W roku wielkiego sukcesu drużyny w Garbarni wrze. 22 członków stowarzyszenia podpisało się pod wnioskiem o zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia. Żądają od władz wyjaśnień i przeprowadzenia głosowania nad odwołaniem zarządu. Jednym z liderów wewnętrznego buntu jest Tadeusz Zapiór, wciąż członek zarządu. – Po odwołaniu mnie z funkcji skarbnika, szybko zmieniono zamki do pokoju zarządu – twierdzi Zapiór. Stanowisko klubu publikujemy w długiej rozmowie z wiceprezesem Markiem Siedlarzem.
17 listopada Garbarnia przełamała złą passę i pokonała Wartę Poznań. Tymczasem klubowy serwis opublikował relację pt. „Spieprzony weekend”. Jej autorem był Jerzy Cierpiatka, sekretarz zarządu i rzecznik prasowy.
W ostatnich akapitach wyjaśnił powody kontrowersyjnego tytułu.
„Dotyczy tych, którzy z pozycji rzekomo „zawsze wiernych” pryncypialnie kierują się zasadą, że im gorzej z RKS tym dla nich lepiej. Właśnie zawiązali kolejny w burzliwej historii klubu komitet ocalenia Garbarni i dzisiaj już prawie byli w domu, skoro utrzymywał się upragniony wynik 0:1” – napisano w serwisie klubu.
Garbarnia wygrała w ostatniej chwili, po dwóch bramkach rezerwowego Jakuba Wróbla. „(…) po jaką cholerę było rezerwowemu przewracać do góry nogami układ wręcz idealny dla wymarzonego rozwoju wydarzeń w najbliższych 29 dniach? Naprawdę szczerze współczuję. Również nieobecnemu dziś emisariuszowi edyktu, jeszcze do wczoraj objętego klauzulą „ściśle tajne łamane przez poufne” – zakończył były dziennikarz.
22 głosy sprzeciwu
Wówczas ostatnie akapity tekstu dla większości odbiorców były zagadkowe. Kluczem do zrozumienia jest pismo złożone w klubie dzień przed spotkaniem z Wartą. Pod wnioskiem (skan zamieszczamy w galerii zdjęć) o zwołanie nadzwyczajnego zgromadzenia podpisało się 22 członków (ponad 30 procent wymagane statutem). Poparli go m.in. Tadeusz Zapiór (członek zarządu), Jacek Kaim (były bramkarz Garbarni), Krzysztof Szopa (były zawodnik i trener) i Artur Bochenek (były spiker i administrator strony, który zrezygnował w trakcie sezonu po konflikcie z jednym z członków zarządu, pozostał kierownikiem rezerw Garbarni).
Zgodnie ze statutem, nadzwyczajne walne zebranie powinno zostać zwołane do 30 dni od złożenia wniosku.
– Pisanie, że zwycięstwo nad Wartą było przez wnioskodawców przyjęte ze smutkiem, jest obrzydliwe – nie kryje irytacji Zapiór.
W ubiegły piątek zarząd zaprosił na spotkanie wybranych członków i kandydatów na członków. Także część z tych, którzy podpisali się pod wnioskiem. – Ja nie zostałem o nim poinformowany, choć z relacji wiem, że padło tam wiele półprawd, których nie zostawiłbym bez komentarza – mówi Zapiór.
Dwa miesiące temu Zapiór stracił funkcję skarbnika, ale pozostał w zarządzie. Twierdzi, że była to reakcja za zgłoszenie zastrzeżeń do komisji rewizyjnej. – Zasiada w niej Tomasz Jasiówka, syn prezesa Jerzego Jasiówki. Tydzień po moich uwagach prezes mnie odwołał. To pokazuje, że instytucje statutowe nie działają tak, jak powinny – przekonuje.
Wymiana zamków
Mówi, że sugerowano mu, by zrezygnował z członkostwa w zarządzie. – Postanowiłem, że nie po to protestowałem przy kilku decyzjach zarządu, by ułatwić panom niepodzielne panowanie bez żadnej kontroli. Ponieważ miałem klucze do pokoju zarządu, na szybko zmieniono zamki. A jako członek powinienem mieć dostęp do wszystkich dokumentów – zaznacza.
Jerzy Jasiówka jest prezesem, ale ma ponad 80 lat. Osobą-instytucją jest w klubie wiceprezes Marek Siedlarz, który jako jedyny członek zarządu pracuje na etacie. Od 2012 roku jest koordynatorem ds. inwestycji, a od 2014 w ramach tej samej umowy reprezentuje klub m.in. w PZPN.
