Miasto: walczymy ze smrodem i chaosem. Przedsiębiorcy: bronicie deweloperów, a nie miejsc pracy

Przed sesją rady miasta pod magistratem protestowali przedsiębiorcy i pracownicy z Płaszowa i Rybitw. Zarzucają miastu „wypychanie” przemysłu i tworzenie konfliktu z zabudową mieszkaniową. Wiceprezydent Mazur odpowiada: – Nie wyrzucamy nikogo, porządkujemy chaos.

Protest przed magistratem

W środę przed południem, tuż przed rozpoczęciem sesji Rady Miasta Krakowa, przed magistratem na placu Wszystkich Świętych zebrała się spora grupa pracowników i przedsiębiorców z Rybitw i Płaszowa. Demonstranci – głównie reprezentanci firm działających w tej strefie przemysłowo‑usługowej – protestowali przeciwko miejskiej koncepcji zagospodarowania tego obszaru i przygotowywanemu masterplanowi.

Na transparentach można było przeczytać m.in.: „Tu są miejsca pracy, a nie puste tereny”, „Tu pracujemy, tu zostajemy”, „A pieniądze z podatków wam nie śmierdzą?”, „Chcemy dialogu, a nie decyzji za nas”.

Organizatorem protestu był Klaster Rybitwy, a wśród przemawiających znaleźli się m.in. jego prezes Remigiusz Tytuła, prezes KZN Bieżanów Rafał Leszczyński. Wpierała ich reprezentacja radnych opozycyjnych: Prawa i Sprawiedliwości oraz klub Krakowa dla Mieszkańców. 

Nie zabrakło też członków komitetu referendalnego, którzy doprowadzili do organizacji majowego referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa. 

„Rybitwy to bebechy miasta, nie wyrzucajcie nas”

Protest przeciwko zagospodarowaniu terenów na Rybitwach
Protest przeciwko zagospodarowaniu terenów na Rybitwach
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Remigiusz Tytuła przekonywał, że miasto próbuje wszczepić zabudowę mieszkaniową w obszar, który od dekad pełni funkcję przemysłowo‑usługową i obsługuje Kraków logistycznie.

– Od lat kierowano tam funkcję przemysłowo‑usługową, tak, żeby obsłużyć miasto. Być może nie zawsze wyglądamy najpiękniej na świecie, ale tak jak w każdym organizmie potrzebne są bebechy, tak tymi bebechami dla miasta Krakowa są Płaszów i Rybitwy – mówił. – My obsługujemy miasto, pracujemy dla miasta, oddajemy podatki, które nie były przez dekady reinwestowane w tym obszarze.

Tytuła ostrzegał, że punktowe dopuszczanie zabudowy mieszkaniowej w sąsiedztwie zakładów doprowadzi do naturalnych konfliktów, zwłaszcza w kontekście oczyszczalni ścieków i uciążliwości zapachowych.

Protest przeciwko zagospodarowaniu terenów na Rybitwach
Protest przeciwko zagospodarowaniu terenów na Rybitwach
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

– To najniżej położony, wilgotny obszar w mieście, ze słabym przewiewem. Ładowanie tam zabudowy mieszkaniowej to proszenie się o problemy, z jakimi już dziś mierzą się mieszkańcy dalekiego Płaszowa czy Złocienia. Nowi mieszkańcy będą wywierać presję na legalnie działające zakłady, na transport, na pracowników, żeby pracować krócej, ciszej, wolniej. Żaden normalnie działający zakład tego nie wytrzyma – mówił.

Prezes Klastra Rybitwy zapowiedział sprzeciw wobec prób „wykurzenia” firm z dotychczasowych lokalizacji i sceptycyzm wobec propozycji przenosin do nowych stref.

Jesteśmy przeciwni mamieniu nas mitycznymi miejscami inwestycyjnymi poza Płaszowem i Rybitwami. Ten plan przeprowadzki jest kompletnie nieprzygotowany. Będziemy stali obok firm, które dziś są na pierwszej linii – nawet jeśli słyszymy, że „na razie” chodzi tylko o nie – podkreślał.

„Miasto reprezentuje deweloperów”. Apel o „Synergia Park”

Protest przeciwko zagospodarowaniu terenów na Rybitwach
Protest przeciwko zagospodarowaniu terenów na Rybitwach
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Rafał Leszczyński, prezes KZN Bieżanów, nawiązywał do wcześniejszych zmian planistycznych i doświadczeń przedsiębiorców, którzy – jak mówił – „zostali obudowani mieszkaniówką i musieli się wyprowadzić”.

