Mieszkańcom przeszkadzają ruszające taksówki
„Taksówki ruszają sto na godzinę”
Na ulicach prowadzących do Rynku coraz więcej jest postojów TAXI. Poszkodowani tym są mieszkańcy starego miasta, którzy jeszcze nie uciekli od zgiełku nocnego życia Krakowa.
Zgłosiła się do nas mieszkanka ulicy Szpitalnej, narzekając na przeniesienie przez miasto postoju taksówek ze strony od Teatru im. Juliusza Słowackiego pod kamienicę, którą zamieszkuje. Ma żal, że cała sprawa nie została z nikim skonsultowana, a hałas powstały wskutek zmian ruchu jest nie do zniesienia.
– Problem jest taki, że taksówkarze w nocy stoją i to po prostu tak strasznie słychać. Ruszają sto na godzinę z tego parkingu, naprawdę co minutę. I po tej kostce jest taki łomot. Ja słyszałam ich po drugiej stronie, a teraz już mam ich idealnie pod oknem – mówi w rozmowie z nami mieszkanka.
Kto zadecydował?
Mieszkanka kontaktowała się również z Burmistrzem Nocnym Jackiem Jordanem, który miał być obecny na spotkaniu, gdzie zarządzono przeniesienie postoju TAXI pod kamienicę.
W odpowiedzi dostała następującą wiadomość: „Faktem jest, że uczestniczyłem w tym spotkaniu. Jestem zapraszany na posiedzenia zespołu w kwestiach doradczych. Sprawa postoju wyniknęła ze skargi mieszkańców na niszczenie ładnej kostki chodnikowej od strony teatru przez taksówki, stąd decyzja o przeniesieniu na drugą stronę. W mojej opinii ten postój nie jest konieczny, niestety nie jestem w tej kwestii decyzyjny.” – napisał Jacek Jordan.
Taka odpowiedź nie uspokoiła mieszkanki, a nawet bardziej ją zbulwersowała. Ciężko jest dotrzeć do sedna tego kto był organem decyzyjnym w tej kwestii.
– Mówiłam, że tych parkingów nie trzeba, no ale ja nie mam nic do powiedzenia. Kto tak naprawdę jest organem decyzyjnym, jeśli o to chodzi? Miasto mi napisało, że nie ma prawnego wymogu, żeby mieszkańcy byli zapraszani na takie konsultacje. Dostałam tylko pismo dotyczące nowej organizacji ruchu od Zarządu Dróg. Jako powód są podane skargi mieszkańców na niszczenie ładnej kostki. Właśnie nie wiem, jakich mieszkańców, bo oprócz mnie i mojej rodziny nikt tu inny za bardzo nie mieszka – podsumowała.