Marszałek musi się podporządkować [Rozmowa]
Czy to marszałek, czy to rada miasta – niech każdy zajmuje się tym, na co został powołany. Radni mają zajmować się miastem, a nie polityką. Marszałek ma wdrażać programy. A wojewoda ma nadzorować miasta gminne i marszałka, żeby wykonywał zadania, która ma wykonywać. To jest rola wojewody: kontrolowanie, nadzorowanie i przygotowanie świąt państwowych. Pan prezydent Majchrowski zrozumiał to, że należy się podporządkować i to samo zrozumieli burmistrzowie i starostowie i udało nam się zrobić ŚDM – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Józef Pilch, Wojewoda Małopolski z Prawa i Sprawiedliwości.
Patryk Salamon, LoveKraków.pl: Podczas sesji Rady Miasta Krakowa stwierdził pan, że Kraków i Małopolska są na tyle przygotowane, że można zorganizować letnią olimpiadę. Wywołało to pewne nieporozumienia. O co dokładnie Panu chodziło?
Józef Pilch, Wojewoda Małopolski: Rzeczywiście, zostało to źle zrozumiane. Powiedziałem radnym, jak jeden z mieszkańców Krakowa zaczepił mnie, kiedy wychodziłem od kardynała Dziwisza. Ten mężczyzna zapytał mnie: "Panie wojewodo, jest tak spokojnie i cicho, w tramwajach pustki, tak fajnie się bawiliśmy. To co robimy?". Odpowiedziałem: "To organizujmy olimpiadę". Usłyszałem: "zimową?". Odparłem, że nie – zróbmy letnią. To oczywiście było żartem. Myślałem, że ta anegdota dotrze do krakowskich samorządowców, ale jednak nie wszyscy zrozumieli tak, jak trzeba. Inteligentny człowiek zrozumiał, że to był żart. To była moja forma pokazania, że wykonaliśmy wspaniale zadania i ten rząd mógłby nawet podjąć się takiego wyzwania, jakim jest organizacja zimowej olimpiady. My, jako naród i Kraków pokazaliśmy, że możemy takie rzeczy wykonać.
Panie wojewodo, jako osobę odpowiedzialną ze strony rządu, muszę spytać o współpracę między Kościołem, samorządem i jednostkami administracji rządowej.
Gdyby nie byłoby tej współpracy, to nie mielibyśmy sukcesu. Współpraca była naprawdę wspaniała. Apelowałem, żebyśmy byli jedną wielką rodziną, drużyną, która pokazała, że potrafi. Uzupełniała się w każdym momencie. Nie było tak, że gdzieś ktoś zawalał, tylko natychmiast uzupełniali. Nikt z zewnątrz nie zauważył, że coś nie działało.
Przed Światowymi Dniami Młodzieży był jednak moment, kiedy służby rządowe nie wypowiadały się pozytywnie o stanie przygotowań i potencjalnego zabezpieczenia Brzegów.
Pan redaktor ma rację. Pierwszy raport Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, który wyciekł do mediów, zmobilizował nas do wielkiej pracy i działania. Zmusiło to nas do tego, żeby pokazać, że potrafimy. Był taki okres, że nawet ja się wahałem, czy Brzegi to rzeczywiście dobry wybór. Później, kiedy zaczęliśmy naprawdę przygotowywać z burmistrzem Wieliczki, władzami Krakowa, to stwierdziliśmy, że będzie piękne wydarzenie. Gdyby tych Brzegów nie było, to mielibyśmy wielki problem, żeby zrobić ŚDM na Błoniach. Wcześniej była też podawana informacja, że wyprowadzanie takiej rzeszy pielgrzymów z Brzegów ma potrwać nawet sześć godzin, ale w niecałe trzy i pół godziny były pustki. To zasługa nas wszystkich, nawet dziennikarzy. Wyście pisali, dopingowali, wskazywali błędy i dobrze, że tak robiliście. Te błędy później eliminowaliśmy.
Był jednak krytyczny moment, kiedy rząd nie chciał zgodzić się na Brzegi?