– Miasto opowiada o Nowej Hucie, ale tam będzie dokładnie ta sama historia. Przyjdą deweloperzy, wykupią działki, zabudują mieszkaniami i znów dojdzie do konfliktu. Wasze miejsca pracy oddalą się jeszcze bardziej, będziecie stać w większych korkach – mówił do protestujących.

Leszczyński pytał, dlaczego miasto skupuje działki w Nowej Hucie pod relokację firm, zamiast wykupić tereny od deweloperów na Rybitwach, tak by pogodzić interesy obu stron bez „pakowania” zakładów w nowe koszty.

Przedsiębiorcy, jak przypomniał, przygotowali własną koncepcję zagospodarowania – „Synergia Park i Lepsze Miasto”. 

Pokazaliśmy, że da się strefować różne funkcje, oddzielić je buforami i zbudować harmonijną dzielnicę. Miasto od dwóch lat intensywnie ignoruje tę propozycję, jakby jej nie było – mówił. – Apeluję do radnych i prezydenta: przestańcie niszczyć miejsca pracy, przestańcie kreować korki i przestańcie reprezentować deweloperów.

Politycy opozycji po stronie protestujących

Protest przeciwko zagospodarowaniu terenów na Rybitwach
Protest przeciwko zagospodarowaniu terenów na Rybitwach
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Na placu przed pomnikiem Józefa Dietla pojawili się także radni miejscy, którzy popierają postulaty przedsiębiorców. Włodzimierz Pietrus, przewodniczący klubu PiS, przypomniał, że część radnych poprzedniej kadencji odrzuciła projekt uchwały dotyczącej tzw. „Nowego Miasta”. 

Z kolei Michał Starobrat, wiceprzewodniczący klubu Kraków dla Mieszkańców, zwracał uwagę na problemy z zalewaniem i komunikacją, a także na znaczenie działalności gospodarczej dla dochodów miasta.

Zagłuszana konferencja wiceprezydenta

Protest przeciwko zagospodarowaniu terenów na Rybitwach
Protest przeciwko zagospodarowaniu terenów na Rybitwach
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Po zakończeniu części przed magistratem, w budynku urzędu odbyła się konferencja wiceprezydenta Stanisława Mazura dotycząca masterplanu dla Płaszowa i Rybitw. 

W trakcie spotkania medialnego protest przeniósł się „pod okna” sali, w której wypowiadał się zastępca prezydenta.

Protestujący podeszli bliżej, używając wuwuzeli i hałasując w momentach, gdy Mazur odpowiadał na pytania dziennikarzy.

Współwłaścicielka agencji PR Inspiration Karina Grygierek, która pomaga Klastrowi w komunikacji, powiedziała, że nie inspirowała protestujących, aby byli głośniej. Zapewnia, że było wręcz przeciwnie: wysłała sms-a do protestujących z informacją, iż przeszkadzają dziennikarzom i by zachowywali się ciszej.

Mazur: „Nie wyrzucamy nikogo, porządkujemy chaos”

Stanisław Mazur
Stanisław Mazur
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Wiceprezydent Stanisław Mazur podczas spotkania przedstawiał miejskie argumenty za masterplanem i odpowiadał na najczęstsze zarzuty przedsiębiorców.

Nie ma mowy o usuwaniu całej działalności gospodarczej z tego obszaru. W większości miejsc istniejące zakłady mogą funkcjonować dalej – mówił. 

Jak tłumaczył, zmiana dotyczy przede wszystkim działalności najbardziej uciążliwych zapachowo, środowiskowo lub transportowo, których obecność w długiej perspektywie „nie będzie do pogodzenia” ani z planowaną nową dzielnicą, ani z już istniejącą zabudową.

Mazur wskazywał, że problem odorów i uciążliwości dotyczy dziś nie tylko terenów przy oczyszczalni, ale także starszych osiedli – Starego i Nowego Bieżanowa, Prokocimia czy Rżąki. Dlatego – jak przekonywał – walka z odorem i uporządkowanie funkcji nie są projektem „pod deweloperów”, lecz odpowiedzią na realne skargi mieszkańców.

„Najpierw transport i usługi, potem mieszkaniówka”

Stanisław Mazur
Stanisław Mazur
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Zastępca prezydenta podkreślał, że planowana przekształcenia to wizja rozpisana na dziesięciolecia, a masterplan ma przede wszystkim uniemożliwić „dziką zabudowę” bez dróg i usług.

