Niedoceniani piłkarze bohaterami meczów krakowskich drużyn

Mateusz Cetnarski przychodził do Cracovii jako gwiazda ligi, ale zwykle jego występy w pasiastej koszulce rozczarowywały. Rafał Boguski i Jean Barrientos to jedni z najczęściej krytykowanych piłkarzy Wisły Kraków. Co łączy tych trzech zawodników? W ten weekend zostali bohaterami meczów krakowskich drużyn.

Odkąd Jacek Zieliński został trenerem Cracovii, Pasy prezentują dobrą formę. Jeszcze w rundzie zasadniczej pod wodzą tego szkoleniowca pokonały Zawiszę i GKS Bełchatów. W pierwszym meczu rundy finałowej pechowo straciły punkty w kolejnym spotkaniu z bełchatowianami, ale już tydzień później rozprawili się z Górnikiem Łęczną.

Jeszcze niedawno wydawało się, że Mateusz Cetnarski po sezonie odejdzie z Cracovii. Słabe występy i poważna kontuzja sprawiły, że pomocnik niewiele minut spędził na boiskach ekstraklasy w tym sezonie. Tymczasem to właśnie były pomocnik między innymi Śląska Wrocław był bohaterem sobotniego spotkania Pasów, które mierzyły się w Łęcznej z tamtejszym Górnikiem.

– O tym, że dziś zagram w pierwszej jedenastce, przekonałem się podczas przedmeczowej odprawy. Było to dla mnie miłe zaskoczenie – mówił w przerwie spotkania z Górnikiem Cetnarski i dodał: – Wróciłem po ciężkiej kontuzji. Przez pół roku przygotowywałem się, by zagrać taki mecz jak dzisiaj. Cieszę się, że w takim stylu powróciłem do pierwszej jedenastki.

W sobotnim spotkaniu Cetnarski dwukrotnie pokonał bramkarza gospodarzy. W 20. minucie wykorzystał podanie Denissa Rakelsa i strzałem z powietrza wyprowadził Pasy na prowadzenie. 14 minut pomocnik Cracovii wykorzystał bierność obrońców Górnika i mocno uderzył z dystansu, dając zespołowi z Krakowa dwubramkowe prowadzenie. W drugiej połowie gospodarzy dobił jeszcze Marcin Budziński i Pasy odniosły przekonujące zwycięstwo 3-0.

We wtorek podopieczni Jacka Zielińskiego przy ulicy Kałuży zagrają z Zawiszą Bydgoszcz, a w piątek czeka ich kolejne spotkanie w Krakowie. Wówczas rywalem Pasów będzie Korona Kielce.

Wspaniałe gole Wiślaków

Rafał Boguski i Jean Barrientos to zawodnicy których wielu kibiców Wisły Kraków wolałoby nie oglądać. Kiedy przedłużano kontrakt z byłym reprezentantem Polski, w lawinie komentarzy internautów trudno było doszukać się kibica zadowolonego z decyzji władz klubu. Były trener Białej Gwiazdy Franciszek Smuda Barrientosa określał mianem piłkarza pozyskanego „za pięć złotych”. Prawdę mówiąc, w dotychczasowych spotkaniach, które Urugwajczyk rozegrał w Wiśle trudno było doszukiwać się pozytywów. Kibice Białej Gwiazdy znacznie częściej w tym sezonie załamywali ręce oglądając niezliczone straty, fatalne strzały i dośrodkowania obu wspomnianych piłkarzy.

Tymczasem po piątkowym meczu grupy mistrzowskiej, w którym Biała Gwiazda mierzyła się na wyjeździe z Lechią, fani przecierali oczy ze zdumienia. W 60. minucie po bardzo dobrym dośrodkowaniu Bobana Jovicia z prawej flanki, Boguski pięknym strzałem głową pokonał bramkarza Lechii. Dziewięć minut później „Boguś” asystował przy golu Jeana Barrientosa.

Bramka zdobyta przez Urugwajczyka to był prawdziwym majstersztyk. Z pewnością to trafienie nie tylko będzie faworytem do gola kolejki, ale i całego sezonu ekstraklasy. Barrientos otrzymał podanie od Boguskiego w polu karnym, przemknął między dwoma obrońcami Lechii i strzałem piętą pokonał bramkarza gospodarzy.

Wisła ostatecznie zremisowała z Lechią Gdańsk 2-2. W przyszłym tygodniu Biała Gwiazda w środę zagra w Krakowie z Pogonią Szczecin, a w sobotę zmierzy się w Białymstoku z tamtejszą Jagiellonią.