„Nie jesteśmy śmietnikiem”. Bitwa o Nową Hutę, wiceprezydent Krakowa kontratakuje
Ulokować daleko od zabudowy
Płaszów i Rybitwy to dziś obszar, na którym miesza się wiele funkcji. Z jednej strony są bloki, natomiast w sąsiedztwie m.in. firmy, które zajmują się gospodarką odpadami.
Od lat mówi się o tym, że trzeba ponownie zaplanować ten fragment miasta. W całym procesie pomóc ma wyprowadzka uciążliwych działalności.
Chodzi o to, aby siedziby tych firm ulokować z dala od zabudowy mieszkaniowej.
Miasto wskazało miejsce
W połowie marca wiceprezydent Krakowa Stanisław Mazur informował nasz portal, że przedsiębiorcom z branży odpadowej została przedstawiona konkretna propozycja.
– Wskazaliśmy miejsce, gdzie mogliby się przenieść: to blisko pięćdziesięciohektarowy teren, który przylega do nowohuckiego kombinatu – wyjaśniał.
– Co istotne, zaproponowana lokalizacja posiada bezpośredni dostęp do drogi krajowej oraz bocznic kolejowych, a z racji oddalenia od skupisk zabudowy mieszkaniowej minimalizuje ryzyko napięć społecznych – podkreślał zastępca Aleksandra Miszalskiego.
W ostatnich dniach temat wrócił na sesję Rady Miasta Krakowa. Część radnych zaprotestowała przeciwko lokowaniu uciążliwych działalności w Nowej Hucie.
– Czym sobie na to zasłużyli mieszkańcy Nowej Huty? Pomoc mieszańcom Rybitw tak, ale nie kosztem nas Nowohucian. Nie jesteśmy śmietnikiem Krakowa, by wszystkie uciążliwości przerzucać do nas – podkreśliła Kucharska.
Radnej wtóruje jej klubowy kolega Michał Drewnicki, wiceprzewodniczący RMK.
– Przez dekady znosiliśmy uciążliwości kombinatu, nie chcemy powtórki. Przykłady z całej Polski pokazują, że smród może być nie do zniesienia i rozchodzić się na wiele setek metrów jak nie kilometrów – skomentował w mediach społecznościowych.
Wiceprezydent: to są manipulacje
Do tej sprawy odniósł się wiceprezydent Krakowa Łukasz Sęk.
Wskazał na filmiki, które pojawiły się w mediach społecznościowych. Ich autorzy, przy pomocy sztucznej inteligencji, mieli dopuścić się manipulacji i pokazywać m.in. sortownię odpadów w sposób daleki od rzeczywistości. Podobnie w przypadku cmentarza dla zwierząt.
– Jak wyglądają fakty? Po pierwsze: planujemy Park Wiernych Przyjaciół, czyli w końcu miejsce pochówku dla zwierząt domowych, na które mieszkańcy czekają od lat – stwierdził zastępca Aleksandra Miszalskiego.
– Po drugie: rozmawiamy o tym, aby mały fragment terenu po kombinacie był przeznaczony dla firm gospodarujących odpadami. Ta rozmowa będzie prowadzona z udziałem mieszkańców. Kończymy prace nad planem ogólnym, który zaprezentujemy w czerwcu. Rozpoczniemy wtedy dyskusję o przeznaczeniu tego terenu – dodał Łukasz Sęk.
Zaapelował do mieszkańców, żeby nie dali się zmanipulować.