Miał być plan dla Pychowic, a nic z tego nie wyjdzie?
Od końca 2014 roku planiści przygotowywali plan miejscowy dla Pychowic. Wszystko wskazuje na to, że w środę radni podejmą decyzję o tym, by całą sprawę odłożyć do szuflady. Lokalne stowarzyszenie obawia się, że taki krok to zielone światło dla zabudowy.
Plan „Pychowice II” miał obejmować cały obszar osiedla, między ulicami Sodową, Tyniecką i Zakrzowiecką i miał być dostosowany do założeń nowego studium uwarunkowań. W jego ogólnych założeniach wpisano m.in. stworzenie warunków dla rozwoju terenów inwestycyjnych, ale i ochronę walorów przyrodniczych i krajobrazowych.
Jednak po organizowanych w sprawie planu spotkaniach rada dzielnicy zawnioskowała o odstąpienie od przygotowania planu. Na najbliższej sesji radni miejscy mają podjąć decyzję w tej sprawie. To będzie oznaczać, że w mocy pozostanie dotychczasowy plan „Pychowice”, który pozwala na większy współczynnik zabudowy niż ten, który był planowany.
Nie dało się pogodzić dwóch grup
Z czego wynikał ten zwrot? Radna Wioletta Bereziewicz, radna dzielnicy VIII tłumaczy, że przygotowanie planu wywołało bardzo silny konflikt pomiędzy właścicielami działek. – To z jednej strony ci, którzy już mają domy i nie chcą nowej zabudowy, a z drugiej inwestorzy, którzy mają tam działki i chcą w tym miejscu budować. Nie byliśmy w stanie pogodzić tych odrębnych stanowisk – mówi.
Akcja Obywatelskia "Nasze Pychowice" zwraca jednak uwagę, że odstąpienie od tworzenia nowego planu jest wygodne przede wszystkim dla jednej strony. – Istnieje przypuszczenie, że za nagłym odstąpieniem od sporządzania planu stoi interes dewelopera, który chce na terenie Pychowic wybudować bloki – argumentuje przedstawiciel inicjatywy.
"Nasze Pychowice" apelują o dalsze procedowanie planu. Argumentują, że jego szczegółowe rozwiązania mogą jeszcze ulegać modyfikacjom na wniosek mieszkańców, a odstąpienie od procedury będzie oznaczać wyrzucenie pieniędzy, które już zostały na nią wydane. – Wstrzymanie sporządzenia planu utrudni rozwój komunikacji na terenie osiedla, budowę nowych dróg. Uniemożliwi też dotychczasowym mieszkańcom osiedlenie się na swoim terenie po kilkunastu latach starań o zmianę przeznaczenia działek – wymienia nasz rozmówca.
Decyzja jutro?
– Miasto podjęło decyzję, że odstąpienie od planu będzie lepszą decyzją. Ale uaktywniła się grupa mieszkańców przeciwnych takiemu rozwiązaniu – mówi radna Bereziewicz. Zwraca też uwagę, że jest grupa mieszkańców, którzy mają działki w Pychowicach i po prostu planują tam budowę domów. – To jest absolutnie zrozumiałe. A gdyby zrealizować postulaty stowarzyszeń przeciwnych zabudowie i obniżyć współczynnik zabudowy, to stałoby się to niemożliwe – argumentuje.
– Naprawdę staraliśmy się pogodzić te dwa stanowiska. Włożyliśmy w to dużo czasu i wysiłku – deklaruje radna. – To jest sytuacja kuriozalna i bez precedensu. Pieniądze wydane na przygotowanie planu pójdą w błoto, po to, by w praktyce umożliwić komuś budowanie niezgodnie ze studium – komentuje druga strona.
W środę okaże się, jaką decyzję podejmą miejscy radni.