Mniej koncesji, mniej awantur na osiedlach?

Od przyszłego roku będzie w Krakowie mniej sklepów i lokali sprzedających mocny alkohol. Radni zmniejszyli limit wydawanych koncesji z 2500 na 2378. Apelują także o zmianę ustawy, by miasto mogło samo decydować o godzinie otwarcia sklepów czy obowiązku ich monitorowania.

Temat regulacji dotyczących liczby punktów sprzedaży nie po raz pierwszy był dyskutowany na forum rady miasta i jak zwykle wzbudził wiele emocji. Z jednej strony pojawiały się argumenty dotyczące potrzeby walki z alkoholizmem i problemem, jakim są dla mieszkańców grupy nietrzeźwych osób krążące w pobliżu sklepów. Przeciwnicy zmniejszenia limitu wskazywali, że przez te regulacje ludzie mogą stracić miejsca pracy i że mogą na nich ucierpieć te sklepy czy lokale, które w żaden sposób nie zakłócają porządku na osiedlach.

Dziś i tak nie ma 2500

To, że limit będzie obniżony o 122 punkty nie oznacza automatycznie likwidacji 122 sklepów czy lokali. Pełna pula 2500 miejsc nie jest dziś wykorzystana. Uchwała wejdzie w życie w sierpniu przyszłego roku, a do tego czasu statystyki mogą się zmienić. Dziś wydanych jest 2436 koncesji.

Limit będzie rozdzielony po pierwsze pomiędzy sklepy i lokale gastronomiczne, a po drugie – pomiędzy poszczególne dzielnice. Koncesji dla sklepów będzie łącznie 1275 (obecnie jest wydanych 1311), a dla lokali 1103 (dziś 1125).

Sama liczba to za mało

Nawet zwolennicy ograniczenia są zgodni co do tego, że samą liczbą koncesji miasto nie jest w stanie skutecznie przeciwdziałać problemowi awantur na osiedlach w pobliżu sklepów. Dlatego rada przyjęła też rezolucję do posłów, senatorów i rządu, w której wzywa do zmiany ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Radni chcą, by gminy same mogły regulować zasady sprzedaży alkoholu na swoim terenie i określać np. godziny otwarcia, minimalną powierzchnię czy obowiązek monitorowania. – Obecny kształt ustawy nie pozwala gminie wpływać na to, na czym szczególnie zależy mieszkańcom – ocenia Andrzej Hawranek, przewodniczący klubu radnych Platformy Obywatelskiej.

Środowe decyzje radnych ostro krytykuje Konrad Berkowicz z partii KORWiN. W jego ocenie zmiana liczby sklepów czy lokali nie przyniesie niczego dobrego. – Z alkoholizmem nie walczy się metodami policyjnymi i biurokratycznymi. I oczywiście żaden alkoholik nie zrezygnuje z picia dlatego, że będzie miał o kilkaset metrów dalej do kolejnego punktu – komentuje.