Miejski ośrodek ze specjalną misją

Od 25 lat Ośrodek Interwencji Kryzysowej pomaga krakowianom po traumatycznych przeżyciach. Pracownicy pojawiają się tam, gdzie ktoś potrzebuje pomocy psychologicznej – po wypadkach, zabójstwach czy gwałtach. – Działamy całą dobę, bezpłatnie i każdy przypadek traktujemy indywidualnie – mówi dyrektor OIK Krzysztof Malec.

W marcu 1991 roku został uruchomiony pierwszy w Polsce ośrodek z całodobową pomocą psychologiczną. – Zajmujemy się ofiarami dotkniętymi przemocą w rodzinie, gwałtami, uczestnikami wypadków, zabójstw. Na początku istnienia również tymi, którzy nie radzili sobie z transformacją ustrojową – tłumaczy Malec.

Kadra ośrodka składa się z psychologów, socjologów i prawnika. Wcześniej w składzie znajdował się również lekarz psychiatra, który mógł regularnie spotykać się z osobami potrzebującymi specjalistycznego leczenia.

Ograniczony czas

Jak podkreśla Krzysztof Malec, w tej pracy najważniejsze jest jak najszybsze udzielenie pomocy oraz w miarę możliwości przeciwdziałanie. Jednak pomoc ta nie trwa dłużej niż trzy miesiące, a w nadzwyczajnych okolicznościach nie przekracza połowy roku.  – Celem jest złagodzenie negatywnych objawów pourazowych, przywrócenie  umiejętności ogólnego radzenia sobie w życiu. Doprowadzamy do tego, by dana osoba potrafiła funkcjonować – opowiada dyrektor.

Istnieją różne formy wsparcia. Od rozmowy telefonicznej, przez wizyty domowe czy grupy wsparcia, m.in. dla osób doznających przemocy fizycznej i psychicznej. – Dla osób zagrożonych utratą zdrowia i życia przygotowany jest hostel, w którym możne zostać do trzech miesięcy – informuje Malec. – Chodzi o to, aby ich zmotywować do działania – dodaje.

Liczby spadają, ale…

2002 rok był rekordowy pod względem przeprowadzonych interwencji przez pracowników ośrodka. Dlatego dyrektor nie ma z tego powodu satysfakcji. Teraz tendencja wygląda na malejącą. W 2011 roku przeprowadzonych interwencji było ponad 12 tysięcy, w 2015 zaś nieco ponad 10 tysięcy. W 40% przypadków kończy się na rozmowach telefonicznych, reszta to spotkania.

Jedna trzecia podejmowanych działań skupia się na przemocy w rodzinie. Tak było przez ostatnie 15 lat. – W tej chwili mamy spadek. W 2015 roku stanowiło to nieco ponad 18%. Ale to też nie znaczy, że problem przemocy w rodzinach znika. Widać to po liczbie zakładanych niebieskich kart – podkreśla Krzysztof Malec. W 2013 roku w Krakowie było ich 697, rok później 883, w poprzednim roku już 940. Zakładaniem kart zajmuje się w głównej mierze policja.

Malec zwraca również uwagę na kryzysy rodzinne. Twierdzi, że zanotowany został znaczący wzrost. Jaka jest tego przyczyna? – To znak czasu. W ostatnim okresie wzrosła liczba małżeństw zawieranych w młodym wieku. Ci ludzie są nieprzygotowani do tego i to rodzi problemy – wyjaśnia Malec.

W praktyce

W 2015 roku doszło do brutalnego zabójstwa. Swoją matkę, w obecności opiekunek z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, siekierą zamordował syn. Następnie podpalił denatkę. Ucierpiała również pracownica MOPS-u – fizycznie i psychicznie.  – Skupiliśmy się wówczas na pomocy nie tylko rodzinie i tej osobie, ale również sąsiadom, bo oni też uczestniczą w takich zdarzeniach – mówi dyrektor OIK.

Jak dodaje, powyższa sytuacja pokazuje tylko, że niektóre sprawy zostały niedopilnowane i można było coś zrobić. – Choć oczywiści nigdy tak do końca nie możemy być pewni tego, jak zachowa się dana osoba – uważa Krzysztof Malec.