Metodą "na przytulankę" ukradła zegarek wart 180 tysięcy
180 tysięcy złotych – tyle był wart „podryw” Czeszki, która podczas zabawy w klubie okradła poznanego tam mężczyznę.
36-latka, pochodząca z Czech, w trakcie wrześniowej wizyty w Krakowie znalazła się na imprezie integracyjnej jednej z międzynarodowych firm. Czeszka szczególnie zalecała się do jednego z gości, jednak mężczyzna, jak relacjonują policjanci, odrzucił nachalne próby podrywu. Gdy, 36-latka wyszła z lokalu, bawiący się pracownik zauważył, że nie ma zegarka o wartości ok. 180 tys. złotych.
– Kolega poszkodowanego skojarzył dziwne zachowanie kobiety, która nachalnie starała się o względy chwilę wcześniej – mówi podinsp. Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy policji. – Szybko wybiegł z lokalu i zdążył zatrzymać kobietę. Zaskoczona porzuciła zegarek, ale wykorzystując chwilę nieuwagi uciekła – dodaje.
Choć wartościowy przedmiot udało się odzyskać, sama kobieta zapadła się pod ziemię. Mimo poinformowania o kradzieży policjantów patrolujących teren Rynku Głównego, Czeszka pozostawała bezkarna. Funkcjonariusze nie zapomnieli jednak o sprawie i 36-latka została zatrzymana w ostatni weekend. – Po okazaniu albumu ze zdjęciami różnych kobiet, mężczyzna bez problemu rozpoznał sprawczynię –zapewnia Ciarka.
Kobietę aresztowano tymczasowo na dwa miesiące. Trwa ustalanie, czy może mieć na sumieniu inne przestępstwa tzw. metodą "na przytulankę".