Nie chcą, aby Kraków stał się centrum seksturystyki
Radni Dzielnicy I przyjęli uchwałę, w której apelują do prezydenta Jacka Majchrowskiego o podjęcie działań w celu wyeliminowania nachalnych reklam klubów nocnych na terenie Starego Miasta, a szczególnie na Drodze Królewskiej. Co zrobi prezydent?
Radni z "jedynki" zdają sobie sprawę z tego, że reklama i działalność klubów nocnych są legalne, dlatego chcą, aby w ramach Parku Kulturowego Stare Miasto ograniczyć „nachalną reklamę” tychże przybytków. – Taka forma promocji jest uciążliwa dla mieszkańców i nie przynosi nam dobrej opinii w oczach turystów – mówi Aleksander Miszalski, radny Dzielnicy I. „Nie chcemy, by Kraków stał się centrum seksturystyki, a bierność miasta w tej materii niechybnie do tego doprowadzi” – piszą radni.
Więcej „parasolek” niż przechodniów
Dlaczego wcześniej nie zdecydowali się na tego typu inicjatywę, skoro nie od dziś Kraków ma z tym problem? – Ponieważ to się nasila. Bardzo długo powstrzymywałem się przed jakimikolwiek działaniami z racji tego, że kluby funkcjonują legalnie, jednak zaczęły one wyrastać jak grzyby po deszczu, a ilość dziewczyn z parasolkami zaczyna przekraczać liczbę przechodniów na Floriańskiej – tłumaczy Aleksander Miszalski. Co może zrobić prezydent? – Po pierwsze, trzeba zmodyfikować uchwałę o parku. Sprawdzić, czy wewnętrzne kolorowe oświetlenie kamienic nie jest sprzeczne z zapisami o iluminacji – twierdzi radny „jedynki”.
Radni będą działać
Krzysztof Durek, radny PiS i członek Komisji Praworządności w Radzie Miasta Krakowa, popiera inicjatywę radnych dzielnicowych. – Będziemy rozmawiać z komendantem miejskim. Być może na środowej sesji rady miasta uda nam się coś w tej sprawie zdziałać. Prawo i Sprawiedliwość na pewno nie jest zwolennikiem czerpania korzyści z takiej rozrywki – mówi Durek.
Zaś radny Jerzy Woźniakiewicz (PO) uważa, że: – Urzędnicy powinni doprowadzić do takiego stanu rzeczy, by działalność klubu była zgodna z prawem. Nie interesuje mnie, co dzieje się wewnątrz klubu, jeżeli kamienica została przystosowana zgodnie z prawem budowlanym, a jej wygląd nie zakłóca ładu przestrzennego parku kulturowego – mówi przewodniczący komisji praworządności. I dodaje, że klub przy ulicy Grodzkiej ma tandetną estetykę. – Pomijając profil działalności, bo o ile jest zgodna z prawem i znajduje klientów, to trudno mieć pretensje, razi mnie lekceważący stosunek prowadzących do prawa miejscowego, szczególnie przepisów o parku kulturowym oraz tandetna estetyka tego klubu
Prezydent zapewnia
Sam prezydent Majchrowski po doniesieniach „Gazety Wyborczej” postanowił odnieść się do zarzutów. – Wszystkich zainteresowanych mogę zapewnić, że miasto podejmie działania, żeby wygląd kamienicy nie łamał przepisów parku kulturowego – napisał prezydent Krakowa na swojej stronie na Facebooku. – Może nam się to nie podobać, ale to właściciel decyduje o swojej własności i jeżeli tylko nie udowodni się mu łamania prawa, to ani prezydent ani urzędnik, ani pani Monika Bogdanowska nie mają prawa mu tego zabronić i go pouczać. Jak widać, znacznie więcej osób tęskni za czasami, w których to urzędnicy dysponowali cudzą własnością – stwierdza prezydent.