Miasto nie chce współpracować z więźniami?
Poprzedni rok był przełomowy jeśli chodzi o wznowienie współpracy jednostek miejskich z Okręgowym Inspektoratem Służby Więziennej. Jest to po części zasługa radnych zasiadających w komisji praworządności w poprzedniej kadencji. Więźniowie wykonując różnorakie prace, pomagają sobie oraz miastu. Teraz przyszłość nie zapowiada się różowo.
Z pracy więźniów skorzystało miasto. Więźniowie wypracowali ponad 40 tysięcy roboczogodzin. Praca wpływa pozytywnie również na samych osadzonych. – Znajdują zajęcie i zresocjalizują się. Nie ma też obaw o bezpieczeństwo, ponieważ wybiera się do tego osoby z końcówkami wyroków, alimenciarzy, przypadkowych przestępców – stwierdza radny Krzysztof Durek (PiS).
W tym roku OISW w Krakowie będzie kontynuować współpracę z gminą. – W ramach danej umowy skazani kierowani są przez konkretną jednostkę penitencjarną (zakład karny, areszt śledczy) do wykonywania prace nieodpłatnych. Najczęściej są to prace porządkowe oraz remontowe – mówi porucznik Anna Czajczyk. Pytanie tylko, czy jednostki miejskie będą chciały tej współpracy?
ZBK zadowolony, co z innymi?
Na razie pozytywnie odpowiedział Zarząd Budynków Komunalnych. – Będzie z nami współpracowało pięć osób. Będą robić to samo co w roku poprzednim: usuwać graffiti czy sprzątać interwencjonalnie – mówi Agnieszka Nowak, rzeczni prasowy ZBK. W 2014 roku, więźniowie usunęli malunki ze 105 budynków. Ze środków miejskich zostało wydane 30 tys. złotych, ale oszczędności sięgnęły 90 tys. zł. – Dlatego jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy – dodaje przedstawicielka ZBK.
Dla ZIKiT-u pracowało czterech skazanych. Odchwaszczali place w Nowej Hucie, malowali ogrodzenia czy pomagali w uporządkowaniu kamieniołomy „Liban”. Do końca stycznia władze Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu mają określić, czy współpraca będzie kontynuowana. – Czekamy też na decyzje innych jednostek miejskich. Jeśli zaś chodzi o ocenę pracy więźniów to jest ona pozytywna, ale jest też druga strona medalu – pracownicy profesjonalnych firm mają wyższą efektywność – tłumaczy Michał Pyclik.
Dwa miesiące temu w siedzibie Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania pojawiła się grupka więźniów, którzy zwiedzali bazę i zapoznawali się z ekologią. Tam mieliby przede wszystkim zająć się sprzątaniem. Jak tłumaczy Piotr Odorczuk, rzecznik prasowy MPO, to jednak faza wstępna i nic pewnego. – Na razie doszło do jednego spotkania i nie mieliśmy z nimi kontaktu – dodaje Odorczuk. To nie pierwszy raz, gdy odpowiedzialna za utrzymanie miasta jednostka niezbyt optymistycznie podchodzi do tej formy współpracy. Wcześniej, prezes Henryk Kultys, tłumaczył się tym, że do sprzątania wybierane są firmy drogą przetargu, jednak można było ten problem rozwiązać w taki sposób, by wynajmować przedsiębiorstwa tylko do odbioru śmieci.
Afera w KWP
Pod koniec października wybuchła afera z osadzonymi w roli głównej, którzy mieli wynosić informacje z Komendy Wojewódzkiej Policji, gdzie pomagali w remoncie. Wśród nich znalazł się również skazany za udział w zabójstwie. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura, a umowa została rozwiązana.
W 2012 roku w całej Małopolsce więźniowie przepracowali 600 tysięcy godzin. W samym Krakowie jest to 21 tysięcy godzin. W 2013 roku zatrudnienie znalazło 1726 osadzonych, w tym 524 odpłatnie, z czego miesięcznie zatrudnienie mogło znaleźć średnio 700 osób.