Mniej w baku za więcej pieniędzy
Pomimo iż ceny paliw w Krakowie z początkiem kwietnia uległy kolejnej podwyżce, może okazać się, że płacimy jeszcze więcej niż powinniśmy. Według szacunków Najwyższej Izby Kontroli co siódma stacja w Polsce może sprzedawać paliwo na niekorzyść klienta.
Z badań przeprowadzonych w województwach łódzkim i świętokrzyskim wynika, że dystrybutory wykazywały odchylenia od cen na wyświetlaczach stacji benzynowych na poziomie aż 5%. Onacza to, że tankując 20 litrów kierowca otrzymywał jedynie 19.
Dystrybutory na stacjach powinny być kontrolowane przynajmniej raz na dwa lata, jednak podlegały jej nie częściej niż raz na pięć. Jeszcze gorzej jest w przypadku punktów z LPG. Pomimo iż powinny być monitorowane przynajmniej raz w roku, NIK ujawnił, że wiele z nich nie było sprawdzanych wcale.
Tankując mniej nie widzimy oszustwa
Jak tłumaczy Urszula Cieślak, analityk rynku paliw z BM REFLEX, kierowcy, którzy nie tankują pełnego baku mają utrudnione zadanie przy weryfikowaniu uczciwości stacji – przy niewielkich kwotach różnice są mało zauważalne, a właściciele stacji to wykorzystują.
– Wydaje mi się, że dla przeciętnego kierowcy sytuacja jest trudna do zweryfikowania, ponieważ nie tankuje on do pełna. Wtedy są to najbardziej widoczne sytuacje, bo widzimy ile litrów mieści się nam w pełnym baku. Niestety większość kierowców tankuje za 30 czy 50 złotych i trudno jest zweryfikować o ile mniej przejadą na danej ilości paliwa i ile go rzeczywiście wleją – wyjaśnia.
Prawo sprzyja oszustom
Niestety nieuczciwym praktykom sprzyja słabe prawo. Kontrole stacji benzynowych muszą być zapowiadane przynajmniej z tygodniowym wyprzedzeniem, przez co właściciel świadomie oferujący mniejszą ilość paliwa niż powinien ma czas skalibrować licznik do właściwych wartości i uniknąć kary. Kontrola niezapowiedziana jest możliwa jedynie w przypadku uzasadnionego podejrzenia o niewłaściwym odmierzaniu tankowanego paliwa. Drobne różnice są możliwe, jednak NIK wykrył bardzo duże nieścisłości.
– Musimy wziąć pod uwagę, że takie urządzenie podlega legalizacji tak samo jak wagi towarowe. One mogą w wyniku eksploatacji lekko się rozregulować, jednak nie jest możliwe, aby różnice były tak ogromne. Możemy mówić w tym przypadku o pewnych drobnych odchyleniach, a nie o takich jakie wykazał NIK, gdzie są to różnice rzędu 5% i więcej – podsumowuje Urszula Cieślak.
Niestety niezapowiedzianej kontroli podlegały jedynie stacje w województwach łódzkim i świętokrzyskim. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez NIK, w ostatnich latach nie przeprowadzono żadnej inspekcji stacji paliw w Krakowie. W zeszłym tygodniu średnio za litr popularnej 95-tki trzeba było zapłacić w naszym mieście 4,65, a w przypadku oleju napędowego 4,63 zł.