Mieszkańcy nie wierzą deweloperowi. „Taka zabudowa zamknie nas w kotle”

Sklep, restauracje, kręgle, miejsca spotkań i niewysoka zabudowa – to oczekiwania mieszkańców w kwestii terenów po Krokusie.

W przyciemnionej sali gimnastycznej szkoły podstawowej przy ul. Kazimierza Odnowiciela spotkała się reprezentacja grupy mieszkańców, którzy chcą wpłynąć na plany dewelopera względem obszaru, gdzie obecnie funkcjonuje centrum handlowe.

Fakty i mity

Prowadzący spotkanie i główny koordynator grupy, Wojciech Zegzda – członek rady nadzorczej Krakowskiego Holdingu Komunalnego, a prywatnie sąsiad „Krokusa” – przedstawił kilka faktów. W jego opinii, właściciel tych terenów, czyli Henniger Investment, ma plan, którego mieszkańcy nie znają. Obecnie, zgodnie z zapisami planu miejscowego, deweloper może tam postawić 16-piętrowe budynki usługowe.

– To takie, jakie widzimy niedaleko przy ul. Lublańskiej – stwierdził. – Przy złej woli lub niechęci do podjęcia dialogu, może zbudować kilka takich budynków i zrobić w nich hotele albo akademiki. Oprócz tego, plan miejscowy dla usług jest mniej wymagający niż dla mieszkaniówki. Do tego inwestor nie musi budować sklepu. Ten plan jest dla nas niezwykle niekorzystny – uważa Wojciech Zegzda.

Mieszkańcy mają nadzieję, że miasto wysłucha ich i wspomoże w rozmowach z deweloperem.

Oczekiwania są różne

Wojciech Zegzda ma świadomość, że krakowianie chcą różnych funkcji dla tego terenu. Bezspornie jednak sklep wielkopowierzchniowy musi zostać. – Głosy o nim cały czas się powtarzają. Widzimy też, co się dzieje w soboty – uważa.

Jednocześnie podkreśla, że wysoka zabudowa jest dla sąsiadów centrum handlowego nie do przyjęcia. – Ona nas zamknie w kotle i stworzy nieprawdopodobne warunki do życia – stwierdza. Wymienia też usługi, których w tym rejonie miasta brakuje: kluby, strefy street food czy szeroko pojęte usługi publiczne. – Tu jest pustynia – wyrokuje.

Ja się obawiam o parking. Jeśli zostałby zlikwidowany, wszystkie uliczki zostaną zablokowane. Pasowałoby, aby zostały miejsca postojowe. Widać, że teraz ludzie z korporacji korzystają z tego parkingu pod Krokusem
Mieszkaniec

Inny, nieco starszy uczestnik dyskusji, dodaje, że widziałby tam więcej terenu zielonego: skwer czy park. Z drugiej strony prezentuje trzeźwe spojrzenie na sytuację: – Spółka kupiła to i nie chce wyrzucać pieniędzy w błoto, dlatego nie postawi biurowców, bo widać, że całe piętra w okolicy stoją puste – zauważa.

Jeszcze inny z uczestników spotkania najbardziej obawia się dużych bloków mieszkalnych. – Jestem z Czyżyn i widzę, jak ta dzielnica się przeobraża. Bardzo sceptycznie podchodzę do nowych bloków, a widzę, jak są wydawane pozwolenia. Przez to drogi są zablokowane. Kraków jest katastrofalnie zabudowywany – ocenia.

Brak wiary w słowa dewelopera

Przemawia Piotr Moskała
Przemawia Piotr Moskała
Dawid Kuciński/LoveKraków.pl

Na spotkaniu obecny był radny miejski Piotr Moskała (Koalicja Obywatelska). Próbował wytłumaczyć prawne kwestie związane ze zmianą planów miejscowych oraz to, czym jest Zintegrowany Plan Inwestycyjny i dlaczego może być najkorzystniejszy w tym przypadku.

W skrócie – za zmianę zapisów dla konkretnych działek w już obowiązującym planie miejscowym, wnioskodawca, czyli deweloper, musi dać coś od siebie – na przykład wybudować szkołę. – Od mieszkańców zależy, jaką przyjąć taktykę – stwierdził radny Moskała.

Przypomniano również deklaracje prezesa Henniger Investment, Szymona Domagały. Na naszych łamach zapewnił on, że w przyszłości Auchan ma zostać przeniesiony do nowego budynku na terenie inwestycji, z zachowaniem ciągłości działania.

Henniger Investment planuje: budowę osiedla mieszkaniowego, stworzenie nowego obiektu handlowego oraz realizację stref rekreacyjnych, usługowych i społecznych. Wszystko ma być realizowane w dłuższej perspektywie i przy udziale lokalnej społeczności.

Nie wierzmy w to, że deweloper będzie się wsłuchiwał w nasz głos, że będzie sklep, że będą konsultacje i będziemy wysłuchani. Wszystko się okaże, kiedy zobaczymy plan zagospodarowania dla tego terenu
Wojciech Zegzda