Marzec za Kowala. Czy krakowski sport jest w lepszych rękach?
Rewolucyjna zmiana
Odwołanie Krzysztofa Kowala, jednego z najbardziej zaufanych ludzi byłego prezydenta Jacka Majchrowskiego, było jedną z pierwszych decyzji Aleksandra Miszalskiego.
W czerwcu 2024 roku pisaliśmy na LoveKraków.pl, że nieoficjalnym powodem były stosunki panujące w tej jednostce, określane jako „bizantyjskie”, a także relacje z klubami sportowymi, wydatki na inwestycje oraz wysokość środków przeznaczanych na zabezpieczenie imprez sportowych.
Szef krakowskiego samorządu mówił nam, że w tym przypadku nie czekał na wynik audytu, a powodem rozstania były – jak to dyplomatycznie nazwał – „rozbieżne wizje sportu”.
Wybrany w konkursie
Tymczasowo Zarządem Infrastruktury Sportowej kierowała zastępczyni dyrektora Katarzyna Stępniewska-Walaszczyk. Miasto ogłosiło konkurs na szefa jednostki, w którym najlepszy okazał się Tomasz Marzec. W przeszłości był m.in. prezesem klubu piłkarskiego Wisła Płock i dyrektorem działu sprzedaży w firmie zajmującej się produkcją autobusów elektrycznych.
Jednym z jego zadań była reorganizacja ZIS, z którego został wydzielony Wydział Sportu.
Jego zdaniem zmiany nadal są możliwe, ale główna organizacja już została przeprowadzona.
Uważa, że w poprzednich latach aktywność ZIS nie była mała, jednak obecnie widać jeszcze większą dynamikę. Jest coraz więcej zadań, kreacji wydarzeń, własnych pomysłów na wydarzenia codzienne, większe i największe.
Zastępca Aleksandra Miszalskiego zauważa, że Marzec zjednoczył pracowników, którzy często pracują wieczorami i w weekendy, by jak najlepiej przygotować do imprez.
– To jest największy sukces, a do tego dochodzą policzalne: ogromne zainteresowanie biegami, gdzie bijemy wszelkie rekordy, nowi sponsorzy tytularni i wiele innych firm pozyskanych jako partnerzy wydarzeń. Współpraca z biznesem rozwija się bardzo dobrze – mówi wiceprezydent.
Basen olimpijski wciąż w planach
Marzec jako dyrektor nie zgodził się na żądania finansowe organizatorów Tour de Pologne i w te wakacje – po raz pierwszy od 2008 roku – Tour de Pologne ominął Kraków. W zamian pod Wawelem zadebiutowały dwie nowe imprezy: Puchar Świata we wspinaczce sportowej na czas i triathlonowy Ironman.
– Było to olbrzymie wyzwanie logistyczno-organizacyjne, ale zakończyło się dużym sukcesem. Oczywiście, są rzeczy do poprawy, wiemy, co zmienić na przyszły rok – komentuje Sęk.
Duże zadłużenie miasta spowodowało rezygnację z dużych inwestycji: budowy pływalni olimpijskiej przy Zespole Szkół Łączności i Całorocznego Centrum Sportów Zimowych w Płaszowie.
Inwestycje sportowe w Krakowie
– W przyszłym roku dużym wyzwaniem będzie rozpoczęcie budowy hali Wandy. Basen 50-metrowy nadal jest priorytetem na najbliższe lata, tak samo jak centrum tenisowe z prawdziwego zdarzenia – uważa Sęk.
Radny miejski Michał Ciechowski z klubu Prawa i Sprawiedliwości uważa, że Tomasz Marzec w dużej mierze jest wykonawcą woli i pomysłów wiceprezydenta Łukasza Sęka.
Uważa, że największym sukcesem będzie przyjęcie Programu Rozwoju Sportu w Krakowie na lata 2026-2030. – Program przedstawia diagnozę i cele rozwoju sportu na najbliższe lata – dodaje Ciechowski.
Problemy krakowskich klubów
Krakowskie kluby od pandemii mają coraz większe trudności z utrzymaniem miejskich obiektów ze względu na rosnące opłaty za media. W 2024 około 40 klubów powołało Porozumienie Krakowskich Klubów Sportowych, by m.in. ułatwić komunikację z urzędnikami, którzy są nad nimi. 24 października w siedzibie ZIS odbyło się spotkanie przedstawicieli PKKS z nową dyrekcją.
– Pan dyrektor Tomasz Marzec pracował wówczas trzy tygodnie i należy mu się duży szacunek za to, jak treściwa to była rozmowa. Pojawiło się światełko w tunelu. Wcześniej spotykaliśmy się, ale niewiele z tego wynikało – mówił nam Jerzy Starmach, prezes Prądniczanki i PKKS.
– Ta współpraca się mocno rozwija, ale jeszcze jest pole do działania. Musimy znaleźć docelowy model funkcjonowania obiektów – mówi wiceprezydent Sęk.
Rok na poznanie środowiska
Nie wszyscy przedstawiciele klubów są zadowoleni z obecnej sytuacji. Niektórzy mówią o stagnacji. Uważają, że lepiej było za poprzedniej władzy, wskazując na liczne inwestycje. Jeden z prezesów, proszący o anonimowość, sugeruje, że lepiej mają ci, którzy są w jakiś sposób powiązani z rządzącą w mieście Platformą Obywatelską.
Radny Rafał Zawiślak (Kraków dla Mieszkańców) podkreśla, że osobiście bardzo lubi dyrektora Marca i rozmowy z nim, bo są merytoryczne.
Uważa, że jest w niewdzięcznej sytuacji, ponieważ objął schedę po człowieku, który nie zapisał się zbyt chlubnie w historii krakowskiego sportu.
– Przez pierwszy rok miał czas rozeznać się w krakowskim środowisku, spotkać się z wszystkimi trupami, które wypadły z szafy. Teraz musi pokazać plan działania i zacząć kreślić historię sportu w mieście na najbliższe lata. Oczekuję pokazania planów rozwoju infrastruktury sportowej. Na koniec roku zamierzam sprawdzić, jak idzie komercjalizacja stadionu Wisły. Mam wrażenie, że oprócz meczów Szachtara, nadal nie dzieje się tam nic nowego – podkreśla Zawiślak.