„To miejsce stało się zagłębiem usług wspólnych, ale zaczyna się nieco dusić” [Rozmowa]

Dynamiczny rozwój Krakowa to fakt niezaprzeczalny, jednak wraz z wszelkimi pozytywami tego zjawiska, w mieście pojawiają się również kolejne problemy, mające wpływ na całe województwo. O szansach i zagrożeniach dla naszego regionu rozmawiamy z Jadwigą Emilewicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju.

Łukasz Dankiewicz, LoveKraków.pl: W rządzie jest bardzo liczna grupa posłów z Małopolski. Co, mówiąc kolokwialnie, mogą państwo dla nas „załatwić” w tym roku?

Jadwiga Emilewicz, Podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju: Interesuje nas rozwój odpowiedzialny, dlatego nie będziemy faworyzowali poszczególnych województw. Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju zakłada spojrzenie z lotu ptaka na całość i przekładanie odpowiednich instrumentów.

Co ma pani konkretnie na myśli?

Kraków to jedno z najbardziej atrakcyjnych inwestycyjne miast. To miejsce stało się zagłębiem usług wspólnych, ale zaczyna się nieco dusić we własnych granicach. Przyjeżdżają kolejni ludzie, ABB zatrudnia kolejnych 1200 osób. Za chwilę nie będą mieli czym jeździć, gdzie mieszkać i gdzie parkować. To wymaga ruszenia w sposób poważny projektu Nowa Huta Przyszłości. Pod tym hasłem rozumiem zarówno część miejską, jak i tą, która jest w domenie Skarbu Państwa. Trzeba dokończyć sprawę związaną z gruntami i rozpocząć realny projekt inwestycyjny, który nada tej części Krakowa nowe znaczenie. Tego znaczenia nie ma od ponad 20 lat, trzeba dać miastu drugi oddech.

W sprawie Nowej Huty Przyszłości od dawna wiele się mówi, ale mało się dzieje.

Od kilku miesięcy dzieje się więcej. Kończymy rozmowy związane z uporządkowaniem spraw gruntów pomiędzy Skarbem Państwa, województwem i ArcelorMittal. To jest warunkiem uruchomienia całego przedsięwzięcia. Ten proces dobiega końca, później będzie można rozpocząć projektowanie. To jest wyzwanie, które stawiamy sobie na ten rok. Na pewno impulsem jest po wielu obietnicach finalizowana przez ten rząd kwestia północnej obwodnicy Krakowa. Za nią idą kolejne inwestycje infrastrukturalne, które przedstawimy w przeciągu najbliższych tygodni.

Jakie elementy inwestycyjne Małopolski powinny pani zdaniem być naszym powodem do dumy, a jakie są grzechy województwa?

Jeśli mówimy o całym regionie to widzimy potężne dysproporcje. Przy znakomitym rozwoju Krakowa spada znaczenie mniejszych miast. I to nie chodzi jedynie o bardzo małe miasta, ale też o Tarnów czy Nowy Sącz. Tarnów jest miastem, skąd najwięcej ludzi chce wyjechać. Znajduje się w bezpośredniej otulinie Krakowa, przy wygodnej trasie komunikacyjnej, więc powinien być miejscem, gdzie mieszka się przyjemnie, nawet pracując w Krakowie. Brak pomysłu na odpowiedzialny rozwój regiony poza Krakowem jest ogromnym brakiem.

Nie patrzy się na Małopolskę dalekowzrocznie?

Potrzebna jest próba zidentyfikowania, czym Kraków może być za 5-10 lat. Dobrze, że opieramy się na turystyce i usługach wspólnych, dobrze, że są to coraz bardziej zaawansowane procesy, których nie będzie łatwo przenieść za naszą wschodnią granicę, ale to zdecydowanie za mało.

Na kim w takim razie powinniśmy się wzorować?

Dywersyfikowanie to sukces chociażby Szwajcarii. Od drobnego, precyzyjnego przemysłu po wielką firmę. Tak powinno się myśleć dziś o rozwoju. Ubolewam też nad tym, że miasto, które ze względu na najlepsze uczelnie powinno być najbardziej smart. Ciągle nim nie jest i nie tylko ze względu na komunikację i przyjazność usług, ale też ze względu na doskwierający smog. Jest wiele słów, deklaracji, rezolucji, ale mało działań. Problem korytarzy powietrznych, również nie ułatwia walki ze smogiem.

Rząd w czerwcu ubiegłego roku zadeklarował wsparcie dla startupów. Na jaką konkretnie pomoc mogą liczyć?

Tak jak się zobowiązaliśmy, program Start in Poland to największa kwota dedykowana tego typu spółkom w Europie Środkowej. Trzy miliardy złotych na najbliższe pięć lat to suma imponująca, która pozwala stawać nam w szranki i współpracować z Berlinem, Madrytem czy Rzymem. Być może również z Londynem. W kontekście Brexitu te spółki, które są na giełdzie londyńskiej, zaczynają szukać dla siebie nowego miejsca. Wracając do finansów, środki dedykowane młodym spółkom technologicznym są już dostępne w Polskim Funduszu Rozwoju. Istnieją pierwsze zachęty kapitałowe przy równoczesnym uruchomieniu programu dla akceleratorów, czyli szkół przedsiębiorczości dla startupów. Za inkubacje przedsiębiorstw będzie odpowiadał między innymi Krakowski Park Technologiczny.

Co resort zaplanował na rok 2017?

W tym roku kolejny program z wizami dla startupów. Będzie on dedykowany dla firm spoza Unii Europejskiej, które nie mają w swoich krajach warunków, bądź chcieliby w Polsce rozwijać swoje przedsięwzięcia.

Startupy mają stać się wizytówką Krakowa, czy wskazałaby pani raczej inny sektor?

Myślę, że dobra marka Krakowa to połączenie dwóch istotnych elementów: dziedzictwa kulturowego i innowacji. Za sprawą tego dziedzictwa mamy najlepszych studentów w całej Polsce, a ono staje się źródłem innowacji. Wizytówką już teraz jest sektor kreatywny. To tutaj powstają dziś rozpoznawalne na całym świecie gry komputerowe. To tutaj tworzone są najciekawsze produkcje filmowe i wszystkie rozwiązania dla nich. Uważam, że przyszłością jest tradycja i nowoczesność, rozumiana pod szyldem branży kreatywnej.