„Nie obrażam się o krytykę”. Prezydent Krakowa o akcie oskarżenia dla internauty

Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski odniósł się do aktu oskarżenia wobec internauty, który pod wpisem o władzach miasta zamieścił zdjęcie ładowanej strzelby.

Rano informowaliśmy o tym, że prokuratura Rejonowa Kraków-Śródmieście Zachód skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko mężczyźnie, który na Facebooku opublikował komentarz uznany za groźbę karalną wobec prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego i jego zastępcy Łukasza Sęka.

Sprawa dotyczy komentarza zamieszczonego pod postem na profilu „Co jest nie tak z Krakowem”. Pod zdjęciem przedstawiającym prezydenta i wiceprezydenta jeden z użytkowników napisał: „Stójcie chwilę spokojnie…” i dołączył zdjęcie przedstawiające ładowanie strzelby nabojami.

Według prokuratury wpis mógł stanowić groźbę karalną wobec osób pełniących funkcje publiczne.

Reakcja po komentarzu na Facebooku

O komentarz zapytaliśmy prezydenta Aleksandra Miszalskiego.

Ja nie obrażam się o krytykę. Każdy ma prawo pisać, że jestem według niego złym, fatalnym prezydentem, że popełniłem takie czy inne błędy, a takie decyzje mu się nie podobają.
Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa

Jak zaznaczył prezydent, jego zdaniem istnieje jednak granica, po której przekroczeniu konieczna jest reakcja.

– Jeżeli ktoś wprost lub nawet nie wprost nawołuje do popełnienia przestępstwa, w tym do strzelania do kogoś, to wtedy uważam, że to jest ta granica, której nie powinno się przekraczać – stwierdził prezydent.

Prezydent: nie chodzi o karanie

Agresja werbalna powoduje wzrost przyzwolenia na agresję faktyczną, fizyczną. Przecież mamy tego dowody w historii najnowszej Polski – mówił. Jednocześnie zaznaczył, że nie będzie występował w procesie jako oskarżyciel posiłkowy.

Jak dodał, celem zgłoszenia nie było „karanie kogokolwiek”, lecz pokazanie, że takie wpisy są monitorowane i mogą mieć konsekwencje prawne.

Za groźby karalne wobec osób pełniących funkcje publiczne kodeks karny przewiduje karę do trzech lat pozbawienia wolności. O tym, czy wpis spełnia znamiona przestępstwa, zdecyduje sąd.