Informacje o nowych dostawach autobusów pojawiają się regularnie co kilka miesięcy i budzą już znacznie mniej emocji niż w przypadku informacji o nowych tramwajach. Nawet najstarsze pojazdy w taborze MPK nie odstają od standardów i Kraków pod tym względem nie ma się czego wstydzić.
Dla przykładu, w kwietniu ubiegłego roku na ulice wyjechało 37 nowych Solarisów – pierwszych autobusów MPK pomalowanych zgodnie z nową, ujednoliconą wersją malowania. Były to autobusy z napędem mild hybrid, a więc wspomaganym silnikiem elektrycznym.
W lipcu pokazano nowe Autosany, co równocześnie oznaczało całkowite pożegnanie z autobusami, które spełniały normę emisji Euro5. W międzyczasie MPK informowało o zamówieniu kolejnych 37 autobusów elektrycznych oraz – po raz pierwszy – dziesięciu wodorowych.
Co nowego?
Wśród 48 pokazanych w środę Solarisów 35 to standardowe 12-metrowe autobusy, a 13 to krótsze, 10,5-metrowe pojazdy midi. Samo to jest już pewną nowością, bo do tej pory MPK nie dysponowało krótszymi wersjami autobusów tego modelu.
Nowości widać też w środku. Jedną z nich jest w pełni oddzielona kabina prowadzącego, na czym – jak tłumaczy spółka – bardzo zależało pracownikom. Kierowca ma zapewniony wyższy komfort i spokój, producent zadbał też m.in. o niewielką lodówkę w kabinie.
Pasażerowie zwrócą pewnie uwagę na sposób zagospodarowania wnętrza pojazdu przy głównych drzwiach. Jest tam sporo miejsca przeznaczonego dla osoby z niepełnosprawnością czy osoby z wózkiem dziecięcym, ale równocześnie dwa składane siedzenia pozwolą usiąść wówczas, gdyby miejsce to nie było zajęte.
W autobusach znalazły się już automaty biletowe zgodne z aktualnym standardem, czyli obsługujące płatności zbliżeniowe i niedrukujące biletów. Takie, które zastąpiły wszystkie gotówkowe automaty starszego typu.
– Pierwsze nowe autobusy zaczęły wozić pasażerów już w środę, 8 kwietnia. Docelowo będą obsługiwać kilkanaście linii, z czego część tras przebiegających po terenie Nowej Huty – informuje MPK w komunikacie.
48 to część większego planu
Najnowsza dostawa to realizacja części z podpisanych w czerwcu ubiegłego roku umów ramowych, dzięki którym do Krakowa może dotrzeć do 190 autobusów spalinowych w różnych wersjach.
– Kolejna decyzja dotycząca zakupu będzie zależała od tego, jakie będą programy dofinansowania – mówi nam Rafał Świerczyński, prezes MPK.
Czy poza pulą 190 sztuk MPK będzie jeszcze zamawiać spalinowe pojazdy i w jakiej skali? Odpowiedź zależy nie tylko od pieniędzy, ale i od kwestii prawnych. Sprawa pozostaje na razie w zawieszeniu.
– Czekamy na ostateczne decyzje rządowe w zakresie obrony cywilnej i ochrony ludności. Występuje sprzeczność pomiędzy ustawami, które dotyczą ochrony ludności a ustawą o elektromobilności, narzucającą miastom kupno wyłącznie pojazdów zeroemisyjnych, czyli elektryków i wodorowców. Jeżeli tu nastąpi zmiana prawna, będziemy kupować autobusy Euro 6 właśnie po to, by spełnić wymogi ochrony ludności – wyjaśnia prezes Świerczyński. MPK liczy na to, że decyzje w Warszawie zapadną jak najszybciej.
Wspomniany wymóg zamawiania autobusów zeroemisyjnych ma też furtkę polegającą na tym, że dotyczy linii miejskich. – Możemy realizować zamówienia i dostawy dla linii aglomeracyjnych – stwierdza prezes MPK.
Nici z wodoru
MPK ma już dużą pulę autobusów elektrycznych i konsekwentnie ją rozbudowuje. Flotę niedługo powiększą dostawy 22 elektrycznych Irizarów i 15 Solarisów, a teraz MPK chciałoby zamówić 20 kolejnych pojazdów.
Dziesięć wodorowców będzie nowością, ale na razie MPK nie planuje dalszych kroków w tym kierunku. – Nie idziemy w wodór, choć przygotowywaliśmy się na to, by w tych latach posiadać już 150 autobusów i osobną zajezdnię wodorową. Jest to spowodowane brakiem dostępności tego paliwa na rynku – mówi nam Rafał Świerczyński.
Dodaje, że dla bezpieczeństwa potrzebne byłoby także powstanie innych stacji wodorowych, co wbrew zapowiedziom nie nastąpiło. – Dlatego Kraków obecnie, ze względu na ryzyko operacyjne, może sobie pozwolić maksymalnie na dziesięć-dwadzieścia wodorowców – stwierdza. Zauważa też przy tym, że w przypadku zamówionych 10 sztuk dofinansowanie do zakupu wynosiło 100 procent, więc ta próba i tak się opłaci.