Mop, referendum i polityczna wojna. Kampania przeciwko prezydentowi wchodzi w ostrą fazę
Kampania wokół referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego wchodzi w coraz bardziej ostrą fazę.
W czwartek rano w mediach społecznościowych opublikowano prywatne nagranie, na którym widać prezydenta miasta w jednym z lokali przy placu Szczepańskim.
Film z klubu przy Placu Szczepańskim
Na krótkim nagraniu widać Aleksandra Miszalskiego, który myje mopem podłogę w jednym z klubów zlokalizowanych przy Placu Szczepańskim. W tle słychać kobietę mówiącą: „15 złotych za godzinę i dwa darmowe piwa”. Chwilę później dodaje: „Ale sprząta pięknie”. Polityk odpowiada, że się wywrócił.
W nagraniu słychać również komentarz Grzegorza Małodobrego – sekretarza małopolskiej Platformy Obywatelskiej, a obecnie m.in. członka rady nadzorczej Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Krakowie.
Nie wiadomo, kiedy dokładnie film został nagrany ani w jakim kontekście powstał.
Publikacja i szybka dystrybucja
Nagranie opublikował w czwartek o godzinie 9 dziennikarz Telewizji Republika Janusz Życzkowski. We wpisie w mediach społecznościowych napisał:
„Zajmuję się referendum w Krakowie. Odzywają się ludzie. Dostałem taki film. Po tańcu na dachu, teraz pan Aleksander z mopem w knajpie. Godna podziwu konsekwencja”.
Wpis nawiązywał do jednej z pierwszych rolek opublikowanych przez Aleksandra Miszalskiego po objęciu urzędu. Kilka dni po zaprzysiężeniu prezydent nagrał materiał, w którym mopem sprzątał korytarze magistratu – co miało symbolizować zapowiadane porządki po poprzedniku, Jacku Majchrowskim.
Już kilkanaście minut po publikacji link do film był kolportowany wśród dziennikarzy przez jednego z członków sztabu referendalnego.
– Nie podoba mi się to, co widziałem na tym filmiku, ani fakt umieszczenia tego nagrania w sieci. Jest wiele merytorycznych powodów, które przemawiają za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa. I te powody są wystarczające bez potrzeby zagłębiania się w to jak prezydent spędza czas wolny – komentuje dla LoveKraków.pl lider komitetu referendalnego Jan Hoffman.
Nagranie udostępnił również Michał Drewnicki, wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa z Prawa i Sprawiedliwości.
Krytyka ze strony radnych
Publikacja filmu spotkała się z ostrą reakcją części krakowskich radnych. Krytycznie odniosły się do niej m.in. przedstawicielki Koalicji Obywatelskiej.
Radna Edyta Sikora napisała w mediach społecznościowych:
„A jaki jest problem w tym, że człowiek spędza wolny czas jak chce? Czy zachowanie pana z nagrania budzi jakiekolwiek kontrowersje lub jest w jakiś sposób nieodpowiednie? Nie”.
Dodawała również:
„Nawet gdyby to był prezydent w czasie kadencji, nie zmienia to faktu, że jako wolny człowiek poza godzinami urzędowania ma prawo spędzać czas jak chce, szczególnie gdy jego zachowanie w żaden sposób nie jest nieodpowiednie”.
W kolejnym wpisie stwierdziła:
„Gdyby to nawet był prezydent, to taki post świadczy tylko i wyłącznie o tym, że brak Ci merytorycznych argumentów i wszczynasz polityczną aferę chwytami poniżej pasa” – pisała do Michała Drewnickiego.
Kilka godzin później Michał Drewnicki usunął film ze swojego profilu.
– Przekonaliście mnie po prostu. Może był śmieszny, może dotyczył osoby publicznej, ale jednak była to sfera prywatna, która nie oddziałuje na publiczną, więc nie będę tego publikował – napisał radny PiS.
Referendum i polityczna eskalacja
Publikacja nagrania zbiegła się w czasie z rejestracją obywatelskiego komitetu referendalnego. We wtorek formalnie rozpoczęto procedurę zbiórki podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa oraz rady miasta.
W ostatnich dniach do inicjatywy dołączyły kolejne środowiska polityczne – m.in. Prawo i Sprawiedliwość, Ruch Narodowy oraz stowarzyszenie „Kraków dla Mieszkańców” Łukasza Gibały. Organizatorzy referendum zapowiadają zebranie około 60 tys. podpisów w ciągu ustawowych 60 dni.
Reakcja prezydenta
Aleksander Miszalski był pytany o film podczas wtorkowej konferencji prasowej. Prezydent początkowo przyznał, że nie widział nagrania.
– Musiałbym ewentualnie później zobaczyć – mówił.
Gdy dziennikarze zaproponowali odtworzenie filmu, prezydent odmówił komentarza.
– Nie chciałbym komentować, bo to jest jakieś nagranie z czasu prywatnego. To chyba nie jest rolą prezydenta, aby komentować na konferencji prasowej dotyczącej merytoryki i rozwoju jakieś filmiki – powiedział.
Dodał również, że nie wie, czy nagranie jest autentyczne.
– Nie wiem, czy to jest prawdziwe. Muszę się z nim zapoznać – zaznaczył.
W trakcie pytań dziennikarzy w rozmowę kilkukrotnie wtrącali się współpracownicy prezydenta. Przemysław Walaszczyk, dyrektor wydziału komunikacji społecznej apelował o skupienie się na „kwestiach merytorycznych”, a wiceprezydent Łukasz Sęk podkreślał, że nagranie dotyczy prywatnego czasu prezydenta.
– Nie odnoszę się do tego filmu – powtarzał Miszalski.
Na pytanie, czy wykorzystywanie prywatnych nagrań w kampanii referendalnej jest jego zdaniem działaniem poniżej pasa, odpowiedział:
– Niech każdy z państwa to oceni. Czy wykorzystywanie prywatnych filmów – nie wiem czy prawdziwych czy nie – jest odpowiednim sposobem na dyskusję o tym, co dla mieszkańców jest dobre.
Podkreślał także, że jego odpowiedzią na referendum mają być działania merytoryczne.
– Moją odpowiedzią na referendum i różne ataki polityczne jest to, co robię dla mieszkańców: transparentne rozliczanie się z programu wyborczego, ławki dialogu, spotkania z mieszkańcami – mówił.
Kampania wchodzi w nową fazę
Choć organizatorzy referendum podkreślają obywatelski charakter inicjatywy, sam prezydent otwarcie mówi o zorganizowanej akcji politycznej.
– Jeśli mówi się, że to oddolny ruch mieszkańców, a z drugiej strony od razu mamy dziesiątki czy setki osób zbierających podpisy, telefony do mieszkańców, to trudno uwierzyć, że to spontaniczna inicjatywa – komentował.
Jednocześnie deklarował, że nie zamierza prowadzić politycznej wojny.
– Będę pracować i pracuję dla mieszkańców – powtarzał.