Miał przynieść spokój Staremu Miastu. Nocny burmistrz to sukces czy klapa?
Nasi rozmówcy nie mają wątpliwości, że Jackowi Jordanowi trudno będzie uspokoić nocne życie Krakowa. Efektem jego dotychczasowych działań są raczej kosmetyczne zmiany. Na te najważniejsze potrzeba czasu.
„Nie będzie batmanem, ale organem pilnującym spokoju” – zapowiadał Aleksander Miszalski, nim jeszcze został prezydentem. I wskazywał, że nocnego burmistrza, bo o nim właśnie mowa, mają już Praga, Florencja, Amsterdam czy Tuluza, więc dlaczego nie ma go mieć również Kraków? Tym bardziej, że stolica Małopolski zmaga się z wieloma problemami, na które burmistrz ponoć ma być remedium. Wśród tych bolączek są m.in. rozwrzeszczani turyści, którzy nie dają spać po nocach krakowianom ze Starego Miasta.