Najbardziej oczekiwana premiera za nami. Hobbit będzie kasowym hitem?
W pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia odbyła się najbardziej wyczekiwana premiera roku. „Hobbit: Bitwa Pięciu Armii” jest ostatnią częścią trylogii Petera Jacksona.
Sukcesy za granicą
„Hobbit: Bitwa Pięciu Armii” określany jest jako najbardziej wyczekiwana premiera roku. W Polsce film będzie miał premierę 25 grudnia, ale jego światowa premiera odbyła się już 1 grudnia. Ogromne koszty produkcji dzieła Petera Jacksona szybko zaczęły się zwracać. W ciągu pierwszych pięciu dni wyświetlania film zarobił 90,6 mln dolarów, czyli o 4,5 mln więcej niż „Hobbit: Pustkowie Smauga” i o 9,6 mln mniej niż „Hobbit: Niezwykła podróż”. – Hobbit zbiera pozytywne recenzje na najpopularniejszych portalach filmowych takich jak Empire czy Comingsoon.net, gdzie recenzenci podkreślają olbrzymi rozmach produkcji a nawet nazywają ją „godnym następcą "Władcy Pierścieni’" – mówi Mateusz Michałek z film.gildia.pl.
– Uważam że dużą rolę odgrywają tu pieniądze, które zainwestowano w tę produkcję. Na pewno nie bez znaczenia był wysoki budżet filmu, poza tym oczekiwania fanów po „Władcy Pierścieni” i poprzednich częściach trylogii są bardzo duże – twierdzi w rozmowie z nami Jacek Gdaniec, redaktor naczelny portalu Gildia.pl.
– „Hobbit: Bitwa Pięciu Armii” jest najbardziej wyczekiwanym filmem tego roku z dwóch powodów. Po pierwsze, w bardziej prozaiczny - tegoroczny sezon blockbusterów jest stosunkowo słabszy niż w poprzednich latach, przez co tylko dwa obrazy w USA przekroczyły granicę 300 milionów dolarów zebranych w kinach i zarówno kiniarze, fani i krytycy wyczekują po "Hobbicie" tego, że uda mu się przebić tę magiczną granicę. Po drugie, nowe dzieła Jacksona to pewnego rodzaju zwieńczenie jego wielkiej przygody do Śródziemia, którą rozpoczął w 2001 roku. Przez lata jego kolejne filmy, przede wszystkim "Powrót króla" rozkochały w sobie miliony fanów, widząc w reżyserze współczesnego Tolkiena. Nic więc w tym dziwnego, że wszyscy chcą po raz ostatni zobaczyć ten magiczny, fantastyczny świat pełen magicznych stworów, walki ze złem, ale także i braterstwa i przyjaźni. To wszystko sprawia, że na "Bitwę" czekają wszyscy, począwszy od fanów, aż po krytyków – mówi Mateusz Michałek.
Film a książka
„Hobbit: Bitwa Pięciu Armii” jest ekranizacją powieści jednego z najsłynniejszych pisarzy fantasy J. R. R. Tolkiena. Wielu fanów twórczość angielskiego autora nie jest zachwycona tym, że Peter Jackson z krótkiej powieści o przygodach Bilbo Bagginsa stworzył filmową trylogię. Podobnego zdania jest dr Ksenia Olkusz z internetowego kwartalnika popularnonaukowo-artystycznego „Creatio Fantastica”.
– W moim odczuciu Peter Jackson powinien przejść na inny etap rozwoju kariery, ponieważ temat po prostu został wyeksploatowany. Ustawiczne powracanie do tej samej tematyki może okazać się wtórne i tym samym przeobrazić się w komercyjną pułapką. Niekiedy trzeba mieć świadomość, że pewne kwestie powinno się po prostu na pewnym etapie zakończyć – mówi w rozmowie z LoveKraków dr Ksenia Olkusz.
Zapytaliśmy Mateusza Michałka, czy jego zdaniem Peter Jackson powróci jeszcze do ekranizowania powieści J. R. R. Tolkiena. – Wczytując się w wywiady z Jacksonem, dowiadujemy się, że reżyser nie chce porzucać Śródziemia i chętnie powróciłby do niego z kolejnym filmem. Warto zauważyć, że swego czasu szanowany twórca Stanley Kubrick chciał nakręcić "Władcę Pierścieni", ale stwierdził, że to ponad jego siły i ówczesną technologię - twierdzi.
Według Michałka, Jackson ma w rękach zarówno technologię, jak i magię Tolkiena, więc jego powrót jest możliwy i bardzo wyczekiwany, tym bardziej, że już raz porzucił "Hobbita", ale ostatecznie zrealizował film. – Na jego plany z pewnością wpływ będą mieć zarówno finanse, nie ma co ukrywać, że Jackson sporo dorobił się na filmach oraz kolejnych wydaniach dvd i blu-ray, a także prawa do kolejnych książek Tolkiena, które obecnie należą do jego rodziny. Potomkowie Tolkiena nie są na razie zainteresowani ich sprzedażą, dlatego kolejne filmy ze Śródziemia stoją pod znakiem zapytania. Czas pokaże – mówi.