„Najpierw trzeba zobaczyć, by móc oceniać” [Rozmowa]
Wystawa „Gender w sztuce” to kolejny już projekt MOCAK-u, który konfrontuje ważne tematy cywilizacyjne z interpretacją artystów. Dlaczego wzbudza ona tak wiele kontrowersji, o milczeniu na temat przedstawiania kobiety jako płci słabszej oraz o manipulacji wizerunkami kobiety i mężczyzny opowiada Delfina Jałowik, współkurator wystawy.
Natalia Grygny, LoveKraków.pl: Dlaczego, Pani zdaniem, wystawa „Gender w sztuce” wzbudza tak wiele kontrowersji?
Delfina Jałowik, współkurator wystawy: Naszym zamierzeniem nie było zorganizowanie wystawy, która miałaby szokować czy być kontrowersyjną. Obrany w tym roku temat przewodni odnosi się do zagadnienia, które w Polsce jest bardzo aktualne, szeroko dyskutowane w mediach i przestrzeni publicznej. Przez środowiska prawicowe jest ono określane mianem „ideologii gender”. Wynika to zapewne z niezrozumienia samej teorii oraz jej postulatów. Nasza wystawa jest skierowana do szerokiej publiczności. Ma za zadanie pokazać, jak artyści odnoszą się do tematyki gender i przybliżyć publiczności rozumienie tego tematu.
Wystawę skrytykowano już przed oficjalnym otwarciem.
W MOCAK-u podchodzimy do tego z dużym dystansem, ponieważ mówienie o wystawie i jej ocenianie jeszcze przed otwarciem, gdy dziennikarze tak naprawdę nie wiedzą, jak ona wygląda w całości, jest ignorancją i brakiem profesjonalizmu, do których nie powinno się przyznawać. Musimy najpierw coś zobaczyć, by móc to oceniać. Wydaje mi się, że w momencie, kiedy ludzie odwiedzą wystawę, zrozumieją, że tak naprawdę chodzi o coś całkiem innego, czyli o pokazanie współczesnego rozumienia roli kobiety i mężczyzny. O pokazanie wolności w kształtowaniu samego siebie, własnej tożsamości, o równych prawach dla każdego człowieka, które postulują artyści w swoich pracach.
Celem wystawy nie jest zszokowanie odwiedzających.
Chodzi o to, aby przyglądać się aktualnym problemom i kwestiom, które funkcjonują w społeczeństwie. Ten temat z naszej perspektywy nie jest w żaden sposób szokujący.
Może dla niektórych kontrowersyjny będzie kontekst dotyczący traktowania kobiet w odniesieniu do religii?
Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że kobieta zarówno w życiu codziennym jak i będąc tematem sztuki była przez wieki przedstawiana jako płeć słabsza i podrzędna. Niektórzy nie chcą jednak o tym mówić. Współcześni artyści często pokazują to w sposób bezpośredni, odnosząc się do ról kobiet w przestrzeni domowej i społecznej. Budują także nowy wizerunek kobiety. Są dwa punkty spojrzenia na kobiecość, które możemy dostrzec na wystawie. Z jednej strony spojrzenie deprecjonujące kobietę, z którego już się powoli rezygnuje i z drugiej strony rola, jaką kobieta odgrywa w kulturze, społeczeństwie, historii, która jest podkreślana po to, aby pokazać pewną zmianę w myśleniu, która zachodzi.
Niektórzy mogą nie do końca zrozumieć, co kryje się za stwierdzeniem „manipulacja wizerunkiem kobiety i mężczyzny na przestrzeni lat”.
Zadaniem wystawy jest m.in. przybliżenie kontekstu zapowiedzianego w tekście promocyjnym. Artyści wizualni tworzą przedstawienia, które mają do nas przemawiać. O tych obrazach tutaj mówimy: pokazywanie różnych spojrzeń na kobietę i mężczyznę, a także na transseksualność, która jest zjawiskiem istniejącym w społeczeństwie i nie możemy udawać, że jej nie ma.
Czy to całe zamieszanie zwiększy liczbę odwiedzających?
Dla nas najważniejsi są odwiedzający zainteresowani tym, żeby poznać i zinterpretować na swoje potrzeby sztukę. Oczywiście cieszy nas ich zwiększająca się liczba. Nie wybieramy jednak tematów wystaw po to, by zachęcać ludzi oburzonych do odwiedzenia muzeum. Wątpimy, czy ci ludzie w ogóle przyjdą. Wiedząc, że mogą się zetknąć z czymś, co jest wbrew ich światopoglądowi, nie zdecydują się na to.