Moskal: „Żałuję, że nie mogę już grać"
Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków kontynuuje cykl spotkań z osobami związanymi z Białą Gwiazdą. Po Michale Miśkiewiczu, fani krakowskiego klubu spotkali się z trenerem Wisły, Kazimierzem Moskalem. Szkoleniowiec Białej Gwiazdy mówił o przyczynach strat punktów w meczach z Legią i Jagiellonią, o obsadzie bramki w Wiśle, a także swoich relacjach z poszczególnymi piłkarzami.
Odkąd Kazimierz Moskal objął prowadzenie Wisły gra zespołu znacząco się poprawiła. Do miejsca premiowanego grą w eliminacjach do Ligi Europejskiej Biała Gwiazda traci cztery punkty. – Widzimy jak wygląda tabela i rzeczywiście różnice punktowe są niewielkie. Po ich podziale zrobi się bardzo ciasno i nie ma co się oszukiwać, mówiłem, że Wisła ma potencjał na to, by walczyć o grę w europejskich pucharach. Natomiast, żeby ten cel osiągnąć, najpierw trzeba załapać się do pierwszej ósemki po rundzie zasadniczej – powiedział Moskal.
Niewykorzystane sytuacje się mszczą
Pod wodzą Kazimierza Moskala Wisła zanotowała dwa remisy oraz jedno zwycięstwo. W ostatnich dwóch wyjazdowych meczach krakowianie pozwolili sobie wydrzeć trzy punkty, tracąc gole w doliczonym czasie gry.
– Myślę, że nie jest to tylko spowodowane brakiem koncentracji. Wszyscy mieli świadomość, że jest końcówka meczu i trzeba wynik dowieźć do końca. Widzę inny problem. W takich meczach jak te z Legią i Jagiellonią, jeśli weźmiemy pod uwagę, że gramy na ich terenie i mamy sytuacje podbramkowe, musimy strzelać gole. Gdyby udało nam się je wykorzystać – wygralibyśmy. To mnie boli, bo jeśli zespół stać na strzelanie bramek na wyjeździe, to musimy zrobić wszystko, by dobić rywala – powiedział trener Wisły.
Dobra współpraca z zawodnikami
Odkąd Kazimierz Moskal został trenerem Białej Gwiazdy, krytykowani przez byłego szkoleniowca, Franciszka Smudę, Emmanuel Sarki i Wilde-Donald Guerrier, zanotowali wyraźny progres formy. O dobrej współpracy z Moskalem w mediach mówili również Mariusz Stępiński i Maciej Sadlok. – Każdy trener ma swój warsztat i swoją ścieżkę prowadzenia zespołu do sukcesu, którą chce podążać – stwierdził następca Smudy.
– Ostatnio jak pełniłem funkcję szkoleniowca był inny układ kadry. W pierwszej drużynie było wielu obcokrajowców, wówczas relacje trener - zawodnik trochę odbiegały od tych, które znamy w Polsce. Absolutnie nie wymagałem, aby do mnie zwracano się per „Pan” czy „panie trenerze”. Każdy jednak musi znać tę granicę, do której może się zbliżyć, a której nie może przekroczyć. Tak samo jest teraz z Pawłem Brożkiem i Arkadiuszem Głowackim. Graliśmy razem, jesteśmy kolegami, ale jak jest trening to relacje muszą być takie, jakie powinny być między trenerem, a zawodnikami – mówił Moskal.
– Jedziemy na jednym wózku. Trener nie znaczyłby nic bez zawodników, a zespół bez szkoleniowca też niewiele by osiągnął – dodał Moskal.
Buchalik nadal numerem 1
W najbliższym meczu przeciwko Górnikowi Zabrze nie wystąpią pauzujący za kartki Łukasz Burliga oraz Semir Štilić. – Nie wyobrażam sobie, żeby było tak, iż jakiś zawodnik wypada i my mamy bardzo duży problem z tym, by go zastąpić. Oczywiście trzeba liczyć się z tym, że kartki lub kontuzje wyeliminują kogoś z gry, dlatego musimy mieć zawodników, którzy będą w stanie wypełnić tę lukę – powiedział Moskal.
Wielu kibiców Wisły obwinia bramkarz Białej Gwiazdy Michała Buchalika o straty punktów w tym sezonie i chciałoby, żeby na tej pozycji w pierwszym składzie występował Michał Miśkiewicz. – Na tę chwilę numerem 1 jest Buchalik. Patrzę na dyspozycję i umiejętności tych zawodników, których posiadam w składzie, stąd taka, a nie inna decyzja – stwierdził Moskal.
Fani Białej Gwiazdy chętnie widzieliby częściej na boisku młodych wychowanków klubu, którzy rok temu zdobyli na szczeblu juniorskim mistrzostwo Polski. – To jest ogromny przeskok, jeśli patrzymy na grę w juniorach i na grę w ekstraklasie. Kilka lat temu też były naciski, by młodzi piłkarze grali. Był wtedy w składzie Michał Czekaj, który występował regularnie, natomiast spotkałem się również z opiniami, że prezentował za słaby poziom. Ci zawodnicy muszą dostać gdzieś szansę gry, trochę błędów popełnić, żebyśmy później mieli z nich pożytek. Myślę, że nasza młodzież jest przyszłością klubu, ale trzeba jednak tych chłopaków mądrze poprowadzić. Obecnie najbliżej pierwszej drużyny są: Piotr Żemło, Szymon Witek i Kamil Kuczak – mówił trener Wisły.
„Żałuję, że nie mogę już grać”
48-letni szkoleniowiec Białej Gwiazdy przyznał, że żałuje, iż sam nie może grać już w piłkę. – Śni mi się często, że jestem na boisku, gram, strzelam bramki, a potem się budzę i okazuje się, że to już minęło i nie wróci. Często ten temat poruszam też w szatni ze swoimi zawodnikami. Mówię im, żeby wykorzystali moment, gdy mogą cieszyć się grą, bo ten czas tak szybko biegnie, że ani się nie oglądną, a za chwilę będzie trzeba myśleć o zakończeniu kariery – stwierdził Moskal.