Myślisz, że wiesz na co patrzysz? To ta wystawa cię z tego wyleczy
Wchodząc na wystawę na pierwszy rzut oka spotkamy znajome: pałacowe wnętrza, ogrody, portrety, martwe natury. Jednak im dłużej się im przyglądamy, tym wyraźniej czujemy, że coś tu nie pasuje. Ekspozycja „Fałszywe widoki” Łukasza Stokłosy w Bunkrze Sztuki nie opowiada historii świata – opowiada historię patrzenia. A ta, jak się okazuje, rzadko bywa niewinna.
Historia jako konstrukcja, obraz jako projekcja
Punktem wyjścia wystawy jest pojęcie fałszu, rozumianego nie jako kłamstwo, lecz jako nieunikniony filtr.
– Są to fałszywe widoki, ponieważ opowiadając o historii opieramy się jedynie na faktach, ale każda historia jest spojrzeniem subiektywnym – podkreśla kuratorka Katarzyna Wąs w rozmowie z LoveKraków.pl.
Nawet wtedy, gdy obcujemy z pozornie „autentycznymi” przestrzeniami, jak zamki czy pałace, oglądamy je jako scenografię – zaprojektowaną zarówno przez dawnych właścicieli, jak i współczesnych muzealników.
Stokłosa maluje właśnie tę podwójną iluzję. Nie dokumentuje miejsc ani zdarzeń, lecz odsłania mechanizm ich konstruowania. Jego obrazy są „nibyfaktami historycznymi” – wizualnymi projekcjami, które więcej mówią o nas samych niż o przeszłości.
– Chcemy, aby osoby odwiedzające wystawę, patrząc na nią, myślały o sobie jako widzach – zaznacza Wąs.
To zaproszenie do autorefleksji, a nie do biernego podziwu.
Natura i kultura: Granica, która nie istnieje
Jednym z kluczowych napięć obecnych w twórczości Stokłosy jest relacja natury i kultury. Artysta konsekwentnie podważa ten podział, pokazując rzeczywistość hybrydyczną, w której granice ulegają rozmyciu. Natura w jego obrazach nie jest tłem – jest aktywnym uczestnikiem gry znaczeń: stylizowana, ujarzmiana, a jednocześnie niepokojąca i nieprzewidywalna.
Ciekawym przykładem tej wielowarstwowości jest obraz przedstawiający suknię „Lady Makbet”. – To najbardziej wielowarstwowa praca na wystawie – mówi kuratorka.
Mamy tu dramat Szekspira, jego XIX-wieczną inscenizację teatralną, kostium aktorki prezentowany na wystawie malarskiej, a wreszcie sam obraz. Do tego dochodzi materialność oryginalnej sukni, wyszywanej skrzydełkami zielonych chrząszczy. Natura i kultura splatają się tu dosłownie, tworząc obiekt na granicy estetyki i niepokoju.
Świat złudzeń, w którym żyjemy
To zdanie mogłoby być mottem całej wystawy. Stokłosa sięga do kulturowego imaginarium, ale nie po to, by je odtwarzać. Pozbawia znane motywy ich oczywistych kontekstów, sprawiając, że stają się niepokojąco obce. To sztuka, która – parafrazując Timothy’ego Mortona – myśli z perspektywy przyszłości, podważając nasze teraźniejsze pewniki.
„Fałszywe widoki” są więc opowieścią o iluzjach, które tworzymy, by oswoić świat, i o przekonaniu, że mamy kontrolę nad tym, co widzimy. W rzeczywistości obrazy Stokłosy pokazują coś odwrotnego: to my jesteśmy zanurzeni w projekcjach, które wymykają się jednoznacznym interpretacjom.
Na końcu tej wizualnej wędrówki pozostaje pytanie nie o prawdę obrazu, lecz o odpowiedzialność patrzenia. I być może to właśnie ono jest najcenniejszym efektem tej wystawy. Dla nas było.
Wystawę „Fałszywe widoki” Łukasza Stokłosy można oglądać w Bunkrze Sztuki w Krakowie do 5 kwietnia.