Najgłośniej było o nim, gdy przewrócił się w łazience. Transferowe porażki Pasów

Pavol Masaryk, Władisław Romanow, Armiche Ortega. Na myśl o tych piłkarzach kibice Cracovii mogą tylko rozłożyć ręce. Cóż, między innymi tym się przy ulicy Kałuży nie udało.

Pavol Masaryk (AEL Limassol -> Cracovia, 2011)

Kiedy do ekstraklasy trafia z zagranicy król strzelców, apetyty związane z jego występami zawsze są spore. Kimś takim był wiosną 2011 Słowak Pavol Masaryk, który miał z miejsca stać się gwiazdą Pasów. Król strzelców, dwukrotny mistrz kraju i zdobywca Superpucharu w barwach Slovana Bratysława wydawał się być prawdziwym snajperem, obdarzonym niezwykłym instynktem strzeleckim. Do Krakowa trafił po rundzie spędzonej na Cyprze, w barwach AEL-u Limassol, gdzie zaliczył co prawda mały dołek, ale zdołał zdobyć jedną bramkę.

W barwach Pasów ta sztuka mu się nie udała. Masaryk tylko raz pojawił się w wyjściowym składzie, a pięciokrotnie wchodził z ławki na nie dłużej niż pół godziny. Czy sezon stracony na Cyprze i w Polsce zakończył więc prężnie rozwijającą się karierę byłej gwiazdy Slovana Bratysława? Nic z tych rzeczy! Po krakowskiej przygodzie Masaryk wrócił do kraju, dołączył do kadry MFK Rużomberok i… ponownie sięgnął po koronę króla strzelców, zdobywając w trakcie sezonu aż 18 goli. Jak więc widać, w świecie futbolu zdarzają się zawodnicy, którzy kopać piłkę potrafią wyłącznie na krajowym podwórku.

Tamir Kahlon (Maccabi Tel Aviv -> Cracovia, 2011)

Splot nieszczęśliwych zdarzeń, jeśli chodzi o pozycję rozgrywającego, nastąpił w Cracovii latem 2011 roku. Z klubem pożegnał się wówczas utalentowany Mateusz Klich, co dziś, z perspektywy czasu, można uznać za decyzję złą dla obu stron. Cracovia straciła ważne ogniwo, a Klich zupełnie nie poradził sobie w Niemczech. Kolejnym fatalnym ruchem okazał się wybór jego zastępcy. Trafiło na zawodnika Maccabi Tel Aviv, Izraelczyka Tamira Kahlona.

Piłkarza, który w poprzednich miesiącach pokazał się z dobrej strony w belgijskim Chaleroi, a w tym samym okienku transferowym, był sprawdzany nawet przez Legię Warszawa. Zaufanie wzbudził dodatkowo agent zawodnika, Dudu Dahan, który na drugą stronę Błoń - do Wisły - przysłał w tamtym czasie Maora Meliksona czy Dudu Bitona. Oni zdecydowanie wzmocnili Białą Gwiazdę. Cracovia nie miała jednak tyle szczęścia, a Kahlon nie zdołał pokazać w ekstraklasie choćby w połowie tego, co prezentowali jego rodacy.

Ostatecznie dorobek pomocnika zatrzymał się na siedmiu występach i trzech żółtych kartkach. Dziś o Izraelczyku mało kto już pamięta, a bardziej niż grę wspomina się zamieszanie związane z jego odejściem. Agent zawodnika w mediach grzmiał o niewypłaconych pensjach, a atmosfera towarzysząca rozstaniu, które nastąpiło już w styczniu, była - delikatnie mówiąc - daleka od przyjemnej.

Władisław Romanow (Botew Wraca -> Cracovia, 2013)

Sezon 2012/13 nie był dla Cracovii łatwy. Po spadku z ekstraklasy, Pasy wylądowały w I lidze, gdzie ich naturalnym celem stał się jak najszybszy powrót do elity. Po rundzie jesiennej podopieczni Wojciecha Stawowego plasowali się w tabeli na trzecim miejscu, podczas gdy tylko dwie pierwsze lokaty gwarantowały awans. Istotne stało się więc wzmocnienie siły ofensywnej, do czego miał się przyczynić bułgarski skrzydłowy, Władisław Romanow.

