Morderca z Bronowic z zarzutami. Twierdzi, że nikogo nie było w domu

Prokuratura oskarżyła 28-letniego mężczyznę o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Do tragicznego zdarzenia doszło w czwartek około południa w jednym z bloków przy ulicy Na Błonie. Oskarżony najpierw podpalił, a później zadał kilka ciosów siekierą swojej matce, czym spowodował jej śmierć.

Do zabójstwa doszło w momencie, gdy dwie pracownice Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej odwiedzały swoją 68-letnią podopieczną w jej mieszkaniu. W czasie spotkania, syn zmarłej oblał ją substancja łatwopalną, podpalił i zadał ciosy siekierą. Jedna z pracownic MOPS uciekła, druga została na miejscu.

Policjanci niecałą godzinę później złapali sprawcę w banku przy ul. Balickiej. W piątek rozpoczęto przesłuchania. – Grozi mu kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Prokurator po przesłuchaniu podejrzanego, skieruje wniosek do sądu o jego tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące – mówi Bogusława Marcinkowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

– Oskarżony w prowadzonym postępowaniu będzie poddany badaniu przez biegłych lekarzy psychiatrów.  Z uwagi na stan zdrowia nie została przesłuchana pokrzywdzona, która doznała obrażeń ciała – dodaje Marcinkowska.

– Podejrzany nie przyznał się do przedstawionego mu zarzutu, złożył krótkie wyjaśnienia, w których podał, że w mieszkaniu mogły być substancje łatwopalne, bo był remont. Siekierę miał, bo wyjeżdżał na obozy. Stwierdził, że nie było pożaru w mieszkaniu, nie było w nim też matki ani innych osób - dodaje przedstawicielka prokuratury.