Najpierw Wisły nie było na niego stać, potem ją nękał. Olisadebe z koszulką Białej Gwiazdy
Historia Emmanuela Olisadebe
48-letni były piłkarz z Nigerii w latach 1997-2000 grał w Polonii Warszawa, a między 2000 a 2004 rokiem reprezentował Polskę. Został naturalizowany, w 2000 otrzymał nasze obywatelstwo.
Pomógł kadrze Jerzego Engela awansować na pierwszy mundial po 16 latach przerwy i zagrał na imprezie zorganizowanej w 2002 roku w Korei Południowej i Japonii. Z orzełkiem na piersi wystąpił 25 razy, strzelił 11 goli.
Galacticos Show 2026
Po czterech latach pobytu w Polsce wziął ślub z Beatą Smolińską. Para rozwiodła się w 2017 roku, a Emmanuel wrócił do Nigerii, gdzie inwestował w nieruchomości. W ostatnich dniach wrócił nad Wisłę. Jego przyjazd jest związany z grą w drużynie Ronaldino w meczu gwiazd Galacticos Show na Stadionie Śląskim w Chorzowie (25 kwietnia).
Na ławkach trenerskich zasiądą Jerzy Brzęczek i Fabio Capello, a w zespołach zaprezentują się takie dawne gwiazdy jak Francesco Totti (kapitan drugiego zespołu), Robert Pires, Nelson Dida, Marco Materazzi i Jakub Błaszczykowski.
Pomógł Martins Ekwueme
Mimo to Marcin Kępa, dyrektor sportowy Galacticos Show podkreślił, że najtrudniej było sprowadzić do Polski Olisadebe. – Bardzo nam pomógł Martins Ekwueme, któremu jesteśmy bardzo wdzięczni – przyznał przedstawiciel organizatorów.
Ekwueme był piłkarzem Wisły na początku XXI wieku. Może się tytułować mistrzem Polski (2004, 2005), jednak nie był to transfer z gatunku udanych. 41-latek do dziś mieszka w naszym kraju, od dekady posiada obywatelstwo.
Mógł grać w Wiśle
W 1997 roku Emmanuel Olisadebe znalazł się na celowniku Wisły. Było to tuż przed „erą Cupiała”, Krakowianie byli biedni jak mysz kościelna. Nie mieli pieniędzy, a za czarnoskórego zawodnika trzeba było zapłacić 150 tysięcy dolarów. Skorzystała na tym Polonia Warszawa i zakontraktowała napastnika.
Olisadebe był w testowany w klubie z ul. Reymonta. Dotarł jednak później, niż zakładano, z powodu problemów na lotnisku w Sofii (Bułgaria). Miał zagrać w sparingu z Kablem (12 sierpnia 1997).
„Na boisku Kabla zjawili się wczoraj wszyscy. Kibice w rzadko spotykanej tu liczbie, kilku trenerów ligowych, rzesza małopolskich piłkarzy i dziennikarze. A wszystko po to, żeby zobaczyć czarnoskórego napastnika z Nigerii 21-letniego Emmanuela Olisadebe, który miał wystąpić w szeregach Wisły w sparingowym meczu z Kablem” – informował „Dziennik Polski”.
Złe wspomnienia
Krótki raport z meczu opatrzony został tytułem „Murzyna nie było”. 30 lat temu takie określenia było czymś naturalnym, dziś mówilibyśmy o ogromnym skandalu i rasizmie, a autor tekstu pewnie straciłby pracę.
Nigeryjczyk nie zasilił Wisły, jednak kibice krakowskiego klubu świetnie go pamiętają – nie tylko z reprezentacji. W ośmiu meczach przeciwko Białej Gwieździe zdobył pięć bramek. Lubił strzelać przy Reymonta, a najbardziej bolesne były dwa trafienia w barwach Panathinaikosu Ateny (po jednym u siebie i na wyjeździe), którymi przyczynił się do wyeliminowania Wisły w ostatniej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów w 2005 roku.
Odnowi kontakty
22 kwietnia na stadionie Wisły odbyła się konferencja zapowiadająca Galacticos Show, w której wziął udział Olisadebe. Tuż po niej przedstawiciele klub m.in. jemu wręczyli koszulkę z białą gwiazdą.
– Cieszę się z powrotu. Jestem zaskoczonym tym, co mnie tu spotyka. Kibice wciąż pamiętają duży sukces reprezentacji. Oczywiście, że tęskniłem za Polską, cieszę się z możliwości odnowienia kontaktów ze starymi znajomymi – mówił Olisadebe.