Michał Drewnicki: Być może pomogą nam budowniczowie Nowej Huty [Rozmowa]
Krakowscy radni wraz z urzędnikami rozpoczynają prace nad projektem uchwały Park Kulturowy - Nowa Huta. Wciąż jednak nie wiemy, co dokładnie się tam znajdzie. O tym, jak może wyglądać najstarsza część tego osiedla rozmawiamy z Michałem Drewnickim, radnym z klubu Prawa i Sprawiedliwości.
Dawid Kuciński, LoveKraków.pl: Po latach przygotowań ruszamy z pracami przygotowawczymi do parku kulturowego. Można powiedzieć: nareszcie. Nie trwało to zbyt długo?
Michał Drewnicki, radny PiS: Na początku kadencji sam dopytywałem o to, kiedy przystąpimy do tego zadania. Przedstawiane zostały wstępne koncepcje. Od tego czasu minęły dwa lata. Co może tłumaczyć zwłokę? Nic w Nowej Hucie złego się nie stało, abyśmy mieli opóźnienia. Czas może został stracony, ale sama Nowa Huta wiele na razie nie straciła na tym. Zobaczymy, ile potrwają przygotowania do stworzenie koncepcji parku kulturowego. Zespół przygotowujący musiał wziąć też pod uwagę koncepcję przygotowywanej uchwały krajobrazowej.
Część Nowej Huty odzyska dawny blask czy raczej ograniczy się, Pana zdaniem, jej dalszą degradację?
Trzeba przede wszystkim ochronić tę część Nowej Huty przed dalszym niszczeniem. Mamy kwestię murków, szyldów i ogólnie – kształtowania przestrzeni wizualnej. Można podać taki przykład jak znak drogowy na placu Centralnym, który jest za duży jak na tamtą okolicę, ale wciąż tam wisi. Drugą sprawą jest kwestia zaproponowania Nowej Hucie czegoś lepszego. Może ta uchwała spowoduje, że przestrzeń ogólnie ożyje.
Mam nadzieję, że uda się do prac zaangażować żyjących jeszcze architektów i urbanistów, którzy tworzyli Nową Hutę.
Będzie można tam spokojnie zaprosić turystów. Pytanie, jaki jest na to pomysł?
Nowa Huta tak czy inaczej przyciągała turystów. Uchwała jeszcze w tym pomoże, bo przestrzeń publiczna zostanie polepszona. Problem jednak w tym, że branża turystyczna w Nowej Hucie afirmuje PRL. Po samym Muzeum PRL-u widzimy, że skupiają się na wacie cukrowej, saturatorach czy tym, że jeździło się wówczas syrenkami i było słodko. Powinniśmy pokazywać, skąd się wzięli mieszkańcy Nowej Huty, którzy mieli wówczas tworzyć to socjalistyczne miasto. Należy uwidocznić opór tych osób wobec narzuconej im obcej kultury.
Dochodzimy do takiego miejsca, że w dobie dyskusji o dekomunizacji powinniśmy się chwalić tymi komunistycznymi elementami, które w Nowej Hucie istnieją?
Dziedzictwem komunistycznym są elementy architektoniczne, ale raczej go nie promują. Należy edukować, czym był socrealizm, który wywodził się z modernizmu. Zresztą, w ustawie sejmowej jest mowa przede wszystkim o symbolach i ulicach. W Krakowie i Nowej Hucie wielu tych elementów nie ma. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że należy tłumaczyć też skąd nazwa np. Teatr Ludowy.
Obiekcje zapewne będą mieli przedsiębiorcy działający w obrębie przyszłego parku kulturowego.
No właśnie problem w tym, że takich drobnych przedsiębiorców jest coraz mniej. Chciałbym, aby wrócili do Nowej Huty, choć oczywiście nadal można spotkać zegarmistrza, krawca czy szewca. Jednak wszystko się przenosi do większych sklepów. Na pewno nie chciałbym, aby ta uchwała była przeciwko przedsiębiorcom. Pracy powinno być w Nowej Hucie jak najwięcej.
Później przyjdzie czas na Podgórze i może w końcu Kazimierz. Do którego roku się wyrobimy, 2020 może?
Tak… Miało to wszystko iść równolegle. Będziemy rozmawiać na ten temat.
Podsumowując, skupiamy się teraz na Nowej Hucie?
Tak, cały urząd i komisja planowania przestrzennego skupia się na Nowej Hucie. Mam nadzieję, że to się Nowej Hucie opłaci.