Mowa nawet o milionie złotych. W tle groźby, łapówka i giełda kryptowalut
Wśród oskarżonych w tej sprawie jest krakowski aktywista Mateusz J., adwokat Przemysław K. i detektyw Marcin S.
Sprawa dotyczy próby zmuszenia dziennikarza TVN do zaprzestania prac nad reportażem dotyczącym kryptowalut.
W materiale wyemitowanym w programie Superwizjer w czerwcu 2020 roku pojawił się mężczyzna, który najpierw pieniędzmi próbował przekonać dziennikarza do zaprzestania pracy nad materiałem (jest mowa o kwocie 100 tys. zł, następnie milionie złotych). Gdy próba przekupstwa się nie udała, padły groźby związane z naruszeniem nietykalności cielesnej.
Śledztwo było prowadzone przez Prokuraturę w Gliwicach w sprawie „zmuszania dziennikarza stacji TVN (…) do określonego zachowania, tj. do zaprzestania pracy nad reportażem dotyczącym giełdy kryptowalut”.
Na piątkowej rozprawie zeznawał świadek Filip W. Opowiadał, że z oskarżonym Mateuszem J. zna się od 15 lat, trenowali kiedyś boks w klubie TS Wisła.
W 2020 r. spotkali się w klubie na imprezie związanej z urodzinami córki świadka.
Dwoje świadków na procesie
– Mateusz był w złym nastroju, powiedział, że zgodził się na udział w pewnej prowokacji i że będzie na ten temat reportaż w telewizji – nie krył świadek. Filip W. obejrzał tę emisję Superwizjera i zrelacjonował jej treść oskarżonemu. Zapewniał o jego uczciwości i etyce. Był pytany, czy Mateusz J. miał związki ze środowiskiem przestępczym lub z pseudokibicami Wisły, gdy trenował boks, ale świadek to wykluczył.
– Nie uczestniczyliśmy też nigdy w żadnych ustawkach – zapewnił 32-latek.
Zeznania złożyła też 27-letnia Aldona U. od kilku lat partnerka Mateusza J. Pytano ją o kwestie finansowe, znajomości oskarżonego i o samą sprawę z dziennikarzem TVN.
– Nic o niej nie wiedziałam do czasu, aż w grudniu 2020. r. o 6.00 rano zapukali do naszych drzwi policjanci i zatrzymali Mateusza – mówiła. Przekonywała, że jej partner jest spokojnym człowiekiem, nie przejawia aktów agresji, wątpiła, by mógł komuś grozić.
Adwokat chce wideokonferencji
Obrońca drugiego z oskarżonych Przemysława K. twierdzi, że jego klient jest w Monako i ponownie złożył wniosek, by go przesłuchać za pośrednictwem wideokonferencji. Zgodnie z regulacjami od 2015 r. obecność oskarżonego na rozprawie nie jest obowiązkowa. To jego prawo, a nie obowiązek.
Prokurator Karina Spruś sprzeciwiła się takiemu przesłuchaniu i zwróciła uwagę, że przepisy pozwalają na taki krok, ale w stosunku do świadka, a nie oskarżonego.
– Są samoloty, może oskarżony przylecieć do Polski, albo przyjechać autem– sugerowała.
Sąd odroczył rozprawę na koniec października. Osobny termin wyznaczy na mowy stron postępowania i ogłoszenie wyroku.