Zapiór przekonuje, że nie pozwolono mu również brać udziału w rozmowach, które poskutkowały zwolnieniem trenera Mirosława Hajdy. Jednym z punktów wniosku o nadzwyczajne walne zgromadzenie jest również informacja o tryb zwoływania posiedzeń zarządu. Były skarbnik ma uwagi do terminów posiedzeń.
Ostro w Internecie
W mediach społecznościowych Zapiór ostro pisze o swoich kolegach z zarządu. „Nepotyzm, traktowanie klubu jak prywatny folwark za pieniądze klubowe, skok na kasę, próby manipulowania członkostwem Stowarzyszenia, brak szacunku dla ludzi chcących pomagać, członków klubu (a sorry teraz przypomniano sobie, że jednak są członkowie), wyzwiska – to wszystko doświadczenia pracy w Zarządzie mojego ukochanego Klubu w ostatnich kilkunastu miesiącach. Dłużej na to nie ma zgody” – napisał na Facebooku (pisownia oryginalna).
Zapiór uważa, że władze wydają pieniądze, które klub pozyskał dzięki sprzedaży deweloperowi atrakcyjnych terenów, ale niewiele robi, by szukać nowych sponsorów i partnerów.
Dlatego, gdy był na wypowiedzeniu ze swojej poprzedniej pracy, zaproponował, że zatrudni się w klubie na pół etatu i będzie szukał nowych źródeł wsparcia.
– Widziałem, jak lekceważono i ignorowano osoby, które chciały i mogły pomóc. Zastrzegłem jednak, że jeżeli na siebie nie zarobię, to pokryję różnicę, przekazując darowiznę na klub – podkreśla.
Mówi, że w ten sposób chciał dać do zrozumienia, że na swoją pensję trzeba zapracować, przynosząc do klubu pieniądze, „a nie tylko wydawać środki ze sprzedaży nieruchomości”.
Artur Bochenek, inny z podpisanych pod wnioskiem osób, tak tłumaczy potrzebę zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia:
„Nie ma woli rozmowy ze strony obecnego zarządu Garbarni do jakichkolwiek wyjaśnień. Jest za to wola do szkalowania i ciągłych inwektyw pod adresem ludzi, którzy podpisali wniosek o Walne Zgromadzenie. Inwektyw pisanych na oficjalnej stronie klubowej przez Pana, który słowami „kundle”, które mają rzekomo „spieprzony weekend” określa członków Stowarzyszenia. Mających takie same prawa jak On, ba – wielu z nich na ostatnim Walnym oddało głos na między innymi właśnie autora tych słów. Swoją drogą jak trzeba być chorym z nienawiści aby po bardzo długo oczekiwanym zwycięstwie pierwszoligowej drużyny zamiast radości z tegoż zatytułować relację na oficjalnej stronie klubowej słowami Spieprzony Weekend” – napisał na Facebooku były spiker (pisownia oryginalna).
Niemiec: To najgorsza pora
Kopia wniosku 22 członków stowarzyszenia miała trafić m.in. do urzędu miasta i Małopolskiego Związku Piłki Nożnej.
– Słyszałem, że zostało to wysłane, ale nadal nic nie mamy – mówi Ryszard Niemiec, prezes MZPN.
– Nie chcę się szeroko wypowiadać, bo mało wiem. To jednak najgorsza pora do wszczynania takich procedur. Trzeba spojrzeć na boisko, bo słowa nie zastąpią wyników – uważa Niemiec.
Przed ostatnią w tym roku kolejką I ligi Garbarnia zajmuje przedostatnie miejsce, ale ma tyle samo punktów i jeden mecz rozegrany mniej od zamykającego tabelę GKS-u Katowice. Do 13. Kolejki zespół prowadził Mirosław Hajdo. Został zwolniony, gdy drużyna była ostatnia i miała trzy punkty straty do bezpiecznego miejsca. Zespół przejął Bogusław Pietrzak, który wywalczył siedem punktów w siedmiu meczach. Teraz drużyna traci do 15. miejsca cztery oczka.
Na wszytkie tematy podniesione przez osoby podpisane pod wnioskiem, rozmawialiśmy z wiceprezesem Markiem Siedlarzem. Wywiad dostępny jest w TYM MIEJSCU.