Niedziałające gniazdka w „Krakowiaku”. Jak wyglądała akcja z żelazkiem w tramwaju?
W kończącym się tygodniu jedną z najsympatyczniejszych akcji było prasowanie koszuli przez miłośników komunikacji miejskiej. Żartu nie potrafili zrozumieć urzędnicy, którzy do sprawy podeszli wyjątkowo poważnie.
W niedzielę na facebookowej stronie Platformy Komunikacyjnej Krakowa, kilka minut po godzinie 10, pojawło się zdjęcie przedstawiające mężczyznę ubranego w fartuch do gotowania, który trzyma w dłoni żelazko. Obok znajduje się deska do prasowania z położoną na niej koszulą w kratkę. Jednak sceneria jest dość zaskakująca. To wnętrze najnowszego krakowskiego tramwaju wyprodukowanego w Bydgoszczy i włączonego do regularnego kursowania zaledwie 7 dni przed opisanym wydarzeniem.
Jedną z nowości w „Krakowiaku”, oprócz sektorów do przewożenia rowerów, są gniazdka elektryczne oraz porty USB. Grupa pasjonatów komunikacji miejskiej postanowiła zobaczyć, jak sprawdza się tramwaj w praktycznym użytkowaniu. W dziesięciostopniowej skali ocen przyznali siedem. Jako wady wymienili krzywe tory, na których prasuje się nierówno ubranie oraz zakręty.
MPK: Gratuluję pomysłu na promocję siebie
W czwartek, pytany o komentarz do całej sprawy, rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego nie chciał się wypowiadać o całej akcji. Jednak po chwili postanowił wyrazić swoje zdanie. – Gratuluję osobom pomysłu na wypromowanie się oraz swojego profilu na Facebooku – mówił Marek Gancarczyk.
Pomysłodawca całej akcji pytany przez nas o komentarz do słów przedstawiciela miejskiego przewoźnika stwierdza, że nie rozumie negatywnej reakcji pracowników MPK oraz ZIKiT-u, a w szczególności określenia, że ich akcja jest „niedorzeczna”. – Nie stworzyliśmy żadnego niebezpieczeństwa, bo w gniazdkach „Krakowiaka” prąd od kilku dni jest wyłączony – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Jacek Mosakowski, jeden z administratorów Platformy Komunikacyjnej Krakowa.
W rzeczywistości prądu w gniazdkach nie ma. Porty USB również nie spełniają swojego zadania. Po podpięciu telefonu nie naładujemy aparatu. Marek Gancarczyk potwierdza, że rzeczywiście jest problem z napięciem w gniazdkach i nie da się uruchomić zewnętrznych urządzeń elektrycznych.
Nie było prądu w gniazdkach
– Rozłożenie deski nie stworzyło żadnych niebezpiecznych sytuacji. Zrobiliśmy to na pętli, w czasie postoju tramwaju i przerwy motorniczego. Przecież na zdjęciach widać sąsiedni peron. Sesja zajęła parę minut, a zanim tramwaj ruszył w trasę, żelazko i deska były już z powrotem spakowane. Co więcej, akcję przeprowadziliśmy w niedzielę rano, nie było więc tłoku i nikomu nie zabraliśmy miejsca, bo większość siedzeń była wolna – dodaje Mosakowski.
Media w mijającym tygodniu obiegła także informacja, że MPK będzie montować bezpieczniki, aby nie można było korzystać w tramwaju z urządzeń AGD. Rzecznik MPK przekonuje nas, że nigdy nie powiedział takich słów. Pierwszą informację o ograniczeniach podało Radio Kraków.
Dziennikarze rozgłośni nie popełnili błędu. Takie stanowisko otrzymali od Michała Pyclika, rzecznika Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. – Zgodnie z regulaminem, w tramwajach nie można wykonywać czynności zagrażających bezpieczeństwu. Według wyjaśnień administratorów Platformy Komunikacyjnej Krakowa, nie dopuścili oni do takiej sytuacji, ale to może oceniać MPK, a nie ZIKiT – komentuje Piotr Hamarnik z biura prasowego miejskiego urzędu.
W Krakowie mamy nowoczesny tabor
Akcji w Krakowie nie chciał komentować rzecznik prasowy spółki Tramwaje Warszawskie. – Nie przypominam sobie, abyśmy mieli w Warszawie gniazdka, do których można byłoby normalnie podłączyć żelazko. Nie będę oceniać swoich kolegów z Krakowa. Trudno mi jest sądzić inną spółkę zajmującą się komunikacją miejską – mówi dla LoveKraków.pl Michał Powałka.
– Chcieliśmy zaznaczyć, że sesja była tylko żartem, niewymierzonym przeciwko nikomu, a mającym na celu co najwyżej wywołanie uśmiechu na twarzach internautów w niedzielny poranek. Oczywiście liczyliśmy, że zdjęcie się spodoba, jednak nikt się nie spodziewał, że zainteresują się nim media. Mamy jednak nadzieję, że dzięki temu udało nam się pozytywnie rozreklamować zarówno krakowską komunikację, jak i miejskiego przewoźnika – pokazując jak bardzo nowoczesny tramwaj mamy w Krakowie. Obrazek obiegł zresztą cały kraj, a mieszkańcy innych miast zaczęli pytać „czemu my nie mamy tak dobrze, jak pasażerowie z Krakowa?” – podsumowuje całą akcję Jacek Mosakowski.