Miasteczko rowerowe w każdej dzielnicy?

Czy na terenie każdej z 18 dzielnic Krakowa powstaną miasteczka rowerowe dla najmłodszych? List w tej sprawie do prezydenta miasta wysłał nowy radny. Koszt budowy obiektów to kwota rzędu 2,5 miliona złotych.

Wojciech Krzysztonek, przewodniczący rady Dzielnicy XIV Czyżyny i jednocześnie nowy radny miejski, proponuje, aby w każdej dzielnicy powstało miasteczko rowerowe. – U nas na Czyżynach to rozwiązanie sprawdziło się. Ludzie bardzo chętnie korzystają z obiektu, więc według mnie miasteczka w pozostałych dzielnicach naszego miasta powinny cieszyć się podobnym zainteresowaniem   – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl samorządowiec.

Koszt jednego to 150 tys. zł

Przypomnijmy, że na terenie miasteczka buduje się alejki, które odwzorowują układ ulic. Są na nich namalowane znaki poziome, takie jak przejście dla pieszych, i wszystkie najważniejsze znaki pionowe. Jest tam taka infrastruktura, jaką najmłodsi uczestnicy ruchu drogowego napotkają, kiedy wyjadą na prawdziwe ulice.

Koszt budowy miasteczka na terenie dzielnicy XIV pochłonął 153 tysiące złotych. – To nie są duże pieniądze w skali budżetu miasta. Takie inwestycje są bardzo potrzebne mieszkańcom – dodaje Krzysztonek. Jeśli urzędnicy zdecydują się na budowę 17 miasteczek rowerowych, to trzeba będzie znaleźć w miejskiej kasie ponad 2,5 miliona złotych.

–  W tym roku proponuję, aby prezydent zabezpieczył w przyszłorocznym budżecie pieniądze na przygotowanie dokumentacji projektowej oraz uzyskanie stosownych pozwoleń budowlanych. W 2016 roku powinna rozpocząć się  budowa tych obiektów. Jeśli jednak gospodarz Krakowa nie wprowadzi autopoprawki do budżetu na 2015 rok, to będę starał się przekonać kolegów w Radzie Miasta Krakowa aby uwzględnili mój postulat – tłumaczy radny.

Rowerzyści: Pomysł dobry, ale jest problem

Marcin Hyła, przewodniczący prezydenckiego zespołu ds. budowy ścieżek rowerowych, mówi, że pomysł w ogólnym zamyśle jest dobry. – Generalnie nie jestem fanem miasteczek rowerowych, ale nie będę protestować przeciwko ich budowie. To tak, jakby uczyć pływać na sali gimnastycznej. Drugi problem widzę w tym, jak przetransportować dzieci z rowerami ze szkoły na to miasteczko – dodaje.

Według prezesa stowarzyszenia Miasta dla Rowerów najmłodszych powinno szkolić się na drogach. – Raczej skłaniałbym się do tego, aby uczyć zachowań ruchu drogowego na jezdniach. Nie mam na myśli Alej Trzech Wieszczów, tylko osiedlowe uliczki, gdzie ruch jest uspokojony. Takie ulice powinny znajdować się w najbliższej okolicy placówki oświatowej – tłumaczy Hyła.