To nie koniec postępowania ws. słów o „tęczowej zarazie”?
– Czerwona zaraza już po naszej ziemi na szczęście nie chodzi, co nie oznacza, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, nasze serca i umysły. Nie marksistowska, bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha, neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa – powiedział w trakcie kazania Jędraszewski 1 sierpnia 2019 roku. Słowa te padły w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Krakowie.
Sprawa trafiła do prokuratury. Zdaniem zawiadamiających arcybiskup propagował ustrój faszystowski i jednocześnie nawoływał do nienawiści oraz publicznie znieważał konkretną grupę osób ze względu na jej orientację seksualną.
Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, ale w grudniu zostało złożone zażalenie na taką decyzję. Śledczy jednak upierali się, że wnioskodawca nie może mieć statusu pokrzywdzonego i na tej podstawie zażalenie odrzucili.
17 lutego w sądzie okręgowym zostało rozpoznane zażalenie prezesa Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych na decyzję prokuratury rejonowej dla Krakowa Krowodrzy.
Sędzia Bożena Jurczak uznała, że wniosek jest zasadny. Prokuratura będzie musiała raz jeszcze rozpoznać zażalenie i ponownie rozpatrzyć, czy zasadne lub nie jest wszczęcie postępowania w sprawie wypowiedzianych przez metropolitę słów.
Wygląda jednak na to, że w tej kwestii nic się nie zmieni. Jak poinformowała w czwartek krakowska Gazeta Wyborcza, prokuratura podtrzymuje stanowisko, że "Kodeks karny nie przewiduje kar za publiczne znieważanie ze względu na orientację seksualną".