Młodzi chętniej wstępują do policji. Po zmianach zarobią 7 tys. zł na rękę

Liczba wakatów w krakowskiej policji maleje. Obecnie brakuje w niej ponad 260 funkcjonariuszy. Kierownictwo komendy miejskiej wskazuje na czynniki, które motywują kandydatów do założenia munduru.

W zeszłym roku media informowały o problemach kadrowych m.in. małopolskiej policji: brakowało około 800 funkcjonariuszy, w tym 312 w samym Krakowie. Obecnie ta liczba nieco się zmniejszyła. Pod Wawelem służy 1773 policjantów, a do wypełnienia etatów brakuje ich 266. Jest szansa, że ta liczba jeszcze się zmniejszy.

– W 2025 roku zaplanowano dziewięć terminów przyjęć do policji. Cztery z nich już się odbyły, więc do końca roku planowanych jest jeszcze pięć – mówi Piotr Szpiech, rzecznik prasowy krakowskiej policji.

– W ostatnim czasie zauważalne jest coraz większe zainteresowanie służbą w policji. Oczywiście należy pamiętać, że osoba przyjmowana w szeregi naszej formacji musi posiadać odpowiednie predyspozycje i spełniać określone wymogi – dodaje.

Zmieniły się również zasady naboru, co zauważa Jacek Łukasik, przewodniczący małopolskiego Związku Zawodowego „Policyjna Solidarność”. – Zmniejszona została liczba zadań fizycznych, a zaczęto przywiązywać większą wagę do predyspozycji intelektualnych i psychologicznych kandydatów, jakie posiada zdolności i zainteresowania. Nadal jednak pierwszy etap to szkolenie zawodowe, które każdy musi przejść, po czym jest kierowany do konkretnej komórki, gdzie najlepiej pasuje – stwierdza.

Według Łukasika poziom wakatów w krakowskiej policji powinien spaść do 3-5 proc., co zapewniłoby w miarę stabilną liczbę funkcjonariuszy. – Należy jednak pamiętać, że osoby, które zostały przyjęte, są szkolone, a następnie jadą do Warszawy. Realnie wracają do nas po około dziewięciu miesiącach. Jest jednak pomysł, by tzw. adaptacja zawodowa wróciła do miast wojewódzkich, co oznacza, że policjanci z Małopolski nie będą musieli jeździć 300 km do stolicy – mówi.

7 tys. złotych „na rękę”

Kierownictwo policji już dawno zdiagnozowało problemy, które zniechęcają młodych ludzi nie tyle do wstąpienia do służby, co do pracy w samym Krakowie. Chodzi o stosunkowo niską pensję w relacji do kosztów życia czy dojazdu do miasta. Młodsi policjanci wolą służyć w mniejszych miejscowościach – nie tylko jest ogólnie taniej, ale też praca jest spokojniejsza.

Obecnie początkujący policjant po szkole, przed 26. rokiem życia, zarabia nieco ponad 6,1 tys. zł na rękę. Po zakończeniu ulgi PIT dla młodych kwota ta wynosi nieco ponad 5,6 tys. zł. – Dodatkowo raz w roku każdy policjant otrzymuje trzynastą wypłatę oraz tzw. mundurówkę. Funkcjonariusz może również otrzymać zwrot kosztów dojazdu do pracy, a także świadczenie na remont domu czy mieszkania – wymienia Piotr Szpiech.

Wśród benefitów są jeszcze dopłata do wypoczynku, nagrody roczne, motywacyjne czy jubileuszowe. – Kolejną korzyścią z pracy w policji jest możliwość przejścia na emeryturę po 25 latach służby – mówi.

Jednak te korzyści nie są nowe i dla wielu przestały być decydującymi czynnikami przy wyborze kariery zawodowej oraz miejsca jej realizacji. Zwłaszcza gdy pojawił się problem związany z dostępem do mieszkań, szczególnie w Krakowie, gdzie ceny w ciągu jednego roku wzrosły o blisko 25 proc.

Dodatek mieszkaniowy zmienił sytuację?

Komendant miejski wymienił szereg problemów, które zniechęcają policjantów do służby w Krakowie: duże miasto to więcej pracy, problemy z parkowaniem, kwestia dostępności żłobków i przedszkoli oraz wspomniane ceny mieszkań (w tym najmu).

Być może jeden z problemów zostanie rozwiązany jeszcze w tym roku. Jak przypomina Piotr Szpiech, „zaplanowano wprowadzenie dodatkowego świadczenia mieszkaniowego dla policjantów (w Krakowie ma ono wynieść około 1,5 tys. zł), co niewątpliwie może dodatkowo zachęcić do wstąpienia w szeregi policji”.

– Należy również wspomnieć, że prezydent Krakowa, Aleksander Miszalski, od pewnego czasu podejmuje działania mające na celu utworzenie specjalnych dodatków dla policjantów pracujących w dużych miastach – dodaje przedstawiciel krakowskiej policji.

– Niewątpliwie ustawa mieszkaniowa jest czynnikiem motywującym. Problem w tym, że prace nad nią się przeciągają. Liczymy jednak, że zostanie przyjęta po wakacjach, a pieniądze będą wypłacane z mocą wsteczną od lipca – mówi Jacek Łukasik, przewodniczący małopolskiego Związku Zawodowego „Policyjna Solidarność”.

Sytuacja na rynku pracy również sprzyja formacji. – Młodzi ludzie widzą, że likwidowane są duże zakłady pracy, i chętniej garną się do policji, co widać po liczbie podań. Stabilne zatrudnienie, w ramach którego każdego pierwszego czy drugiego dnia miesiąca na konto wpływa dość wysoka kwota, staje się cenne. Choć wypłata ta nie zapewnia w stu procentach bezpieczeństwa finansowego w większych rodzinach – dodaje.

Brakuje 50 tys. policjantów i ok. 10 mld zł

Na tym kończą się pozytywy. Według przewodniczącego małopolskiej „Policyjnej Solidarności”, aby można było mówić o stabilnej sytuacji w kraju, potrzeba jeszcze około 50 tys. nowych funkcjonariuszy. – Wtedy osiągniemy europejską średnią liczby policjantów na tysiąc mieszkańców. Obecnie lepszy wskaźnik mają Czesi i Słowacy, o Niemcach czy Francuzach nie wspominając – stwierdza.

Policjanci chcieliby też powiązać budżet formacji z PKB, jak w przypadku Wojska Polskiego. – Obecnie policja ma budżet w wysokości 20 mld złotych, a realnie potrzebuje 22 mld. Oznacza to, że jesienią znów zacznie się poszukiwanie środków. Chodzi o pieniądze na wydatki rzeczowe. Budżet powinien być stabilny, na poziomie 30 mld złotych. Wtedy na wszystko wystarczyłoby pieniędzy, a modernizacja przebiegałaby sprawniej. Policja szybko stanęłaby na nogi – podsumowuje Jacek Łukasik.