Miasto wielkości Skawiny przy Wielickiej. Radni pytają: A gdzie drogi?
Na 34 hektarach między ul. Wielicką a linią kolejową w Podgórzu może powstać zupełnie nowa część Krakowa. Osiedle dla nawet 20 tys. mieszkańców, usługi, park, szkoła i tysiące miejsc parkingowych – taką wizję przedstawiła radnym spółka Tele-Fonika.
Problem w tym, że na razie nikt nie potrafi jasno odpowiedzieć na pytanie, jak tak ogromna dzielnica ma zostać skomunikowana z resztą miasta.
Dziś w tym miejscu działa zakład produkcyjny Tele-Fonika Kable. W przyszłości fabryka ma zostać przeniesiona w inne miejsce, a teren – przekształcony w wielofunkcyjny kwartał mieszkaniowo-usługowy.
Spółka złożyła wniosek o rozpoczęcie procedury Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego (ZPI), który pozwala zmienić przeznaczenie gruntów. Rada Miasta Krakowa dała właśnie zielone światło do negocjacji z inwestorem.
Już podczas pierwszej dyskusji dominował jednak jeden temat: transport.
„To nie jest projekt deweloperski”
Przedstawiciele Tele-Foniki przekonywali, że plan nie ma nic wspólnego z klasyczną inwestycją deweloperską.
Jak podkreślał, koncepcja zakłada rewitalizację części istniejącej zabudowy, powstanie lokalnego rynku, zespołu parkowego i znacznej ilości zieleni. Budynki miałyby mieć od sześciu do maksymalnie 33 metrów wysokości, a wzdłuż ul. Wielickiej zaplanowano zielony pas izolacyjny.
– Zdajemy sobie sprawę, że to teren wyjątkowo wrażliwy komunikacyjnie. Dlatego od dłuższego czasu prowadzimy rozmowy z miejskimi jednostkami – zapewniał architekt.
Ilu mieszkańców? Nawet 20 tysięcy
Radni szybko zeszli z poziomu wizualizacji na twarde liczby. Radna Grażyna Fijałkowska zapytała wprost, ilu mieszkańców może zamieszkać na tym obszarze.
– Przy wariancie maksymalnym mówimy o liczbie do 20 tysięcy osób – potwierdził Paweł Pucher, pełnomocnik zarządu Tele-Foniki.
To oznacza, że na południu Krakowa mogłoby powstać osiedle wielkości Skawiny lub Olkusza. I to w miejscu, które już dziś jest jednym z najbardziej obciążonych komunikacyjnie fragmentów miasta.
„Kraków już stoi”
Wątpliwości radnych były niemal jednomyślne – bez gruntownej przebudowy układu drogowego inwestycja może sparaliżować południową część Krakowa.
– Najpierw drogi, potem bloki – podkreślał radny PiS Maciej Michałowski. – Trzeci pas na Wielickiej to minimum. Potrzebne są też bezkolizyjne, najlepiej dwupoziomowe skrzyżowania oraz Trasa Nowobagrowa. Bez tego ten teren całkowicie się zakorkuje.
Radni wskazywali przede wszystkim na skrzyżowania Wielickiej z Powstańców Śląskich oraz z ul. Kamińskiego – już dziś regularnie blokowane w godzinach szczytu.
– Kraków już stoi. Przy takiej inwestycji będzie tylko gorzej – ostrzegał Michałowski.
Drogi, których w projekcie nie widać
Jeszcze dalej poszedł Grzegorz Stawowy z Koalicji Obywatelskiej. Przypomniał pismo Zarządu Dróg Miasta Krakowa z lipca ubiegłego roku.
Według zaprezentowanych materiałów nowa dzielnica miałaby być obsługiwana głównie przez dwa wyjazdy na ul. Wielicką oraz trzeci w rejonie Prokocimia.
– Zarządca drogi jasno stwierdził, że taki układ jest niemożliwy do obsłużenia – podkreślał Stawowy.
Radni zwracali też uwagę na różnicę pomiędzy funkcją usługową a mieszkaniową.
– Biura generują ruch rozłożony w czasie. Mieszkania oznaczają poranny i popołudniowy szczyt. Ten układ tego nie wytrzyma – argumentował.
Inwestor: To dopiero początek rozmów
Tele-Fonika odpowiadała, że etap ZPI nie służy jeszcze przedstawianiu gotowych projektów drogowych.
– Kwestie komunikacyjne są absolutnie kluczowe, ale dziś trudno wychodzić z finalnymi rozwiązaniami, skoro nie ustalono jeszcze zakresu inwestycji z miastem – tłumaczył Paweł Pucher.
Jak tłumaczył, analizowane są różne warianty: od tunelu Trasy Nowobagrowej, przez estakadę, po rozbudowę skrzyżowania przy ul. Kamińskiego i nowe powiązania z siecią tramwajową.
– To musi zostać wynegocjowane z ZDMK i ZIM-em. ZPI jest etapem rozmów, nie decyzji – podkreślał.
Zgoda z zastrzeżeniami
Wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa Łukasz Maślona (KdM) zwrócił uwagę, że to największy obszar, jaki kiedykolwiek trafił pod procedurę ZPI.
– Ponad 30 hektarów to skala, z którą Kraków dawno się nie mierzył. Musimy rozmawiać nie tylko o drogach, ale też o szkołach, przedszkolach i przyszłości zakładu produkcyjnego – mówił.
Radni zgodzili się rozpocząć negocjacje, ale podkreślali, że bez twardych ustaleń komunikacyjnych projekt nie uzyska ostatecznej akceptacji.
Nowa dzielnica czy komunikacyjna pułapka?
Zgoda rady nie oznacza jeszcze budowy osiedla. Otwiera jednak proces, który może przesądzić o jednym z największych przekształceń urbanistycznych ostatnich lat w Krakowie.