Mówił o biznesie na 4 kontynentach, ale nie stać go na poręczenie
W zeszłym tygodniu w sądzie apelacyjnym zapadła decyzja, że Paweł M. może opuścić areszt tymczasowy, w którym przebywa od blisko trzech lat, jeśli zapłaci 850 tys. złotych.
Mecenas Andrzej Mucha, obrońca oskarżonego, powiedział Gazecie Krakowskiej, że jego klient może wpłacić 100 tys. zł, a resztę pokryć hipotekami na nieruchomości. Posiedzenie w tej sprawie nie zostało jeszcze wyznaczone.
Proces Pawła M. rozpoczął się w 2020 roku. To właśnie wtedy „Misiek” mówił o swoim biznesie. – Prowadzę działalność gospodarczą na czterech kontynentach, głównie w zakresie budownictwa – stwierdził Paweł M. na początku swojego procesu. – Ta przy ul. Reymonta była jedną z wielu. Nie chcę mówić o szczegółach – dodał.
Zapytany o dochody, stwierdził, że w zależności od miesiąca to od 10 do 100 tys. złotych, a gdyby nie leasingi i kredyty opiewające na miliony, byłoby dużo więcej.