Nauczyciele nie dostaną pieniędzy za strajk?
Związek Nauczycielstwa Polskiego ogłosił, że 31 marca odbędzie się ogólnopolski strajk nauczycieli. Wówczas to pedagodzy przyjdą do szkół, ale nie będą pracować. Jak informuje wiceprezydent Katarzyna Król, za ten dzień nie otrzymają wynagrodzenia. W piątek natomiast niektórzy rodzice nie wysłali dzieci do szkół.
ZNP podjął decyzję o strajku na podstawie przeprowadzonego w całym kraju referendum strajkowego. – Dzisiaj jednak nie podajemy liczb i adresów konkretnych szkół, w których odbędzie się strajk z uwagi na działania kuratorów oświaty i oświatowej Solidarności, utrudniające akcję strajkową – stwierdzają związkowcy. Dlaczego będą strajkować? Domagają się między innymi zagwarantowania miejsc pracy dla nauczycieli i obsługi do 2022 roku czy wzrostu wynagrodzeń zasadniczych o 10%.
– Istnieje zasada, która mówi, że za okres strajku nie będzie płacone. ZNP przekonuje nauczycieli, że samorządy będą musiały zapłacić, ale to wysoce nieetyczne. Nauczyciel dostaje wypłatę za zrealizowane godziny – zaznacza Katarzyna Król, wiceprezydent ds. edukacji.
Wplątane dzieci
Natomiast dziś (10 marca) część rodziców zdecydowała się nie posłać swoich dzieci do szkół. Ani urząd miasta, ani kuratorium nie prowadzą statystyk dotyczących tego, ilu uczniów nie przyszło dziś do szkół. – Jeśli się okaże, że była to większa grupa w danej szkole, to dyrektor może zarządzić odrabianie takiego straconego dnia w sobotę bądź wydłużyć o dzień rok szkolny – stwierdza Król. Dotyczy to zarówno 10 jak i 31 marca.
Na temat całej akcji wypowiedziała się również Barbara Nowak, małopolski kurator oświaty. – To nie jest strajk rodziców, jeśli włącza się dzieci w rozgrywki dorosłych. Jednocześnie uważam, że to sprawa rodziców. To oni są odpowiedzialni za wychowanie dzieci i jeśli napiszą usprawiedliwienie dla swoich pociech, to oczywiście żaden z dyrektorów nie powinien odmawiać. Moim zdaniem tak jednak nie powinno być, że dzieci dostają komunikat: nie musisz iść do szkoły, bo mamy swoje sprawy – uważa Nowak.
Jak dodała Katarzyna Król, reforma edukacji jest skutkiem wyboru Prawa i Sprawiedliwości na partię rządzącą. – To był ich sztandarowy punkt wyborczy. Rząd został demokratycznie wybrany i należy to uszanować – podkreśliła wiceprezydent.