Nagrody dla wiceprezydentów. „Na rękę to ok. 20 tys. zł”
Nagrody i głos jednego z wiceprezydentów
Po publikacjach dotyczących nagród przyznanych czterem zastępcom prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego, głos zabrał wiceprezydent Łukasz Sęk. Odnosząc się do informacji o wysokości gratyfikacji, w rozmowie z LoveKraków.pl zwrócił dziś uwagę, że w przestrzeni publicznej funkcjonują kwoty brutto, które nie oddają realnej wysokości wypłaty.
Jak wcześniej informował portal Interia, łączna wartość nagród przyznanych czterem wiceprezydentom miała wynieść 158 tys. zł brutto, czyli po 38,5 tys. zł dla każdego z nich.
Z informacji dziennikarzy wynikało również, że możliwe są kolejne nagrody za czwarty kwartał, choć – jak przekazało biuro prasowe miasta – decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.
Nagrody w czasie trudnej sytuacji finansowej
Sprawa nagród zbiegła się w czasie z pogarszającą się sytuacją finansową Krakowa. Według zapowiedzi władz miasta, zadłużenie samorządu do końca roku ma sięgnąć blisko 8 mld zł.
Jednocześnie mieszkańcy mierzą się z rosnącymi kosztami życia – w ostatnich miesiącach wzrosły m.in. opłaty za wywóz odpadów, stawki parkowania w strefach płatnego parkowania oraz podatek od nieruchomości.
Na agendzie Rady Miasta Krakowa znalazła się również propozycja podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej. Decyzja w tej sprawie ma zapaść dziś.
Krytyka ze strony opozycji
Informacje o nagrodach wywołały krytyczne reakcje części radnych. Michał Drewnicki z Prawa i Sprawiedliwości ocenił, że w sytuacji finansowej, w jakiej znajduje się miasto, oszczędności powinny zacząć się od najwyższych stanowisk.
– To nie jest nagroda, tylko stały dodatek do pensji. Nagrody powinny być przyznawane za konkretne osiągnięcia, a nie wypłacane regularnie – mówił radny w rozmowie z Interią.
Podobne stanowisko zajął Łukasz Maślona z klubu „Kraków dla Mieszkańców”. Zwrócił uwagę, że praktyka nagradzania ścisłego kierownictwa miasta budziła kontrowersje już pod koniec rządów Jacka Majchrowskiego, szczególnie w kontekście rosnącego zadłużenia.
– Przy rekordowym długu oszczędności należałoby zacząć od siebie – podkreślał radny, przypominając jednocześnie, że prezydent Aleksander Miszalski przekonuje, iż sytuacja finansowa Krakowa nie jest tak dramatyczna, jak przedstawia to opozycja.