– Najpierw transport, w tym szynowy. Najpierw uzbrojenie terenu. Najpierw szkoły, przedszkola, przychodnie, miejsca kultury. I dopiero potem rozwój mieszkaniowy – wyliczał. Przedstawił też standardy, jakie miasto chce wpisać w dokument: jedna szkoła na co najmniej 7 tys. mieszkańców, przedszkole i podstawowa opieka zdrowotna przy tej samej skali, ośrodek kultury przy 8 tys. mieszkańców i minimum 20 mkw. zieleni urządzonej na osobę.

– Odwracamy logikę, którą znamy z wielu miejsc w Polsce: nie „najpierw bloki, a potem pytanie, gdzie szkoła i jak dojechać” – mówił Mazur.

„To nie jest betonowanie”

Protest przeciwko zagospodarowaniu terenów na Rybitwach
Protest przeciwko zagospodarowaniu terenów na Rybitwach
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Wiceprezydent odniósł się też do zarzutów o „betonowanie” Płaszowa i Rybitw.

Inwestorzy mieszkaniowi mają mieć bardzo wysoki obowiązek zachowania powierzchni biologicznie czynnej – co najmniej 50%. Obecnie Studium dopuszcza ok. 20%. Trudno mówić o betonowaniu tam, gdzie połowa terenu ma pozostać biologicznie czynna – argumentował.

Przypomniał również, że obecne Studium w teorii dopuszcza zabudowę nawet do 250 metrów wysokości, a masterplan radykalnie ten potencjał ogranicza. Dokument ma też wprowadzić porządek tam, gdzie do tej pory kolejne inwestycje wyrastały punktowo, bez spójnej wizji.

Relokacja najbardziej uciążliwych firm

Protest przeciwko zagospodarowaniu terenów na Rybitwach
Protest przeciwko zagospodarowaniu terenów na Rybitwach
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Jednym z najbardziej wrażliwych punktów rozmowy jest przyszłość firm gospodarujących odpadami i innych działalności szczególnie uciążliwych zapachowo. Mazur podkreślał, że to właśnie one wymagają docelowo relokacji – ale w sposób etapowy i z konkretną ofertą ze strony miasta.

– Zaoferowaliśmy firmom gospodarującym odpadami konkretne lokalizacje na mapie, przygotowywane przez spółkę Nowa Huta Przyszłości. Ustaliliśmy, że na początku zapłacą 10% wartości gruntów, a resztę będą spłacać później. Miasto i spółki pomogą też w procedurach pozwoleń – wyjaśniał.

Według wiceprezydenta wśród firm, które dziś protestują, są co najmniej dwa podmioty, które wcześniej interesowały się tą ofertą.

Mazur zaznaczał jednocześnie, że masterplan nie jest aktem prawa, na podstawie którego można by kogoś „eksmisjonować”, i że miasto nie ma narzędzi do przymusowego wyrzucania firm. – Paradoks polega na tym, że realne ryzyko eksmisji wynika raczej z potencjalnych wyroków sądowych na skutek pozwów mieszkańców, gdy konflikt się zaostrzy, niż z samego masterplanu – mówił.

„Konflikt już jest. Pytanie, kto go uporządkuje”

Wiceprezydent przekonywał, że spór między przemysłem a zabudową mieszkaniową na Płaszowie i Rybitwach trwa od lat, niezależnie od obecnych dokumentów. Masterplan ma – w założeniu miasta – ten proces uporządkować, a nie dopiero wywołać.

Wiceprezydenta wspierali też samorządowy z Podgórza. Były radny Krakowa Jacek Bednarz i mieszkaniec Rybitw mówił o wieloletnich zapowiedziach zmian w dokumentach planistycznych i o niepewności części firm, nie wiedzących, „co miasto chce zrobić”. Podkreślał, że już dziś zabudowa mieszkaniowa koliduje z działalnością przedsiębiorstw, co rodzi frustracje po obu stronach.

Przewodniczący rady dzielnicy XIII Podgórze Szymon Toboła przypomniał z kolei skalę problemu odorów.

– Tam bardzo śmierdzi. Ciągle dostajemy maile z prośbą o interwencję. Wydajemy setki milionów na hermetyzację oczyszczalni, nie przedłużyliśmy koncesji dla firmy PreZero. Musimy coś z tym zrobić – mówił.