie natychmiast zrealizowany, z dużym naddatkiem. Parę tygodni później dowiedzieliśmy się, że np. Krajowy Program Budowy Dróg i Autostrad musi zostać ograniczony, bo podobno brak na to pieniędzy. To są takie dziwne informacje. Te podstawowe sprawy, które zostały zapisane w kontrakcie, wydają się niezagrożone. Takie jak S7, budowa Sądeczanki, to jest tylko kwestia terminów i uzgodnienia pewnych rzeczy. To jest ponad 40 różnych projektów. Jeśli rząd się nie wycofa, a na razie takich sygnałów nie mamy z większości, to nie powinno być źle. Sprawą zasadniczą jest budowa nowej linii kolejowej Podłęże-Piekiełko. Tej, która ma uruchomić też Szybką Kolej Aglomeracyjną do Nowego Sącza czy Zakopanego. To zupełna zmiana prędkości, jakości, dostępności – nie tylko pasażerskiej, ale także przecież przewozów towarowych. To jest projekt kluczowy. Projekt, który w tej chwili jest poddawany ocenie możliwości finansowania. Mam nadzieję, że pan minister Adamczyk, który zna ten projekt doskonale, będzie robił wszystko, ażeby dostał finansowanie głównie z Banku Światowego. To jest duża kwota, różnie w tej chwili oceniana, ale to jest na pewno powyżej sześciu miliardów złotych, prawdopodobnie około siedmiu miliardów złotych. I ta inwestycja, na którą Kraków czeka, czyli północna obwodnica Krakowa…
Właśnie o to miałem pytać. Czy rozmawiał pan z ministrem Adamczykiem? Bo minister Adamczyk przed wyborami złożył obietnicę, że północna obwodnica Krakowa, jeżeli PiS wygra wybory, będzie zrealizowana.
Minister zadeklarował, że się sprawą zajmie poprzez pana dyrektora oddziału krakowskiego GDDKiA. Myśmy się tutaj spotkali i przekazaliśmy całą dokumentację na prośbę pana ministra do dyspozycji tego krakowskiego oddziału. Tam były pewne kontrowersje dotyczące tego, czy ten przebieg powinien być w tym pierwszym wariancie tak, jak to było zaprezentowane w koncepcji. Wtedy to odejście miałoby charakter bardziej taki krajowy, dotyczący nie tylko obsługi samego Krakowa, ale w ogóle całego regionu. Lepiej wpisałby się w system krajowych dróg. Natomiast ostatecznie, po uzyskaniu przez nas 15 stycznia decyzji środowiskowej uznano, że jednak ten wariant przygotowany wydaje się najbardziej sensowny i wszystko na to wskazuje, że on będzie realizowany. Oczywiście nie ma jeszcze ze strony ani pana ministra Adamczyka, ani ze strony rządu deklaracji co do finansowania. Ja tylko przypomnę, że były składane przez posłów opozycji poprawki do budżetu w tej sprawie i one zostały przez Sejm odrzucone. Czyli widać tutaj pewne deklaracje i działania ze strony generalnej dyrekcji. Widać chęć, natomiast nie widać w tej chwili przełożenia na możliwości.