Niedługo krakowscy kierowcy dopłacą do OC?
Krakowscy kierowcy nie mają łatwego życia. Nie dość, że należą do grupy, która płaci w Polsce najwyższe składki OC (głównie ze względu na miejsce zamieszkania), to jeszcze ceny paliw na stacjach benzynowych lawinowo rosną. A to tylko część przewidywanych podwyżek.
Rząd “uchwala”, ceny rosną
Wspomniana podwyżka cen benzyny i ropy została już zapoczątkowana 1 stycznia. Wtedy to rząd wprowadził kolejny podatek paliwowy, zwany opłatą zapasową. Według różnych analiz, ceny miały wzrosnąć o około 4-6 groszy na litr, lecz po blisko pół roku poszły w górę aż o około 70 groszy. Oczywiście, stacje tłumaczą się ogólnoświatowym wzrostem cen baryłki, ale nie trzeba być jasnowidzem by wiedzieć, że podwyżki są rażąco zawyżone. Poza tym relacje między cenami paliw, a średnimi zarobkami w Polsce, są nie do przyjęcia. Ale to temat na inny artykuł.
Jakby tego było mało, począwszy od drugiego kwartału miało dojść do podwyższenia składek OC. Decyzją Komisji Nadzoru Finansowego, ubezpieczyciele mieli dostosować się do wytycznych uniemożliwiających zaniżanie odszkodowań. Dodatkowo, kilku z nich zdecydowało się na wprowadzenie systemu BLS – bezpośredniej likwidacji szkody (oferty niektórych z tych firm możemy znaleźć w bezpłatnej porównywarce ubezpieczeń Rankomat ). Sam system BLS polega na tym, że osoba poszkodowana w kolizji drogowej może naprawić pojazd u swojego ubezpieczyciela, który odzyskuje pieniądze od firmy sprawcy. Wszystko z korzyścią dla klienta. No, prawie wszystko...
Lepsza jakość = wyższe ceny
Wspomniane wcześniej nowe regulacje OC miały “odbić się na kieszeni” nie tylko mieszkańców Krakowa, ale i całej Polski. Towarzystwa ubezpieczeniowe wypłacając wyższe (nie zaniżone) odszkodowania, miały proponować OC w cenie wyższej nawet o 50%! Na szczęście, prognozy te nie sprawdziły się, a ceny wzrosły raczej nieznacznie. Nie oznacza to jednak, że możemy spać spokojnie.
System BLS działa dopiero kilka miesięcy, więc towarzystwa jeszcze nie mają gotowych raportów w skali dłuższego okresu czasu, by sprawdzić, czy redukuje on ich zyski. A nie jest tajemnicą, że towarzystwa ubezpieczeniowe mają zarabiać na polisach. W przeciwnym razie musiałyby ogłosić upadłość. Wygląda więc na to, że prawdziwe podwyżki OC mogą mieć miejsce w bliżej nieokreślonej przyszłości i raczej będą miały charakter stopniowy. Marne pocieszenie, zważywszy na fakt, iż ceny wielu dóbr w Polsce rosną, podczas gdy zarobki stoją w miejscu.
Porównanie ofert to podstawa
Cóż zatem zrobić, gdy ceny idą w górę? Warto tym bardziej poszukać tańszej alternatywy. Każde towarzystwo ubezpieczeniowe ustala stawki według własnych wytycznych. Może się nawet okazać, że różnice pomiędzy propozycjami różnych ubezpieczycieli są wręcz olbrzymie! Lepiej więc od razu je zestawić, np. - ubezpieczenie OC w porównywarce rankomat.pl. W Internecie sprawdzimy kilkanaście ofert naraz i dowiemy się, która firma ubezpieczeniowa jest w stanie zaproponować nam najniższą stawkę.
Warto podkreślić, że ubezpieczenie OC jest wszędzie takie samo (nie licząc aspektu BLS, który nie został jeszcze wprowadzony przez wszystkich ubezpieczycieli) – różni się w poszczególnych towarzystwach jedynie ceną. Oczywiście, jeżeli komuś zależy na dobrowolnych dodatkach (jak autocasco czy NNW) musi mieć na uwadze, że produkty te mogą się znacznie różnić. Na chwilę obecną wciąż jest i będzie najważniejsze, by kupić polisę w interesującym nas zakresie i jak najtaniej.
//