Napięcie przed pierwszym dzwonkiem

Kraków jest gotowy na rozpoczęcie roku szkolnego. Mimo zapowiadanych problemów, wygląda na to, że w skali miasta nie wpłyną znacząco na tok nauki w szkołach. Przez brak zwiększonej subwencji nauczyciele muszą uzbroić się w cierpliwość w oczekiwaniu na większe pensje.

Oświata powinna być finansowana z budżetu centralnego, ale miasto co roku dopłaca do tego zadania. Jak mówi prezydent Jacek Majchrowski, kosztuje to około 1,2 mld złotych, a subwencja rządowa pokrywa te zapotrzebowania w 57%.

– W minionym roku gmina do zadań oświatowych dopłaciła ponad 660 mln zł, a corocznie ta kwota zwiększa się o około 100 mln złotych – wylicza prezydent. Pieniądze te są wydawane w większości na 16 tys. osób zatrudnionych w szkołach.

Podwyżek na razie nie będzie

Majchrowski wspomniał też, że były groźby utrzymania subwencji na tym samym poziomie lub nawet jej zmniejszenia dla bogatych gmin. – Bo przecież samorządy mają tyle pieniędzy, że skądś znajdą na to środki... To by było takie kolejne „Janosikowe”, a należy pamiętać, że w każdym roku wydajmy 50 mln złotych na to, aby dzieci z sąsiednich gmin mogły się uczyć w Krakowie – przypomniał prezydent.

W związku z brakiem zwiększonej transzy, która co miesiąc pojawia się na koncie miasta, nauczyciele będą musieli się na razie uzbroić w cierpliwość. Miasto nie dostało bowiem środków na wrześniowe podwyżki. A potrzebne jest na to ponad 23 mln złotych. Oznacza to, że pedagodzy otrzymają zwiększone pensje później, niż zapowiadał rząd.

Sytuacja kadrowa w szkołach

Z informacji miasta wynika, że uda się zapełnić lukę kadrowa związaną z większą liczbą klas. W jednych placówkach będzie trzeba podnieść pensum z 18 do 22–24 godzin i to już jest realizowane przez dyrektorów. Jak przypomina wiceprezydent Anna Korfel-Jasińska nauczyciele mogą pracować maksymalnie do 27 godzin tygodniowo.

Jacek Majchrowski przekazał, że zauważalny jest trend przechodzenia nauczycieli z prywatnych szkół do samorządowych. Zdaniem prezydenta decydująca jest tutaj Karta Nauczyciela.

Mimo wszystko problemem jest brak filologów angielskich, opiekunów świetlicowych oraz praktyków zajmujących się konkretnymi zawodami w szkołach branżowych i technikach. Nie dziwi to wiceprezydent miasta.

– Wystarczy, że osoba prowadząca salon fryzjerski przeliczy sobie, ile w ciągu godziny zarobi w szkole, a ile w zakładzie. Dyrektorzy takich ograniczeń finansowych nie przeskoczą – tłumaczy Korfel-Jasińska.

Bez dwuzmianowości

Formalnie w krakowskich szkołach nauki na dwie zmiany nie będzie. Nie oznacza to jednak, że wszyscy uczniowie opuszczą szkołę przed zachodem słońca.

– Uczniowie będą dłużej zostawać. To nie będzie jakaś straszna pora – mówi wiceprezydent. O ile dłużej? Anna Korfel-Jasińska szacuje, że zajęcia będą trwały o ok. półtorej godziny dłużej niż przed wejściem do szkół średnich podwójnego rocznika.

Władze miasta twierdzą, że udało się uniknąć dwuzmianowości dzięki wynajmowaniu pomieszczeń czy tworzeniu filii danej szkoły.

Jednak jak w rzeczywistości będzie wyglądał rok szkolny 2019/2020, uczniowie, nauczyciele, rodzice i władze miasta dowiedzą się po pierwszym dzwonku.