„Nasze działania nie są formą szantażu” [Rozmowa]

Przed nami kolejna edycja Nocy Muzeów, która odbędzie w nocy z 13 na 14 maja. Wydarzenie upłynie pod znakiem protestu pracowników instytucji kultury domagających się podwyżek. O tym, jak będzie przebiegał protest i dlaczego żądania miały zostać uznane za formę szantażu, rozmawiamy z Andrzejem Rybickim, Przewodniczącym Rady Sekcji Pracowników Muzeów i Instytucji Ochrony Zabytków NSZZ „Solidarność” Region Małopolska.

Natalia Grygny, LoveKraków.pl: Jak będzie wyglądała akcja protestacyjna w Noc Muzeów?

Andrzej Rybicki, NSZZ „Solidarność” Region Małopolska: Ostateczna decyzja o formie akcji zapadnie na nadzwyczajnym zebraniu Sekcji, które odbędzie się w przyszłym tygodniu. Sam protest będzie miał formę happeningu. Rozpocznie się 13 maja w piątek o godzinie 13.13 przed urzędem marszałkowskim. Tym razem przygotowaliśmy coś specjalnego. Przed obiektem odbędzie się performance ukazujący naszą niedolę.

To na początek. Co będzie miało miejsce później?

Instytucje biorące udział w proteście będą oflagowane. Rok temu Noc Muzeów nie została zakłócona w żaden sposób i wszystko odbyło się zgodnie z planem. Postaramy się, aby w tym roku było podobnie. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że są instytucje w Krakowie i Małopolsce, które dążą do formy strajkowej. Nie mogę zdradzić ich nazw, ale już dziś możemy mówić, że jest taki plan. Chodzi o podstawę prawną. Uczestniczą w sporze zbiorowym, który przeszedł już do drugiego etapu. Taka forma wiąże się z podjęciem strajku ostrzegawczego.

Jak skomentuje Pan wystąpienie ze sporu pracowników Muzeum Narodowego w Krakowie?

Komisje zakładowe w poszczególnych instytucjach są autonomiczne. Decyzję z Muzeum Narodowego przyjmujemy. Została ona przeprowadzona zgodnie z ustawą o sporach zbiorowych i statutem „Solidarności”. Sam jednak nie do końca zgadzam się z argumentacją i rozumiem tą decyzję.

Jak odnosi się Pan do stwierdzenia Pana Leszka Zegzdy z zarządu województwa małopolskiego, że „jeżeli chodzi o kolejne podniesienie płac, na razie nie stać nas na to”?

Marszałek Zegzda od jakiegoś czasu wycofuje się ze swoich obietnic składanych jeszcze w zimie. Urząd marszałkowski zawsze stwierdza, że nie ma odpowiedniej ilości funduszy na podwyżki pracowników instytucji kultury. Prawda jest taka, że potrzebne środki są, ale województwo nie chce ich rozdysponować. Marszałek Zegzda stwierdził również niegdyś, że nasze żądania przybrały formę szantażu. Uważamy, że one nam po prostu przysługują zgodnie z prawem. Dlatego też korzystamy z takiej możliwości. Czasem myślę, że każda władza, prędzej czy później, dochodzi do wniosku, że to ona wie nie tylko lepiej, ale i wie wszystko. W Małopolskim Urzędzie Marszałkowskim mamy aktualnie chyba taki przypadek.