„Misiek” będzie zeznawał przed sądem
Patryk L. według prokuratury był na średnim szczeblu w hierarchii kiboli zajmującymi się handlem narkotykami. Miał przyjmować nieustalone ilości narkotyków, ale nie mniej niż kilogram jednorazowo, od szefów gangu. Następnie przekazywał amfetaminę i marihuanę dalej. Proceder ten miał trwać od 2008 do 2014 roku. W tym nie tylko w Polsce, ale również w Austrii.
Prokurator oskarżył mężczyznę również o udział w pobiciu „Człowieka” w styczniu 2011 roku. Mężczyzna nie przyznał się do winy i konsekwentnie w tym trwa.
Dziesiątki świadków
W jego sprawie przesłuchano wielu świadków, w tym skazanych za udział w pobiciu Tomasza Cz. Większość z nich odpowiadała, że nie zna Patryka L.
Zdaniem oskarżonego została uwita wokół niego „sieć kłamstw”. Główne role w przedstawieniu mała odgrywać była partnerka Patryka L. – Anna M. Drugim najważniejszym świadkiem był Michał W. Oskarżony za każdym razem podkreślał, że ci świadkowie kłamią, mając w tym swój własny interes.
Tajemnica państwowa
W trakcie procesu Patryka L. prokurator często wnioskował o wyłączenie jawności, powołując się na ochronę tajemnicy państwowej.
W środę, opierając się na ten sam artykuł kodeksu postępowania karnego, odpowiedzi na jakiekolwiek pytania odmówił Rafał D., były policjant, naczelnik wydziału kryminalnego jednego z krakowskich komisariatów w 2011 roku.
Dlatego odbieranie zeznań zakończyło się na potwierdzeniu, że emerytowany policjant zna Michała W. Ale oficer już nie odpowiedział na pytanie, czy płacił mu w zamian za informacje.
Pobił przyjaciela?
Drugim ze świadków był przyjaciel Patryk L. – zresztą jego imiennik. Patryk M. zaprzeczył jakoby został „wystawiony” gangsterom z Wisła Sharks. Tak zeznała bowiem Anna M. Według kobiety jej były partner miał brać udział w chwilowym uprowadzeniu, ciężkim pobiciu i wymuszeniu zapłacenia 100 tys. złotych do Patryka M.
Świadek stwierdził, że żadna z tych informacji nie jest prawdziwa.
Anna M.
Oskarżony już wcześniej odniósł się do zeznań złożonych przez współosadzonego w wadowickim zakładzie karnym oraz byłą partnerkę Patryka L., czyli Annę M.
Według 36-latka wszyscy, którzy na niego donieśli, zrobili to, bo mieli w tym jakiś interes. Jeden świadek ma zeznawać, ponieważ chce załatwić sobie niższy wyrok, kobieta walczy o prawo do dzieci, a trzeci mężczyzna, jak powiedział L., jest chory psychicznie.
Świadkiem z dysfunkcją jest Michał W. poznany w zakładzie karnym w styczniu 2017 roku. L. nie miał zatargu z wytatuowanym od stóp do głów więźniem. – Wypytywał mnie o różne rzeczy, był dziwny z wyglądu i zachowania. Inni mówili, że donosi policji. Utwierdziłem się w tym w marcu 2017 roku – mówi L.
Co do Anny M., to kobieta w zeszłym roku kategorycznie odmówiła ponownego stawienia się na procesie. Przebywa za granicą i nie zamierza wracać do kraju. Dlatego sąd zamierza najpierw odczytać jej zeznania i skonfrontować je z tym, co do powiedzenia ma na ich temat Patryk L.
W planie jest również odtworzenie nagrania z odbierania zeznań przed sądem. Jak zaznaczył sąd, zajmie to około sześciu godzin.
Wyznaczone zostały więc kolejne terminy: na wrzesień i październik. Na jednym z nich jako świadek zeznawać ma Paweł M. ps. „Misiek”.