Były takie momenty, kiedy rząd naprawdę się wahał, czy dopuścić Brzegi. Specustawa spowodowała, że za bezpieczeństwo i infrastrukturę odpowiadał Wojewoda Małopolski. Wzięliśmy się do mocnej pracy i zrobiliśmy takie warianty, które były o wiele bezpieczniejsze. Nawet tzw. "wąskie gardła" były dobrze zabezpieczone, tak że napływ pielgrzymów nie przeszkadzał nam w działaniach.
Powielając głosy ekspertów można stwierdzić, że ŚDM było sukcesem. Pojawiły się opinie, że po organizacji wydarzenia Pana pozycja polityczna się umocniła. Czy Pana ambicje polityczne wzrosły i zechce teraz kandydować na urząd prezydenta Krakowa?
Pan prezydent Majchrowski jest jeszcze dwa lata, a to w polityce bardzo dużo czasu. Nie można powiedzieć teraz, że mam aspiracje na urząd prezydenta. Skupiam się na wydarzeniach Wojewody Małopolskiego. Chcemy uruchomić zbiornik w Świnnej Porębie. Pod koniec października pani premier Beata Szydło będzie zamykała zasuwy i jezioro będzie się napełniać. W moich planach i marzeniach jest oczyszczenie Jeziora Rożnowskiego. To jest niesamowite wyzwanie, żeby turystyka wróciła do Rożnowa. Poza tym musimy dziś mówić drogach w Krakowie i Małopolsce, takich jak obwodnica Krakowa, S7 do granicy z województwem. To są zadania wojewody, na których musi się skupić w ciągu tych dwóch lat.
Północna obwodnica Krakowa chyba nie jest już zagrożona? GDDKiA rozpisała przetarg.
Ministrowi Adamczykowi dziękujemy za to, bo podszedł do tego z sercem. Jeżdżąc po województwie widzę wiele dróg krajowych, które nie mają chodników, a dzieciaki chodzą do szkoły po takiej wąskiej, niebezpiecznej ścieżce. Przy tych drogach muszą być chodniki, musi być miejsce, żeby się piesi mogli bezpiecznie zatrzymać. To jest moim celem, w sprawie którego jeżdżę, doglądam i obiecuję, a równocześnie wiem, że pan minister jest tej sprawie absolutnie przychylny.
Powracając jeszcze do planów politycznych. Gdyby w pewnym momencie otrzymał pan w partii propozycję kandydowania na stanowisko prezydenta Krakowa, przyjąłby pan taką odpowiedzialność?
W takiej sytuacji na pewno będę rozmawiał z władzami. Póki co, dla mnie jest najważniejsze, aby Kraków i Małopolska były silne gospodarczo.
Druga Bawaria?
Tak, możemy być drugą Bawarią i jest na to duża szansa. Proszę zobaczyć: najniższe bezrobocie jest w Małopolsce. Ale żeby myśleć o rozwoju gospodarczym, to musimy przede wszystkim mieć drogi, bez nich sobie nie poradzimy. Biznes polega na tym, że trzeba się szybko przemieszczać. A więc szybka kolej, szybkie przemieszczanie się samochodem i dobre połączenie z lotniskiem. Moim marzeniem jest również, żeby stworzyć w Pobiedniku lotnisko dla małych samolotów. Bo kiedy zamkniemy obwodnicę, to będzie idealne połączenie, żeby biznes mógł funkcjonować.
Miałoby to być lotnisko krajowe, oprócz Balic?
Niekoniecznie krajowe, raczej małe lotnisko dla małych samolotów i helikopterów, gdzie ludzie biznesu mogliby lądować. Bo przecież w Balicach jest już coraz większy ruch, przybywa przylotów i odlotów, i w niedługim czasie będzie tak zapełnione, że te małe samoloty będą musiały lądować w jakimś innym miejscu. To jest niezmiernie ważne, żebyśmy o tym w przyszłości pomyśleli. Bo przecież takich lotnisk małych w Europie jest bardzo dużo. Potem szybka, wygodna przesiadka na samochód i łatwy dojazd do miejsca, gdzie można się spotkać czy podpisywać jakieś kontrakty.
Do tego potrzeba rozmowy z ministrem Adamczykiem.
