Mieszkańcy Kurdwanowa o „Człowieku”: Nie gloryfikujmy bandyty

Mieszkańcy osiedla Kurdwanów napisali list, w którym wyrażają zaniepokojenie przygotowaniami do obchodów kolejnej rocznicy zabójstwa Tomasza C. „Człowieka”. – Chcemy wyrazić stanowczy protest przeciwko gloryfikacji tej postaci przez pozostałych kiboli i biernej reakcji policji. Obchody tego wydarzenia przez pozostałych bandziorów spod znaku jednego z krakowskich klubów sportowych mają znamiona budowy martyrologii dla przestępców – piszą i domagają się interwencji policji. Ta jednak ma związane ręce.

„Żył tak, jak zginął”

Jego postać jest przedstawiana w sposób fałszywy dla opinii publicznej jako przykładnego ojca i męża, który zginął śmiercią męczeńską – czytamy w oświadczeniu, które przyszło do nas drogą mailową. – Prawda niestety jest zupełnie inna. Żył tak jak zginął. Dokładnie pamiętamy terror jaki siał na naszym osiedlu razem ze swoimi kompanami. W naszych oczach zasłynął jako pospolity osiedlowy bandzior i diler narkotykowy, który był równie bezwzględny dla swoich wrogów – oceniają Tomasza C., jego sąsiedzi. – Boimy się, że na jego osobie budowane są negatywne wzorce dla młodzieży, która może pójść jego śladami – dodają twórcy listy.

Mieszkańcy Kurdwanowa uważają, że eskalacja chuligaństwa, jaka ma miejsce ostatnimi czasy to skandal. A policja nie powinna dopuścić do jakiejkolwiek formy czczenia przestępcy. – Co roku w tym dniu [17 stycznia – przyp. red.] chodnik jest zastawiony zniczami, na blokach pojawiają się wulgarne napisy (…), a budowanie hagiografii tego przestępcy uważamy za absolutnie karygodne.

Otoczyć „miejsce kultu” kordonem

Anonimowi "sąsiedzi" zamordowanego „Człowieka”, zastanawiają się, czy policja nie mogłaby w tym dniu „prewencyjnie zatrzymywać każdego, kto będzie zaśmiecać chodnik (i nakazywać usuwanie zniczy, szalików, czy innych emblematów klubowych), wysłać więcej patroli na osiedle, otoczyć miejsce kultu kordonem i nikogo tam nie wpuszczać”? – Na chuliganów skuteczny jest tylko bat. Bandytyzmowi trzeba zadać skuteczny odpór bo inaczej będziemy się bać nawet siedzieć we własnych domach, bo po osiedlu już strach chodzić – stwierdzają kategorycznie.

Co zrobi policja?

Na razie policjanci ustalają, co można zrobić, aby sprostać oczekiwaniom mieszkańców. Jak przyznaje jeden z funkcjonariuszy, chcący zachować anonimowość, ciężko znaleźć podstawę prawną, aby zabronić czcić rocznicę śmierci.Może to nieporównywalny przykład, ale np. znicze, kartki, kaski i inne elementy na miejscu wypadków drogowych, czy nawet miejscach zabójstwa, jak było na ulicy Grodzkiej, nie są usuwane. Czy chcielibyśmy, aby w takich przypadkach zatrzymywać i karać osoby np. za zaśmiecanie? Zaraz pojawiłyby się zarzuty o bezduszności policji, zwłaszcza ze strony rodzin. O ile ktoś nie popełni rażącego wykroczenia czy przestępstwa, działania policji są ograniczone – mówi nasz rozmówca.

Policjant dodaje, że o ile ktoś nie popełni przestępstwa czy wykroczenia, policja ma związane ręce. – W polskim prawie jak do tej pory nie ma podstaw do zatrzymania prewencyjnego, byłoby to przekroczenie uprawnień – przypomina. Policjanci zobowiązani są natomiast reagować w przypadku nielegalnego zbiegowiska, gdyby doszło do niszczenia mienia czy bójek i kłótni. Potwierdza to Katarzyna Padło z małopolskej policji: - Zwyczaj pojawiania się w miejscu śmierci i pozostawiania na przykład zniczy nie jest zakazany prawem w związku z czym nie można kogoś zatrzymywać z tego powodu. Chyba że doszłoby do zakłócenia porządku, niszczenia mienia, bójki czy awantury – policjanci zobowiązani są do reagowanie w takim przypadku. Jak twierdzą policjanci, wydaje się, ze sama obecność w pobliżu oznakowanych radiowozów powinna oddziaływać prewencyjnie. – Czasami dla nas wszystkich lepiej przyjąć taktykę spokoju – pozwolić uczcić przez chwilę pamięć, a potem usunąć pozostawione znicze – kończy nasz rozmówca. – Uwzględniamy takie sytuacje jak ta (możliwość pojawienia się osób w tym miejscu 17 stycznia) podczas planowania ilości patroli w danym miejscu – tak będzie i w tym przypadku – dodaje Katarzyna Padło.