To nie turyści są problemem tylko „lokalsi”?

Tuż przed sezonem turystycznym powoli wraca dyskusja o tym, jak turyści uprzykrzają, szczególnie nocami, życie mieszkańcom centrum miasta. Jednak służby uważają inaczej. Najczęściej za zakłócanie ciszy i porządku karzą osoby mieszkające w naszym mieście.

Na pewno problem będą mieć mieszkańcy Dzielnicy I Stare Miasto. Pytanie, czy jesteśmy w stanie zrobić coś, aby straż miejska w tym czasie zwiększyła liczbę patroli, przynajmniej w weekendy? Wówczas problem udałoby się zmniejszyć – zwrócił się do zastępcy komendanta krakowskiej straży miejskiej Aleksander Miszalski, radny PO.

Radosław Gądek zapewnia, że w sezonie na pewno będzie zwiększona liczba patroli, ale głównie w centrum miasta. – W wakacje planujemy wysyłanie dwóch patroli na Rynek Główny. Nie będą tam obecne przez cały tydzień, ale od czwartku do niedzieli – mówi wicekomendant. Strażnicy miejscy będą nie tylko chodzić pieszo, ale również poruszać się rowerami oraz funkcjonariusze staną się bardziej widoczni na Kazimierzu. Co więcej, do służby w czerwcu wejdzie 25 nowych strażników. 

Nie biorą odpowiedzialności

Wracając do głównego tematu Gądek stwierdził, że turyści, a szczególni ci zagraniczni, nie generują poważnych problemów. – Maleje też liczba tych głośnych Anglików. Nas raczej niepokoi coś innego – przedsiębiorcy, właściciele pubów nie są zainteresowani tym, co dzieje się poza ich lokalami – mówi strażnik miejski.

– Już nie mówię o tym, że w sklepie na Szewskiej sprzedali alkohol 16-latkowi. Była sytuacja, gdzie na Plantach doszło do jakieś bójki. Okazało się, że rozpoczęła się w lokalu, a ochrona po prostu wyrzuciła ofiarę i napastników poza klub. Problem został na ulicy, choć nie powinien się pojawić w przestrzeni publicznej – zaznacza wicekomendant Gądek.

Jak dodaje Katarzyna Gądek z wydziału turystyki Urzędu Miasta, Kraków to miasto akademickie. – A kluby i puby są pełne młodzieży, która potrafi się bawić. Innym problem są te lokale serwujące wyłącznie wódę – twierdzi urzędniczka.