Mop, referendum i polityczna wojna. Kampania przeciwko prezydentowi wchodzi w ostrą fazę

W czasie, gdy trwa organizacja referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa, do debaty publicznej trafiło prywatne nagranie z udziałem Aleksandra Miszalskiego. Sposób jego rozpowszechniania oraz reakcje polityków wywołały pytania o granice kampanii i standardy debaty publicznej.

Kampania wokół referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego wchodzi w coraz bardziej ostrą fazę.  

W czwartek rano w mediach społecznościowych opublikowano prywatne nagranie, na którym widać prezydenta miasta w jednym z lokali przy placu Szczepańskim. 

Film z klubu przy Placu Szczepańskim

Na krótkim nagraniu widać Aleksandra Miszalskiego, który myje mopem podłogę w jednym z klubów zlokalizowanych przy Placu Szczepańskim. W tle słychać kobietę mówiącą: „15 złotych za godzinę i dwa darmowe piwa”. Chwilę później dodaje: „Ale sprząta pięknie”. Polityk odpowiada, że się wywrócił. 

W nagraniu słychać również komentarz Grzegorza Małodobrego – sekretarza małopolskiej Platformy Obywatelskiej, a obecnie m.in. członka rady nadzorczej Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Krakowie.

Nie wiadomo, kiedy dokładnie film został nagrany ani w jakim kontekście powstał.

Aleksander Miszalski
Aleksander Miszalski
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Publikacja i szybka dystrybucja

Nagranie opublikował w czwartek o godzinie 9 dziennikarz Telewizji Republika Janusz Życzkowski. We wpisie w mediach społecznościowych napisał:

„Zajmuję się referendum w Krakowie. Odzywają się ludzie. Dostałem taki film. Po tańcu na dachu, teraz pan Aleksander z mopem w knajpie. Godna podziwu konsekwencja”.

Wpis nawiązywał do jednej z pierwszych rolek opublikowanych przez Aleksandra Miszalskiego po objęciu urzędu. Kilka dni po zaprzysiężeniu prezydent nagrał materiał, w którym mopem sprzątał korytarze magistratu – co miało symbolizować zapowiadane porządki po poprzedniku, Jacku Majchrowskim.

Już kilkanaście minut po publikacji link do film był kolportowany wśród dziennikarzy przez jednego z członków sztabu referendalnego.

Nie podoba mi się to, co widziałem na tym filmiku, ani fakt umieszczenia tego nagrania w sieci. Jest wiele merytorycznych powodów, które przemawiają za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa. I te powody są wystarczające bez potrzeby zagłębiania się w to jak prezydent spędza czas wolny – komentuje dla LoveKraków.pl lider komitetu referendalnego Jan Hoffman. 

Nagranie udostępnił również Michał Drewnicki, wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa z Prawa i Sprawiedliwości.

Aleksander Miszalski
Aleksander Miszalski
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Krytyka ze strony radnych

Publikacja filmu spotkała się z ostrą reakcją części krakowskich radnych. Krytycznie odniosły się do niej m.in. przedstawicielki Koalicji Obywatelskiej.

Radna Edyta Sikora napisała w mediach społecznościowych:

„A jaki jest problem w tym, że człowiek spędza wolny czas jak chce? Czy zachowanie pana z nagrania budzi jakiekolwiek kontrowersje lub jest w jakiś sposób nieodpowiednie? Nie”.

Dodawała również:

„Nawet gdyby to był prezydent w czasie kadencji, nie zmienia to faktu, że jako wolny człowiek poza godzinami urzędowania ma prawo spędzać czas jak chce, szczególnie gdy jego zachowanie w żaden sposób nie jest nieodpowiednie”.

W kolejnym wpisie stwierdziła:

„Gdyby to nawet był prezydent, to taki post świadczy tylko i wyłącznie o tym, że brak Ci merytorycznych argumentów i wszczynasz polityczną aferę chwytami poniżej pasa” – pisała do Michała Drewnickiego. 

Kilka godzin później Michał Drewnicki usunął film ze swojego profilu.

– Przekonaliście mnie po prostu. Może był śmieszny, może dotyczył osoby publicznej, ale jednak była to sfera prywatna, która nie oddziałuje na publiczną, więc nie będę tego publikował – napisał radny PiS.

Konferencja "Kraków w dobrym kierunku"
Konferencja "Kraków w dobrym kierunku"
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Referendum i polityczna eskalacja

Publikacja nagrania zbiegła się w czasie z rejestracją obywatelskiego komitetu referendalnego. We wtorek formalnie rozpoczęto procedurę zbiórki podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa oraz rady miasta.

W ostatnich dniach do inicjatywy dołączyły kolejne środowiska polityczne – m.in. Prawo i Sprawiedliwość, Ruch Narodowy oraz stowarzyszenie „Kraków dla Mieszkańców” Łukasza Gibały. Organizatorzy referendum zapowiadają zebranie około 60 tys. podpisów w ciągu ustawowych 60 dni.

Reakcja prezydenta

Aleksander Miszalski był pytany o film podczas wtorkowej konferencji prasowej. Prezydent początkowo przyznał, że nie widział nagrania.

– Musiałbym ewentualnie później zobaczyć – mówił.

Gdy dziennikarze zaproponowali odtworzenie filmu, prezydent odmówił komentarza.

Nie chciałbym komentować, bo to jest jakieś nagranie z czasu prywatnego. To chyba nie jest rolą prezydenta, aby komentować na konferencji prasowej dotyczącej merytoryki i rozwoju jakieś filmiki – powiedział.

Dodał również, że nie wie, czy nagranie jest autentyczne.

– Nie wiem, czy to jest prawdziwe. Muszę się z nim zapoznać – zaznaczył.

W trakcie pytań dziennikarzy w rozmowę kilkukrotnie wtrącali się współpracownicy prezydenta. Przemysław Walaszczyk, dyrektor wydziału komunikacji społecznej apelował o skupienie się na „kwestiach merytorycznych”, a wiceprezydent Łukasz Sęk podkreślał, że nagranie dotyczy prywatnego czasu prezydenta.

– Nie odnoszę się do tego filmu – powtarzał Miszalski.

Aleksander Miszalski, Łukasz Sęk
Aleksander Miszalski, Łukasz Sęk
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Na pytanie, czy wykorzystywanie prywatnych nagrań w kampanii referendalnej jest jego zdaniem działaniem poniżej pasa, odpowiedział:

Niech każdy z państwa to oceni. Czy wykorzystywanie prywatnych filmów – nie wiem czy prawdziwych czy nie – jest odpowiednim sposobem na dyskusję o tym, co dla mieszkańców jest dobre.

Podkreślał także, że jego odpowiedzią na referendum mają być działania merytoryczne.

– Moją odpowiedzią na referendum i różne ataki polityczne jest to, co robię dla mieszkańców: transparentne rozliczanie się z programu wyborczego, ławki dialogu, spotkania z mieszkańcami – mówił.

Kampania wchodzi w nową fazę

Choć organizatorzy referendum podkreślają obywatelski charakter inicjatywy, sam prezydent otwarcie mówi o zorganizowanej akcji politycznej.

– Jeśli mówi się, że to oddolny ruch mieszkańców, a z drugiej strony od razu mamy dziesiątki czy setki osób zbierających podpisy, telefony do mieszkańców, to trudno uwierzyć, że to spontaniczna inicjatywa – komentował.

Jednocześnie deklarował, że nie zamierza prowadzić politycznej wojny.

– Będę pracować i pracuję dla mieszkańców – powtarzał.