– To wartościowy zawodnik, piłkarz, który może grać na każdej pozycji w ofensywie – zachwycał się trener Pasów. Pomocnik pomyślnie przeszedł testy i wyjechał z drużyną na obóz do Turcji. Tam jednak dopadł go niezwykły pech. Po debiutanckim spotkaniu towarzyskim z FK Ufa Bułgar… poślizgnął się wychodząc spod prysznica i uderzył nogą w szafkę, rozcinając ją i wykluczając się z kilku treningów. Na inaugurację sezonu Romanow był już gotowy, jednak w pierwszych trzech kolejkach wchodził wyłącznie z ławki rezerwowych.

Później było już tylko gorzej. Dopadła go kolejna kontuzja - tym razem stawu skokowego - która wykluczyła go z gry praktycznie do końca sezonu. W czerwcu klub zrezygnował z usług Romanowa, a dorobek zawodnika zatrzymał się na… 80 rozegranych minutach.

Gracjan Horoszkiewicz (Hertha Berlin -> Cracovia, 2014)

Gdy trenerem został Robert Podoliński, do klubu sprowadzonych zostało wielu nowych zawodników. Między innymi Piotr Polczak i Miroslav Covilo, którzy do dziś stanowią o sile zespołu. Kontrakt podpisał również młody Gracjan Horoszkiewicz. Zawodnik nie był znany przeciętnemu kibicowi, ale ci bardziej uważni mogli kojarzyć go chociażby z reprezentacji młodzieżowych.

Horoszkiewicz w Krakowie wylądował po kilkuletnim pobycie w Niemczech, gdzie występował w juniorskich drużynach Herthy Berlin, a wiązane z nim nadzieje, również te długofalowe, były naprawdę spore. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. 19-letni wówczas obrońca nie był w stanie wygrać rywalizacji ani z Tomislavem Mikuliciem, ani z Mateuszem Żytką i szybko wylądował w rezerwach. Z usług Horoszkiewicza ostatecznie zrezygnowano już po trzech miesiącach. We wrześniu 2014 młody defensor przeniósł się do Podbeskidzia Bielsko-Biała, gdzie okazał się solidnym wzmocnieniem… zespołu rezerw.

Armiche Ortega (APO Levadiakos -> Cracovia, 2015)

W ostatnich minutach zimowego okienka transferowego do Krakowa trafił Hiszpan, Armiche Ortega. Nazwisko wprost idealne do sprzedawania! „Ortega w Polsce?! Ten Ortega? Gwiazda reprezentacji Argentyny, gwiazda River Plate, Valencii, Sampdorii?”. Nie.

Zawodnikiem Cracovii został nie Ariel Ortega, ale Armiche Ortega. Różnica w imieniu bardzo malutka? Spokojnie - w umiejętnościach nieco większa. Ortega w ekstraklasie zadebiutował w meczu z Piastem Gliwice. Zszedł z boiska w 52. minucie. Od początku zagrał też z Lechią Gdańsk, wtedy opuścił plac gry w przerwie. Poza tymi występami w lidze grywał głównie ogony, a największe upokorzenie przeżył, wspólnie z całą drużyną, w Pucharze Polski. Hiszpan wyraźnie nie dawał sobie rady przeciwko III-ligowym Błękitnym Stargard Szczeciński.

Wstyd? Hańba? Upokorzenie? Chyba inaczej nie można takiej sytuacji nazwać. Gdy w kwietniu w Cracovii zmienił się trener, zmieniła się również sytuacja Ortegi. Za kadencji Jacka Zielińskiego Armiche zagrał tylko minutę, a wkrótce został przeniesiony do drużyny rezerw, po czym opuścił Kraków.