Z panem ministrem oczywiście rozmawiamy, ale on ma pod sobą całą Polskę, nie tylko Kraków. I dla niego ważny jest cały system, choć na pewno sympatię do Małopolski ma, więc łatwiej się o tym rozmawia. Ale on również bierze pod uwagę to, by takie małe lotniska w Polsce były, żeby można się było szybko przemieszczać, żeby podpisywane były kontrakty ważne dla regionu i tworzące nowe miejsca pracy. A tych miejsc pracy będzie nam przybywać.
Panie Wojewodo, na terenie mazowieckiego urzędu wojewódzkiego stanął obelisk upamiętniający prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Czy powinien stanąć również w Krakowie?
My prezydenta Lecha Kaczyńskiego z Marią mamy na Wawelu. Tam się spotykamy, tam odbywają się uroczystości. I to jest bardzo dobre. Oczywiście ja bym chciał, żeby był żywy, ale ta tragedia i pewne osoby spowodowały, że tam znalazł się nasz prezydent. Czy kolejny pomnik by cokolwiek zmienił? Nie. Uważam, że jest tyle innych miejsc, gdzie prezydent był, gdzie można go upamiętnić pomnikiem, ulicami czy skwerami. Np. koło Myślenic jest rondo im. Lecha Kaczyńskiego. My pamiętamy o naszym prezydencie kochanym, którego mamy na Wawelu i składamy tam kwiaty czy zapalamy świece.
Wypowiedział pan marszałkowi umowę o wspólnej organizacji świąt państwowych. Urząd marszałkowski traktuje to jako przejaw złośliwości i akt czysto polityczny. Dlaczego podjął Pan taką decyzję?
Święto państwowe to święto państwowe, a nie wojewódzkie! To wojewoda odpowiada za święta państwowe i on je będzie organizował. Samorząd niech promuje, opiekuje się samorządami i daje pieniądze na ich działalność: rozbudowę szkół, placówek, transportu, dróg, a nie zajmuje się sprawami wojewodów. I to jest niezmiennie ważne. Marszałek ma inne zadania.
Będzie zmieniana formuła tych świąt?
W maju formuła się trochę zmieniła. Na placu Matejki były wręczane odznaczenia oraz nadawane obywatelstwa. Chciałbym, żeby w listopadzie było więcej wojska i sprzętu, abyśmy promowali armię i pokazali jak bardzo jest dla nas ważna. A marszałek niech zajmuje się tym, do czego został powołany.
Pan nie ma żadnego konfliktu z marszałkiem, który jest z innej strony politycznej?
Nie, nie ma żadnego konfliktu między nami. Uważam, że święta państwowe powinien organizować przedstawiciel rządu w terenie.
Nie unikniemy sprawy Trybunału Konstytucyjnego i rezolucji rady miasta, którą pan unieważnił. Radni się nie odwołali.
Apelowałem do nich i my się musimy jednego nauczyć. Czy to marszałek, czy to rada miasta – niech każdy zajmuje się tym, na co został powołany. Radni mają zajmować się miastem, a nie polityką. Marszałek ma wdrażać programy. A wojewoda ma nadzorować miasta gminne i marszałka, żeby wykonywał zadania, które ma wykonywać. To jest rola wojewody: kontrolowanie, nadzorowanie i przygotowanie świąt państwowych. Dlatego apelowałem do nich [rady miasta – przyp. red.]: nie róbcie tego, bo to uchylę. Nie zrozumieli, przy czym może później zrozumieli, że wojewoda miał rację. Macie zadanie chronić obywateli, pomagać im. Wszyscy mają służyć obywatelom Małopolski, a nie uprawiać politykę. Jeśli będziemy drużyną, jak podczas ŚDM, to będziemy najlepszym województwem – już jesteśmy – ale będziemy.
Poprzez Świnną Porębę, trasy spacerowe, biegowe, rowerowe. Tylko tym niech się zajmuje marszałek. A nie świętami. Ma na to pieniądze. Pani premier dała środki i powiedziała, że zamykamy inwestycje. Jezioro będzie służyć wszystkim. 11 km trasy do wspaniałego pływania.
A więc czy to nie są dobre inicjatywy? Pan prezydent Majchrowski zrozumiał to, że należy się podporządkować, to samo zrozumieli burmistrzowie i starostowie i udało nam się zrobić ŚDM. Jak się znów to uda, to będziemy najlepszym województwem. Warszawa jest od polityki, niech ona nie schodzi do nas.