Może zabraknąć pieniędzy w programie MdM

Do niedawna program Mieszkanie dla Młodych nie cieszył się dużą popularnością. Możliwość przedwczesnego wykorzystania środków na dopłaty brzmiała jak żart. Po rozszerzeniu go o mieszkania z rynku wtórnego, taka sytuacja może mieć miejsce. Jeśli ich sprzedaż utrzyma się na obecnym poziomie, to w przyszłym roku dopłat zabraknie już na jesień.

Jak wynika z danych Banku Gospodarstwa Krajowego, do końca sierpnia, mieszkańcy Krakowa złożyli ponad 900 wniosków na dopłaty w ramach tego programu. Jest to średnio około 100 dopłat miesięcznie. Jeszcze rok temu składano średnio 75 wniosków każdego miesiąca.

Wnioski mogą zostać przesunięte

Zdaniem Piotra Krochmala, prezesa Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości, ryzyko wyczerpania dopłaty wynika z rozszerzenia programu o mieszkania z rynku wtórnego. Jego zdaniem, gdy obejmował on jedynie rynek pierwotny, kwoty udostępnione na jego realizacje nie były w pełni wykorzystane.

– W pierwszym roku działalności wykorzystano jedynie ok. 35% przeznaczonych na program środków. Teraz, gdy obejmuje obydwa segmenty rynku, może okazać się, że pod koniec przyszłego roku może nie starczyć zarezerwowanych w ustawie środków i wnioski o kredyt będą musiały ulec przesunięciu na początek 2017 roku – mówi Piotr Krochmal.

„Nie wykorzystano doświadczeń”

Program Mieszkanie dla Młodych cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Oprócz rozszerzenia go o rynek wtórny, wprowadzono w nim wiele udogodnień dla rodzin wielodzietnych, takich jak zwiększenie dopłat dla rodzin wychowujących dwoje dzieci do 33%, podwyżka dla posiadających przynajmniej troje dzieci nawet do 160%, czy zniesienie ograniczeń dotyczących wieku wielodzietnych rodziców przy zakupie pierwszego mieszkania. Mimo wszystko, właśnie możliwość skorzystania z programu poza dużymi miastami, gdzie nie funkcjonował rynek wtórny, znacznie zwiększyła nim zainteresowanie.

– Od początku był on dość chaotyczny. Nie wykorzystano doświadczeń z poprzedniego programu Rodzina na Swoim, choćby w niemiarodajnym, bo nie przystającym do rynku, wyliczaniu limitów cenowych dla poszczególnych obszarów kraju. To doprowadziło do fiaska, jakim zakończył się program w 2014 roku. Próbując naprawić błędy, posunięto się ze skrajności w skrajność, jaką jest  wprowadzenie do programu rynku wtórnego. Widać, że pomysłodawcy programu testują go na rynku i w zależności od wyników, jakie osiągnie, korygują go kolejnymi zmianami – podsumowuje Piotr Krochmal.