"Nie można oddać ZIO walkowerem, to zbrodnia"

W poniedziałkowe popołudnie w hotelu Hilton Garden spotkali się członkowie stowarzyszenia „Tak, Kraków!” oraz zaproszeni goście, którzy zgodzili się być ambasadorami idei organizacji zimowych igrzysk olimpijskich w Krakowie. W śród nich są m.in. były prezydent Krakowa Andrzej Gołaś, olimpijczyk Andrzej Bachleda i prezes Kraków Airport Jan Pamuła.

Ambasadorzy oraz poseł Ireneusz Raś jak jeden mąż zapewniali, że będą przekonywać mieszkańców do zagłosowania na „tak” podczas referendum 25 maja. Akcja skupi się na pięciu najważniejszych aspektach związanych z zimową imprezą. Jakimi argumentami chcą przekonać mieszkańców Krakowa?

Ireneusz Raś, poseł PO, przewodniczący sejmowej komisji sportu:

Po pierwsze, mało kto wie, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski wpompuje w organizację 3 mld złotych. To prawie tyle, ile wynosi roczny budżet Krakowa. Ostatni raz wielokrotność budżetu miasta została przekazana na stworzenie ołtarzu Wita Stwosza. To nie była zła decyzja i już się ten ołtarz spłacił. Po drugie, sami Słowacy chcą przyjechać do nas i prosić, abyśmy zagłosowali na „tak”. Po trzecie, sam Kraków wyda 400 mln złotych w osiem lat. I po czwarte, rozwój infrastruktury przyniesie realne korzyści w postaci zatrzymania pieniędzy w Polsce. Turyści zamiast wyjeżdżać do Austrii czy Włoch pojadą w polskie góry. Cała Polska na tym skorzysta. Z wyliczeń wynika, że do budżetu wpłynie około 4 mld złotych. Nie strzelmy sobie samobója.

Bogusław Kośmider, przewodniczący Rady Miasta Krakowa:

Nie tylko Kraków skorzysta z organizacji igrzysk, ale też cała Małopolska. Szkoda oddać taką szansę walkowerem, to zbrodnia tak zadecydować. Co innego, gdy komitet uzna, że nie nadajemy się na miasto-gospodarza. Wierzę, że krakowianie są mądrzy i zagłosują na „tak”.

Andrzej Gołaś, były prezydent Krakowa:

Chciałbym powiedzieć na początek, że referenda są szkodliwe. Gdyby zapytać mieszkańców o to, czy chcieliby nowe mosty i tor kajakowy, to pewnie by te obiekty nie powstały. Igrzyska można porównać do chrztu Polski, kiedy to nasz kraj wszedł na salony Europy. Trzeba pamiętać, że nie jesteśmy w pierwszej lidze, ale dzięki ZIO możemy do niej wejść.

Prof. Andrzej Klimek, rektor AWF:

Organizacja igrzysk pozwoli na rozwój sportów zimowych. W Polsce jest tak, że infrastruktura powstaje z przypadku. Ktoś zdobędzie złoty medal i wtedy buduje się halę lodową czy trasy biegowe. A trzeba podejść do tego inaczej – najpierw zbudować obiekty i tam szkolić młodzież. Mam nadzieję, że wraz z ZIO powstanie system szkolenia.

Andrzej Bachleda, srebrny i brązowy medalista MŚ:

Jestem wzruszony, że można o takich rzeczach jak organizacji igrzysk w ogóle mówić. Śledzę te imprezy od 1956 roku i wiem, że ZIO to magia, więc jeśli mamy mówić tylko i wyłącznie o pieniądzach, to dajmy sobie z tym spokój. Chciałbym, aby i trochę Zakopane skorzystało na organizacji igrzysk. Wierzę, że dzięki temu można odbudować polski sport.

Jan Pamuła, prezes Airport:

Organizacja ZIO to rozwój lotniska. A nie ma dużego miasta bez dobrego lotniska. Inne porty lotnicze jednocześnie buntują się, że my mamy organizować ZIO, a z drugiej stony dziwią się, dlaczego na własne życzenie nie chcemy igrzysk. We wszystkich miastach po zawodach organizowane są wielkie imprezy. Tak samo może być w Krakowie.

Małgorzata Mrugała, prezes Zarządu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska:
Chcemy poprawiać stan powietrza. Brakuje nam środków dla samego miasta, a planujemy walkę z niską emisją rozszerzyć na Małopolskę. Igrzyska mogą skutecznie pomóc nam w tej walce. Nie należy również zapominać choćby o kanalizacji. Dla przykładu, Białka Tatrzańska jest źle skanalizowana, a trzeba to zmieniać.

Paweł Ciećko, Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska:

Dla mnie ZIO to rozwój instytucji rządowych, dofinansowanie ich i doposażenie. Będziemy mieć sprzęt, laboratoria i ludzi. Mogę tylko apelować do krakowian, aby byli „za”.