Mieszkańcy atakują Aleksandra Miszalskiego. „Oprócz gadania nie zrobił pan nic”
Mieszkańcy: Sytuacja jest gorsza niż trzy lata temu
Na środowej sesji Rady Miasta Krakowa głos zabrali przedstawiciele komitetów protestujących przeciwko poprowadzeniu trasy S7 przez południowe dzielnice.
Mecenas Miłosława Strzelec-Gwóźdź przypomniała, że ich pierwszy apel do władz miejskich i państwowych padł 3,5 roku temu, jeszcze w czasie poprzedniej kadencji samorządu i rządu.
Jak oceniła, mimo zmiany politycznej sytuacji mieszkańcy „są dziś w jeszcze gorszej sytuacji”.
Przedstawicielka komitetu mówiła, że przez lata prowadzono setki rozmów z politykami i ekspertami, ale obietnice składane mieszkańcom nie zostały spełnione.
Oskarżyła prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego (przewodniczącego małopolskiej Koalicji Obywatelskiej) o brak realnych działań:
Zarzut: „Polityczne interesy ważniejsze niż ludzie”
Strzelec-Gwóźdź zwróciła uwagę, że mieszkańcy oczekują jedynie uwzględnienia ich obaw i rzeczowych kryteriów. Tymczasem – jej zdaniem – proces przygotowania wariantów jest niejasny, a projektanci mieszają ruch lokalny z tranzytowym, co prowadzi do zafałszowania skali problemu.
Krytykowała także tempo konsultacji społecznych: tysiące stron dokumentów i zaledwie kilka dni na analizę.
– Przestańcie grać dramatami tysięcy ludzi. Dzisiejsza rezolucja to już trzecia w tej sprawie. Poprzednie nic nie zmieniły – mówiła, zapowiadając zgłoszenie nieprawidłowości do instytucji krajowych i europejskich.
Wykluczenie informacyjne i apel o realne konsultacje
Na problem braku dostępu do informacji zwrócił uwagę kolejny mieszkaniec, Mateusz Garścia. Tłumaczył, że wiele osób starszych nie ma możliwości śledzenia ogłoszeń publikowanych wyłącznie w internecie, a o terminach konsultacji często dowiadują się przypadkiem.
– Dla osób powyżej 70. roku życia te konsultacje są niewidoczne. Potrzebny jest jasny i dostępny kanał informacyjny, inaczej część mieszkańców zostanie wyłączona z procesu – mówił.
Jako inżynier budownictwa podkreślał, że ponowne przygotowanie Studium Techniczno-Ekonomiczno-Środowiskowego nie powinno być traktowane jako bariera. – 23 mln zł za opracowanie to jeden procent inwestycji wartej 3–4 mld. Jeżeli trzeba wykonać analizę od nowa, należy to zrobić – argumentował.
„Czujemy się oszukani”. Głos podgórskich społeczności
Joanna Kaszuba, mieszkanka Swoszowic mówiła o poczuciu bezsilności i braku szacunku wobec mieszkańców, którzy jej zdaniem byli traktowani instrumentalnie.
Mówiła też o roli zielonych terenów w przewietrzaniu Krakowa i o obawach dotyczących przyszłości dzielnicy, która – jak przypomniała – jest jednym z najczystszych obszarów miasta.